Tolkien Ancestry, ewangeliczny katolicyzm, inklingowska filozofia, pielgrzymowanie, slow food i makultura
wtorek, 16 lutego 2016
poniedziałek, 15 lutego 2016
Materializm
"(...) sztuka [współczesna, oparta na materializmie], która w impresjonizmie i ekspresjonizmie dotarła do granic możliwości postrzegania zmysłowego, staje się - dosłownie - bezprzedmiotowa. Staje się eksperymentowaniem ze stworzonymi przez człowieka światami, pustą "kreatywnością", która nie dostrzega już Creator Spiritus - stwórczego Ducha".
J. Ratzinger, "Duch liturgii", str. 148
Już wiem czemu pozostałem we współczesnym mitotwórstwie przy Tolkienie, Le Guin, Dukaju... Tam jest próba dotknięcia Tego, Co Nienazwane, Logosu wszechświata. Szukam czegoś takiego w "Grze o tron" - na razie widzę "eksperymentowanie ze stworzonym przez człowieka światem" :-)
Masoni w akcji
Apokalipsa!
Wydaje mi się, że w 2016 jest znacznie więcej apokaliptycznego niepokoju niż na początku XXI wieku. Straszy się nas wojną na Bliskim Wschodzie, planami wojennymi Rosji/USA (niepotrzebne skreślić zgodnie ze swoimi poglądami), upadkiem Stolicy Piotrowej (wg przepowiedni św. Malachiasza obecny papież jest przedostatnim), katastrofą kosmiczną, a zapomina się, że zapowiedź ewangeliczna Dnia Pańskiego to z jednej stony zapowiedź najradośniejszego wydarzenia w skali kosmicznej - Ponownego Przyjścia Chrystusa, a z drugiej pewność, że ten Dzień przyjdzie "jak złodziej" - nikt się go nie będzie spodziewał. Może on nadejść dziś o 12.17, a może nadejść za milion trzysta tysiecy dwieście jedenaście lat...
Proszę nas nie straszyć, bo my, chrześcijanie, z radością czekamy na Dzień Pański! :-)
Fałszywy ascetyzm
Czy uświadamiamy sobie dziś to, że jedną z najbardziej charakterystycznych cech naszej cywilizacji jest dziś to, że... nie umiemy spontanicznie i radośnie świętować? Tłusty Czwartek? - ojoj, zjem, ale będę musiał zrzucać. Walentynki? - komercja, nie świętuję. Dzień Kobiet? - komunistyczny relikt. Nie mówię już o świętach chrześcijańskich... Boże Narodzenie? - jak przetrwać ten czas? Wielkanoc? - jestem zmęczona porządkami.
Boże, przytul i uzdrów ten rozpasany świat, w którym ludzie martwią się nie o to, żeby mieć co zjeść, tylko żeby nie zjeść za dużo. Żyjemy w niezdrowym, fałszywym ascetyzmie, który nie pozwala nam cieszyć się życiem, zdrowo i spontanicznie świętować naszą obecność w kosmosie.
piątek, 12 lutego 2016
5/2016
Adolf Hitler, Mein Kampf
Czytam teraz kilka książek na raz (dwie Gravesa - napiszę o nich później). Tymczasem wpadła mi w ręce książka, która w Europie na szczęście jest dziś prawie nie znana, nie może inspirować rzesz ludzkich w dobie problemów migracyjnych i demograficznych związanych z wojną w Syrii i niepokojami w Afryce Północnej. Mamy bowiem dziś problem z wojującym islamem, ale też ze wzrastającym w naszym sytym świecie antysemityzmem (europejskich muzułmanów przeciw Żydom i coraz większej liczby Europejczyków przeciw semickim, arabskim imigrantom). Ponieważ skończyło się w Niemczech embargo na wydawanie tej książki, ponieważ wydano właśnie w RFN wydanie krytyczne tej książki, postanowiłem przeczytać ją od deski do deski i spojrzeć na nią krytycznie. Interesuje mnie w tej lekturze pojęcie Boga u Adolfa Hitlera (bo do Boga Wszechmogącego w książce się odwołuje) i jego krytyka liberalnej demokracji.
Książka, która gdzieś tak zawieruszyła mi się na półce to polskie wydanie Mein Kampf Adolfa Hitlera z 1992 (Wydawnictwo Scripta Manent, Krosno). Jest to w zasadzie obszerny wybór z ciekawym tekstem "Od wydawcy". Czyta się tę "biblię narodowego socjalizmu" z ciekawością, ale też z wielkim trudem. Trud wynika z zawiłości stylu, pompatyczności, obfitości słów przy ubogości treści. Z drugiej strony taka lektura zdejmuje mityczną zasłonę - chodzi o mit zła - z tej centralnej w XX wieku postaci historycznej (stojącej tuż za Józefem Stalinem oraz Włodzimierzem Leninem - dwoma architektami jeszcze większego zła niż nazizm). Poznajemy Adolfa Hitlera jako człowieka z krwi i kości - mającego swoje marzenia, swoje strachy, swoje interesy i swoje obsesje. Czy jest to człowiek wierzący? Hitler od pierwszych stron swojej książki odwołuje się do idei Boga Wszechmogącego, ale z kontekstu wynika, że nie jest to Bóg Miłości, a raczej bezwzględna, bezlitosna Siła, która kieruje ewolucją gatunków i promuje silnych ponad słabymi (w rozdziale II pisze: "To daje mi przekonanie, że działam w imieniu Wszechmogącego Stwórcy"). Chrześcijaństwo interesuje Hitlera tylko jako skuteczna siła, która ma swoją doktrynę i wolę jej głoszenia na całym świecie - Hitlerowi imponuje w Kościele jego metodologia, ale zupełnie nie pociągają go treści przez Kościół głoszone. Duchowni są przydatni tylko wtedy, gdy wzmacniają poczucie jedności narodowej. Na pewno interesująca, choć z perspektywy doświadczeń II wojny światowej dołująca, jest analiza II części książki, gdzie Hitler szczegółowo kreśli plan ruchu narodowosocjalistycznego, całą jego doktrynę polityczną, kulturową i rasową. Wszystkiemu przyświeca motto:"Większość nie może nigdy zastąpić jednostki. Większość jest nie tylko obrońcą głupoty, ale także tchórzliwej polityki i tak jak stu głupców nie może stać się jednym mądrym, tak i bohaterskiej decyzji nie może podjąć stu tchórzy" (str. 57 wyd. pol.)
"Celem obecnej demokracji nie jest ukształtowanie zgromadzenia mądrych ludzi, ale raczej zebranie tłumu, który jest do niczego nieprzydatny, który daje się łatwo prowadzić w określonym kierunku, szczególnie jeżeli inteligencja poszczególnych jednostek jest ograniczona" (str. 58)"Świat nie jest dla tchórzliwych narodów" (str. 60)
"Jeżeli przyjrzymy się przyczynom upadku Niemiec, ostatecznym i rozstrzygającym powodem okaże się brak zrozumienia problemów rasowych, a szczególnie zagrożenia żydowskiego" (str. 130)
"Pozyskanie ludzkich dusz może się zakończyć sukcesem tylko wtedy, gdy podczas prowadzenia walki o polityczne cele równocześnie zniszczymy tych, którzy się temu sprzeciwiają. Masy są częścią przyrody i nie muszą rozumieć wzajemnego uściśnięcia dłoni między ludźmi, którzy są w opozycji do siebie. Oni pragną zobaczyć zwycięstwo mocniejszego i zniszczenie słabszego." (str. 134)
"Przyszłość [naszego] ruchu zależy od fanatyzmu, a nawet nietolerancji" (str. 138)
"Silny człowiek jest najmocniejszy, gdy działa sam"Dla nas niepokojący jest rozdział "Polityka wschodnia" (str. 255). Widać w nim program, który w okrutny i bezwzględny sposób był realizowany podczas ostatniej wojny światowej... Całość zamyka "Program NSDAP" - widzimy w nim podsumowanie poglądów Adolfa Hitlera, a także konkretny program działań, które przyniosły tyle cierpień i tyle śmierci...
Książka jest ważnym dokumentem. Ale obawiam się, że "uwolnienie" jej w tym roku spod cenzury spowoduje wzrost narodowosocjalistycznych sympatii w samych Niemczech i w innych krajach kontynentu. Bo Europa choruje. Brak jej duszy, odrzuciła już swoje chrześcijańskie dziedzictwo, a z drugiej strony porażkę ponosi polityka multikulturowości - ginie ona pod stopami setek tysięcy imigrantów z krajów Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Dziś "Żydem" narodowych socjalistów staje się powoli "Arab".
czwartek, 11 lutego 2016
Nie bójcie się pielgrzymować do Ziemi Świętej!
Zapiski ze Świętej Ziemi
Dziś kierunek Bliski Wschód. O 3.30 w nocy będę już w Tell Avivie, a jutro Hajfa, Karmel i do hotelu w Nazarecie. Zaczynamy od Starego Testamentu, Eliasza, a potem zamieszkamy w mieście Świętej Rodziny...(2 lutego)
Jeżeli Kościół to Nowy Izrael, to katolik jest Nowym Izraelitą? Czuję się w Izraelu jak u siebie
(...)
Dowiedziałem się czegoś nowego. Jeżeli w Izraelu lub Palestynie meczet ma złotą kopułę i zwieńczenie minaretu, to należy do radykalnych muzułmanów antyizraelskich. Ten złoty kolor ma przywodzić na myśl Kopułę na Skale w Jerozolimie. Czyli oznacza, że tacy muzułmanie dążą do tego, żeby Jerozolima była stolicą muzułmańskiej Palestyny a nie żydowskiego Izraela. Dużo tu złocistych kopuł...
(...)
Dobry dzień mija. Zakończył się ciekawym spotkaniem z chrześcijanami pochodzenia żydowskiego (18-latka, która przyjechała z Rosji. Za krzyżyk na szyi i wiarę chrześcijańską o mało nie ukamienowali jej koledzy ze szkoły) i palestyńskiego (dwaj mieszkańcy Nazaretu, którzy zmagają się z przemocą islamską). Od dziś będę mówił, że jestem Nazarejczykiem, bo tak po hebrajsku i arabsku określa się chrześcijan. I będę z dumą nosił swój krzyżyk, bo tutaj za jego noszenie można zapłacić cenę życia.
Doceniajmy że mieszkamy w spokojnej i dostatniej Polsce. Świat się radykalizuje. Chyba będzie gorzej i gorzej na Bliskim Wschodzie...
Z Hajfy kierowałem autem do Nazaretu. Niezwykłe przeżycie. Jeszcze nie kierowałem autem 120 km od bojowników ISIS.
(3 lutego)
Apel do Was. Jeżeli wybieracie się do Izraela i Palestyny, dopilnujcie tego, żeby skorzystać tutaj z usług chrześcijan, a nie żydów albo muzułmanów. Z roku na rok w Ziemi Świętej jest mniej chrześcijan. Są między muzułmańskimi młotem i żydowskim kowadłem. Jest coraz gorzej. Korzystajcie zatem z chrześcijańskich biur, autokarów, hoteli, przewodników (tak jak robi to moje biuro), bo inaczej wspieracie albo budowę meczetów, albo często organizacje nacjonalistyczne żydowskie, które utrudniają życie żydowskim chrześcijanom (jest ich tu jawnie albo w ukryciu całkiem wielu, szczególnie w Hajfie).
Smutne, że za kilka srebrników, za jakieś marne 5 dolarów polscy duchowni organizatorzy pielgrzymek wolą żydowski hotel albo muzułmański autokar zamiast wesprzeć przedsiębiorców chrześcijańskich (palestyńskich lub żydowskich).
Odwiedzajcie Izrael i Palestynę! Nie trzeba się obawiać. Turyści i pielgrzymi mają tu świetne warunki, są tu mile widziani przez wszystkich. Gościnność bliskowschodnia jest przysłowiowa. Formalności na granicy są proste, nikt tu nas nie kontroluje, nie czuje się jakiejś napiętej sytuacji. A przybywając tu jako chrześcijańscy pielgrzymi dajemy wsparcie duchowe i materialne tutejszym chrześcijanom. Pamiętajmy, że po czasach Jezusa i Apostołów ta ziemia stała się chrześcijańska i była kolebką "Nazarejczyków" aż do niewoli muzułmańskiej i powrotu Żydów w XX w. Pamiętajcie o naszych braciach na Bliskim Wschodzie...(4 lutego)
Serce boli, gdy pomyśli się, że jakieś 200-300 km stąd głodują i cierpią grozę śmierci nasi bracia pod jarzmem Daesh.
Byłem dziś w niezwykłym miejscu, które potrzebuje naszej pomocy! Sierociniec w Betlejem, za murem... Proszę, wpłać chociaż 5,- zł na to konto! PROSZĘ
(6 lutego)
Byłem w Pustym Grobie. Mesjasz prawdziwie zmartwychwstał, alleluja!
Doszliśmy dziś do wniosku z naszym księdzem, że pielgrzymka do Ziemi Świętej, do Jerozolimy, powinna być obowiązkowa w każdym polskim seminarium duchownym.
Kto zebrał wiatr w swoje garście?
Kto zebrał wiatr w swoje garście?
Kto wody owinął płaszczem?
Kto krańce ziemi utworzył?
Jakie jest jego imię? - A jakie syna?
Wiadomo ci może?"
(Prz 30,4)
Za ciekawego linka dziękuję naszemu przewodnikowi z Ziemi Świętej, Stanisławowi Lipnickiemu.





