piątek, 17 czerwca 2016

14/52: Robert Graves, Król Jezus

Jedna z najciekawszych powieści Gravesa. I choć jest to herezja herezji (to między innymi z tej książki czerpał brudnymi dłońmi Dan Brown pisząc swój Kod da Vinci), to postać Jezusa jest w tej książce naprawdę pozytywna. Autor bazuje głównie na antychrześcijańskim dziełku żydowskim pt. Toledot Jeszu (o tej niefajnej książce nie powiedzą ci w szkole, ani nie znajdziesz jej kopii w Muzeum Żydów Polskich - a warto wiedzieć, że jest to pseudo-apokryf, który wielu pobożnych żydów czyta w tzw. Nittel Nacht - przewrotne antyświęto, które obchodzi się w naszą Wigilię Bożego Narodzenia) i na gnostyckich apokryfach - a książka służy między innymi temu, żeby opisać koncepcję Bogini (w którą Graves gorąco wierzył i gorąco jej służył) i historię jej klęski w świecie Zachodu. Książka ta to ezoteryka. Żeby dobrze zrozumieć Króla Jezusa, trzeba mieć już za sobą dużo innych lektur, opracowań na temat sekt wczesnochrześcijańskich i rozlicznych herezji. Ja akurat jestem świeżo po lekturze Apokryfów Nowego Testamentu (Wydawnictwo WAM). Miałem zatem świetną zabawę, znajdując źródła różnych wątków u Gravesa.

Król Jezus czytany przez chrześcijanina? Trudna lektura. Wymaga otwartej głowy i mocnej wiary. Bo kto wie, jaki ślad w duszy zostawi?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza