wtorek, 13 grudnia 2016

50/52 Flawiusz Filostratos, Żywot Apolloniusza z Tiany

Dlaczego o Apolloniuszu dowiaduję się dopiero teraz? Dlaczego ten fascynujący asceta pogański, pitagorejczyk z czasów Jezusa Chrystusa objawia mi się tak późno? Kiedyś u Lewisa czytałem, że nasze wyobrażenie o pogaństwie, które kończyło się wraz z nadejściem Mistrza z Nazaretu jest z goła fałszywe – ten pogański świat z I i II w. po Chr. to nie jest tylko świat bożków, krwawych ofiar, orgii, pederastii i wszelkich bezeceństw, ale raczej świat pragnący umartwienia, ascezy, duchowej ofiary. Dzisiejszy antychrześcijanin byłby zawiedziony mędrcem pogańskim z czasów Pawła z Tarsu, bo zobaczyłby bosego, ubranego w lnianą szatę, brudnego, długowłosego jarosza i abstynenta – abstynenta od wszelkich używek, a także od seksu. Zobaczyłby świat, w którym najświatlejsi poganie odwracają się z odrazą od krwawych ofiar, od homoseksualnych praktyk, a nawet od zwykłych "spraw cielesnych" między mężem i żoną. Zobaczyłby świat, który tęskni za miłosierdziem, za spełnieniem duchowych nadziei, za tajemnicą... O takim świecie pisze Flawiusz Filostratos kreśląc przed nami apoteozę Apolloniusza z Tiany. Czytam tę książkę z wielkim upodobaniem – jest to świetny przekład Ireneusza Kani, jest tam znakomite wprowadzenie Marii Dzielskiej, delikatne ilustracje Dmitrija Szewionkowa-Kismiełowa, staranna edycja, ładne wydanie. Książka dla wtajemniczonych? Może. Niewiele o niej można poczytać w necie.

Jezus z Nazaretu? Nie, to jest Apolloniusz z Tiany
Dla mnie Apolloniusz z Tiany jest pogańską odpowiedzią na Ewangelię Jezusa Chrystusa. Wyobrażam sobie, że Apolloniusza zmyślono, żeby poganie też mieli swojego Mistrza. Nasz jest z Nazaretu, ich miał być z Tiany. I choć wrogowie Kościoła czasem argumentowali, że chrześcijanie wymyślili sobie Jezusa na wzór Apolloniusza (Jezus jest Synem Bożym, Apolloniusz synem boga, obaj narodzili się wśród znaków i cudów, obaj byli cudotwórcami itd.), to ja myślę, że było wręcz odwrotnie. W każdym razie najstarsze materialne ślady czyli pisma na temat Jezusa to już przełom I i II w., a tymczasem pierwsze teksty o Apolloniuszu powstają w III w.

Świetny tekst, który czyta się z przyjemnością. Doskonały styl i jasność myśli. I wiele ciekawych obserwacji na temat tego, jak wyglądało pogaństwo w III w. (a może nawet w I w.). Np. takie fragmenty:
Skutkiem tego osaczyła namiestnika zgraja mężczyzn, aby podpalić mu dom, choć podbiegł do posągów władcy – a uważano je wonczas za groźniejsze i świętsze niż posąg Zeusa Olimpijskiego, były to bowiem posągi Tyberiusza. W rzeczy samej powiadają, że że ktoś został oskarżony o bezbożność, gdy uderzył swego niewolnika, który nosił przy sobie srebrną drachmę z wybitym wizerunkiem Tyberiusza (...) [str. 58]
 Albo ta przygana dla "hipsterów" z II w.:
Gdy jednak usłyszał, że przy wtórze fletu oddają się teatrze frenetycznym pląsom i że w inscenizację epopei ofiarnych oraz opowieści o bogach wplatają sceny, w których jedni [mężczyźni] odgrywają Hory, drudzy Nimfy, inni zaś – bachantki, [Apolloniusz] zaczął to wszystko ganić. "Przestańcie – mówił – frywolnymi tańcami kalać pamięć zwycięzców spod Salaminy i innych spoczywających [tutaj] zacnych mężów. (...) Cóż mam jednak powiedzieć na to, że wygląda mi on raczej na pląs wiotkich dziewczątek? (...) A skąd u was te szafranowe szaty i purpurowe materie, i cała ta pstrokacizna? (...) za to wy bardziej jesteście wymuskani od kobiet Kserksesa, i ubieracie się zupełnie niedorzecznie, jak młodzieniaszkowie – wszyscy: starzy i młodzi. [str. 175]

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza