poniedziałek, 8 lutego 2016

4/2016
Kościół, Żydzi, Polska, ks. Waldemar Chrostowski

Ten wywiad-rzeka z człowiekiem mocno zaangażowanym (aż po zniechęcenie) w dialog polsko-żydowski i katolicko-judaistyczny wpadła mi w ręce tuż przed moim wylotem do Ziemi Świętej (gdzie byłem w dniach 1-7 lutego 2016). Wybitny biblista rozmawia ze znanymi publicystami, Grzegorzem Górnym i Rafałem Tichym o historii swojego zaangażowania w to, co miało być dialogiem, a okazało się - z chwalebnymi wyjątkami - inicjatywą jednostronną. Punkt dla strony polskiej i katolickiej. Minus dla środowisk żydowskich, które w świetle tej książki są przede wszystkim uprzedzone do tego, co jest sercem chrześcijaństwa - do osoby Jezusa Chrystusa, Jeszui Mesjasza. Książkę czyta się z wypiekami na twarzy, szczególnie, gdy rozmówca odsłania mało znane fakty, opisując kulisy różnych bulwersujących zdarzeń (np. sporu o Karmel w Oświęcimiu, sporu o Krzyż Papieski na Żwirowisku, negatywnej roli ludzi ze środowiska "Tygodnika Powszechnego"). To, co wydawało się ks. Chrostowskiemu drogą ku dobru, okazało się niestety bezdrożami i zawodem. 

Dla mnie najciekawsze w tej książce były następujące sprawy: uwaga księdza Chrostowskiego, że z tradycji żydowskiej moglibyśmy przejąć coś, co można by nazwać Świętem Boga Ojca. Brak u nas uroczystego uwielbienia Boga jako Stwórcy i dla dzieła stworzenia (można by wtedy dowartościować też naukowe spojrzenie na historię naturalną jako dzieło Boga). Brak w naszej pobożności eschatologii doczesnej (występującej w judaizmie) czyli dowartościowania życia i możliwości, jakie ono ze sobą niesie, o to by mając, bardziej być, by być tu i teraz. Zaskoczeniem były opisy dziełka znanego wielu wierzącym Żydom, które musi być obrazą dla chrześcijanina - chodzi o Toledoth Jeshu (patrz tutaj - a szczególnie opis tego tekstu w języku angielskim - tutaj). Zaskoczeniem były informacje o różnych prawie-magicznych przekleństwach i zaklęciach, które pojawiają się w myśli albo na ustach niejednego wierzącego Żyda, gdy słyszy imię Jezusa albo widzi krzyż (gdybym usłyszał o tym od osoby typu Grzegorza Brauna, to bym nie uwierzył - księdzu Chrostowskiemu wierzę). Bardzo ciekawy był wywód sprowadzający się do tego, że chrześcijanie mają obowiązek głosić Dobrą Nowinę wśród wyznających judaizm rabiniczny Żydów (wbrew oficjalnej linii Kościoła katolickiego dziś). Użyteczny jest też proponowany przez Chrostowskiego podział negatywnych postaw wobec Żydów na antyżydowskość, antyjudaizm, antysyjonizm i w końcu antysemityzm (który jest postawą rasistowską, prowadzącą do eksterminacji).

Ksiądz Chrostowski daje jednak nadzieję. Choć po lekturze książki wydaje się, że nie istnieje coś takiego jak dialog międzyreligijny, to jednak widać, że warto rozmawiać, warto się nawzajem poznawać, warto zwalczać w sobie i w swoim środowisku postawy szowinistyczne. Zarówno dzisiejszy judaizm rabiniczny jak i chrześcijaństwo mają swoje korzenie w judaizmie biblijnym (który zaczął zanikać wraz z powstaniem Kościoła - dzisiejszy judaizm rabiniczny jest w dużej mierze efektem przenikania do części społeczności żydowskiej w Palestynie i Diasporze postaw antychrystusowych i antychrześcijańskich). Judaizm biblijny jest punktem, w którym spotykamy się z dzisiejszymi Żydami.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza