czwartek, 16 czerwca 2016

Moja elficka poezja (cz. 1)

Poetą to ja nie jestem. Ale nie mówię, że nie chciałbym być. Kilka razy próbowałem swoich sił w poezji. Raz dostałem nawet za to szóstkę w liceum. Fajna historia, choć niestety sam wiersz nie zachował się pewnie nigdzie. Pamiętam, żem napisał raz sonet w barokowym stylu, który był moją liryczną reakcją na piękny obraz El Greco... Moja pani profesor od polskiego wiersz przypięła na ściennej gazetce i tyle go widziano. Ten był chyba dość udany. Ale przepadł...


Cechą charakterystyczną mojej pseudopoetyckiej twórczości jest na pewno zabawa w konwencje i pewne odtwórstwo. Wtedy stylizowałem się na barokowego poetę, kiedy indziej pisałem tekst w stylu rap, za to wiele razy bawiłem się w poetę elfickiego, piszącego albo w melodyjnym sindarinie, albo w eleganckim języku quenya. Dziś spieszę do Was z wierszem, który napisałem dawno dawno temu na potrzeby projektu pt. List Sama Gamgee (więcej tutaj). Wiersz powstał w języku quenya, jest wzorowany na słynnym Lamencie Galadrieli z Władcy Pierścieni, autorem tego zapisu miał być Samwise Gamgee. Galadriel w Szarej Przystani miała zaśpiewać po raz ostatni w Śródziemiu, a całość w cudowny sposób spamiętał czcigodny hobbit i przekazał w swoim liście do Króla Aragorna. Mój tekst nosi tytuł Altariello Nainië Mistalondessë czyli Lament Galadrieli w Szarej Przystani. Imituje rytm i stylistykę najsłynniejszego quenejskiego tekstu samego Profesora Tolkiena.

Altariello Nainie Mistalondesse 

Utwór ten ma być (marną) kontynuacją mistrzowskiego "Lamentu Galadrieli" J.R.R. Tolkiena.

Ai! telpie pendar nier rossenen,
Yéni únótime ve míri Earon!
Yéni ve linte nahtar avánier
nu halle aldar lisse-coimassava
i malinorni Lóriendesse nu laurie,
yassen lilínir i filici
ar vilya lilta entas lirinen.

Man erca órenyo ettuncuva?

An sí mapuva Ulmo ciryalma
ve sindi-falma;
Varda mentuva i Elen-estel
i en tulya me Andúne pella,
ninqui hrestannar
or menel cúna, menel rácina.
Nan merin minya lóte elanar
an sire cenin Endor teldave.

Namárie! Autalme Valinórenna,
Endórello autar! Namárie!


Polski przekład (publikuję go po raz pierwszy w historii tego utworu):

"Ach! Niby srebro deszczu łzy spadają,
długie lata niezliczone jak klejnoty Morza!
Długie lata przeminęły niby słodki lembas
kęsami zjadany w cieniu wielkich drzew,
pod złocistymi mallornami Lórien,
gdzie ptactwo treli,
a wiatr tańczy w rytm ich śpiewu.

Któż dziś wyrwie cierń z mojego serca?

Bo oto Ulmo łapie okręt nasz
na kształt wznoszącej szarej fali;
Nadziei Gwiazdę Varda pośle nam,
co poprowadzi ponad nieba nas
skrzywione, złamane - poza Zachód w dal,
ku brzegom, które białe są.
Ale ja pragnę kwiatu elanora,
bo dziś Śródziemie widzę raz ostatni.

Żegnaj! Ruszamy do Valinoru.
Opuszczamy Śródziemie. Żegnaj!"

And its English translation:

"Ah! Like silver fall the tears in the rain, long years like numberless jewels of the Sea! Long years have passed like swift morsels of the sweet lembas under lofty trees, under golden mallorns of Lórien, in which birds are singing and the air dances in their song. Who will draw a thorn out of my heart? For now Ulmo seizes our ship like a grey foaming wave; Varda shall send the Star of Hope which will lead us above heavens bending and broken beyond the West, towards white shores. But I want a flower of elanor, for today I see Middle-earth for the last time. Farewell! We leave for Valinor. We leave Middle-earth! Farewell!"

Francesco Amadio, "Szara Przystań"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz