piątek, 17 czerwca 2016

12/52: Robert Graves, Herkules z mojej załogi

Każda książka ma jakąś historię. Tę udało mi się kupić od Galhena za kilka groszy, gdy mój kolega likwidował swój wspaniały antykwariat w Katowicach. Byłem ciekaw, bo Graves od dawna mnie intryguje... Jego Biała Bogini albo Król Jezus mocno wpłynęły na moją wyobraźnię, choć nie są to najlepsze i najmądrzejsze książki świata. Mity greckie Gravesa zna w Polsce prawie każda oczytana osoba, choć pewnie mało kto zdaje sobie sprawę, że czytając je, staje się obiektem religijnej manipulacji - książkę tę bowiem napisał zagorzały i szaleńczo zakochany wyznawca Bogini. To samo dotyczy książki Ja, Klaudiusz. Herkules z mojej załogi to nie jest chyba najlepsza książka Gravesa. Mamy tu zapis wyprawy po Złote Runo (zresztą książka ta pojawia się też pod tytułem Wyprawa po Złote Runo) i jest to fabularyzowana wersja opowieści znanej od czasów starożytności. Mamy oczywiście mnóstwo wtrętów związanych z czczeniem Bogini (której Graves chyba poświęcił większość swojej literatury i poezji - choć nie zawsze w sposób jawny). Da się żyć bez przeczytania tej książki...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza