wtorek, 20 września 2016

32/52: Zbigniew Gołąb, O pochodzeniu Słowian
w świetle faktów językowych

To bez wątpienia jedna z najciekawszych moich książek w roku 2016. Wydawnictwo Universitas znam od lat, a jedna z ich lingwistycznych książek (Babik, Najstarsza warstwa nazewnicza na ziemiach polskich) to też jedna z najczęściej zdejmowanych z półki książek w moim domu. Dlaczego do tej pory nie wpadłem na pracę prof. Zbigniewa Gołąba, O pochodzeniu Słowian? Pełna ignorancja i 100 punktów karnych, Reikhardusie!

To praca dla miłośników słowiańskich starożytności, którzy już coś niecoś wiedzą na temat ewolucji języków, procesów fonetycznych, etymologii i historii. Książka celowo nie porusza kwestii archeologicznych (choć są tu pewne chwalebne niekonsekwencje), za to kreśli w fascynujący sposób kulturę duchową Prasłowian oraz opisuje środowisko, w jakim żyli, sięgając do korzeni słów i pojęć.

Dobrą analizą tej książki jest recenzja Wojciecha Jóźwiaka (Zbigniew Gołąb, czyli co dalej z prehistorią Słowian). Ja tylko streszczę to, co dla mnie w tej książce jest najcenniejsze oraz to, z czym nie mogę się zgodzić. Według prof. Gołąba rozpad wspólnoty praindoeuropejskiej (którą lokuje on na terenach południowej, nadkaspijskiej i nadczarnomorskiej Rosji i Ukrainy) nastąpił między 3000 i 2500 r. przed Chr. Na obszarach porzecza górnego Donu miałaby wtedy zaistnieć wspólnota bałtosłowiańska (składająca się z Presłowian i Prebałtów), która rozdziela się przed 1000 r. przed Chr. - dopiero od tego momentu można mówić o Prasłowianach, którzy z naddońskich terenów zawędrowali dalej na zachód wzdłuż botanicznej strefy mieszanej. Według Gołąba takimi Prasłowianami są wspomniani przez Herodota Neurowie (wg Gołąba są to słow. *Nervi) oraz Budynowie (*Bydь). Moim zdaniem to bardzo wątpliwe utożsamienie (dziś większość historyków te plemiona utożsamia raczej z Bałtosłowianami albo Bałtami), tak samo jak wywody profesora na temat "niewątpliwej słowiańskości" nazw rzecznych Odry, Bugu i Wisły (sic!) - tu Gołąb ucieka się do sprytnej metody: gdy brakuje słowiańskiego materiału na potwierdzenie słowiańskości nazwy, wtedy wymyśla się prawdopodobne słowiańskie słowo. W tym wypadku Gołąb twierdzi, że mogło istnieć słowo *vistlo, *vistla (jak wiosło, masło), które oznaczało 'wolno płynącą, zatęchłą, porośniętą wodorostami wodę' (jeżeli tak byłoby w istocie, to może przedsłowiańską nazwą Wisły był Erydan? - to tajemnicza antyczna nazwa jakiejś dużej rzeki w Barbaricum). Gołąb uważa, że Słowianie musieli znajdować się na ziemiach dzisiejszej Polski już przed okresem wpływów rzymskich. Mieli tu przybyć ze swojego Urheimatu na środkowym Naddnieprzu i Wołyniu (gdzie rozluźnił się ich związek z Bałtami) po albo wraz z inwazją Scytów ok. 700 r. przed Chr. Ich droga miałaby omijać strefy przykarpacką i przybałtycką.

Byliby zatem mieszkańcami Bursztynowego Szlaku i to tutaj z jednej strony wchłonęli italski substrat kentumowych Wenetów (utożsamianych z kulturą łużycką), a z drugiej przejęli wiele słów z języka pragermańskiego i wpłynęli na język pragermański. Wtedy też mieliby otrzymać egzogeniczną nazwę Wenetów (którą Gołąb potrafi wysnuć z języka prasłowiańskiego - *venete). A zatem przed początkiem ery chrześcijańskiej Prasłowianie mieliby zajmować bardzo długi pas strefy mieszanej: od górnego Donu (gdzie żyli Presłowianie) przez środkowe Naddnieprze (Babik uważa, że prasłowiańską nazwą Dniepru był... Dunaj - sic!) i Wołyń (gdzie wykrystalizowali się Prasłowianie) po środkowe Powiśle i Odrę górną i środkową (okres przedhistorycznej kolonizacji słowiańskiej). Bardzo odważna teza, która godzi wizję autochtonistyczną z wizją allochtonistyczną. Ale czy tak mogło być naprawdę? U Babika też widzimy możliwość zamieszkiwania przez Słowian ziem polskich w okresie starożytnym, ale Babik na podstawie analizy nazw miejscowych (warto przeczytać jego pracę, żeby przekonać się, że Wisła, Odra, Warta czy Bug nie mogą być nazwami słowiańskimi!) potwierdza możliwość kolonizacji słowiańskiej tylko w Środkowej i Wschodniej Polsce.

Według prof. Gołąba sama endogenna nazwa Słowian ma następującą etymologię:

*Svobĕne // *Slobĕne 'sami swoi' > Slovĕne
 
Mnie bardziej przekonuje teoria prof. Sławskiego, że nazwa Słowian wywodzi się od nazwy rzecznej na Sław-, Słow-, a taką nazwą mogłaby być zapomniana przez Gołąba, archaiczna słowiańska nazwa Dniepru - Sławuta (znana na przykład ze Słowa o wyprawie Igora - pisałem o tym tutaj).

Książka prof. Gołąba jest naprawdę ważnym, wypełnionym setkami ciekawych i odkrywczych analiz etymologicznych dziełem. Ma ciekawe mapy, jest znakomicie opracowana od strony edytorskiej (nie widziałem tu ani jednej literówki). Szkoda tylko, że tak trudno jest ją teraz zdobyć. Na Allegro nie daje rady - pożyczyłem swój egzemplarz z Biblioteki Śląskiej. 

Będę do tej książki jeszcze wiele razy wracał w swoich słowiańsko-wenedzko-germańskich badaniach.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza