czwartek, 21 lipca 2016

23/52: Jon Krakauer, Pod sztandarem Nieba. Wiara, która zabija

Niedawno wróciłem z wyprawy, która zahaczała o amerykański stan Utah. Wpierw oczekiwanie na samolot do Los Angeles na lotnisku w stolicy mormonów, w Salt Lake City. Potem wędrówka dolinami Parku Narodowego Zion, który leży na mormońskich terytoriach. Wszędzie interesujący ludzie, o trochę odmiennym od innych Amerykanów wyglądzie (niektórzy naprawdę przypominali... wampiry), rodziny obdarzone wielką ilością potomstwa (w Zion spotkaliśmy rodzinę na wycieczce - szóstka dzieci i rodzice), w drodze spotykaliśmy kobiety ubrane w szczególne staromodne suknie i czepki... 

W domu mam z dawnych czasów Księgę Mormona, którą kiedyś przeczytałem i doszedłem do wniosku, że jeżeli ludzie w to wierzą, to znaczy, że jeszcze bardziej mogliby uwierzyć w prawdę Silmarillionu. O samej religii mormońskiej, która moim zdaniem lokuje się już na granicach chrześcijaństwa i czegoś nowego, czytałem już co nieco. Dlatego z wielką ciekawością sięgnąłem po książkę Wydawnictwa Czarne - pracę Jona Krakauera pt. Pod sztandarem Nieba. Wiara, która zabija. Wydana ona została w bardzo ciekawej "serii amerykańskiej" (którą poznałem już dzięki książkom o Manhattanie i o scjentologach). 

Książkę czyta się z zapartym tchem. Pochłonąłem ją w dwa wieczory i jeden ranek (akurat podczas przeżywanego dość lekko poamerykańskiego jet laga). Krakauer jest publicystą zaangażowanym. Chyba chciał w tej książce wydać werdykt w sprawie religii w ogóle (oczywiście negatywny werdykt - "religie zabijają i ogólnie są złe"), ale gdy się o tym zapomni, gdy czyta się myśląc o zjawisku religijności amerykańskiej na przykładzie mormonizmu, to tezy autora są bardziej strawne. Krakauer wybiera najbardziej kontrowersyjne przykłady z dziejów mormonów i opisuje współczesne zbrodnie dokonane przez fanatyków z fundamentalistycznych sekt mormońskich. Opisuje też zjawisko poligamii i jej zakorzenienie w pierwotnej doktrynie mormonizmu. Warto przeczytać, żeby wiedzieć więcej. Książka daje bowiem wiedzę na temat apokaliptycznego i fundamentalistycznego oblicza religijności Ameryki Północnej, która związana jest z kalwińskimi, purytańskimi korzeniami tamtejszego chrześcijaństwa. Warto przeczytać, żeby rozpoznać też objawy niebezpiecznej retoryki fundamentalistycznej wszędzie tam, gdzie amerykanizacja dotyka sfer europejskiej, polskiej religijności. Polecam.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza