wtorek, 6 grudnia 2016

Na Świętego Mikołaja


»Dnia 6 grudnia przychodził święty Mikołaj ("Nickel"). Zawsze miał na sobie futro, którego owłosioną cześć wywracano na zewnątrz, trzymał wielką rózgę, w pasie owinięty był przeraźliwie dzwoniącymi łańcuchami. Kazał dzieciom się modlić i groził rózgą za wszystkie popełnione w ciągu roku grzechy, tak długo, póki matka nie wstawiła się za dziećmi. Często jednak szanowni rodzice pozwalali Mikołajowi solidnie przetrzepać latoroślom skórę za popełnione występki. Na koniec z wielkiego worka, który Mikołaj dźwigał na plecach, otrzymywało się jakieś prezenty, rzecz jasna, ufundowane przez rodziców. Mikołaj zjawiał się tylko na życzenie i za pozwoleniem rodziców. W wielu rodzinach niemieckich rezygnowano z jego wizyty, gdyż nie życzono sobie, by straszono ich dzieci. Czasami Mikołajowi towarzyszył diabeł, który wyczyniał okropne rzeczy (...).«
Anton Oskar Klaußmann, Górny Śląsk przed laty, str. 96-97

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza