poniedziałek, 16 lutego 2026

Tom Bombadil in unpublished letters

Tom Bombadil by Borja Pindado

I've been asked to quote from unpublished letters from my collection that mention Tom Bombadil.  Here are the excerpts.

[And by the way thank you to my Patrons. You can always support my research and my art at PayPalMe. This is my Tolkien Ancestry Fund. Hearty hennaid!]

____________________________________ 

(1) From a letter written to Przemysław Mroczkowski by J.R.R. Tolkien on 20-26 January 1964. A private letter about domestical problems. Also some thoughts on the nature of Tolkien’s opus and Tom Bombadil’s nature:

I am grateful for what you say of my opus, and I think you are right: this simultaneity of different planes of reality touching one another and so affecting others, but tangentially, was part of the not so much intended, but deeply felt idea that I had. In the case of the Elves this is explicit (I 93-94). Beyond that too I feel that no construction of the human mind, whether in imagination or the highest philosophy, can contain within its own ‘englobement’ all that there is, or even reduce all that the constructor knows to part of his construction. There is always something left over that demands a different or larger construction to ‘explain’ it or relate it to the rest. It is like a ‘play’, in which, hardly obvious enough perhaps to disturb attention or create the spell for a spectator, there are noises that do not belong, chinks in the scenery that let out a gleam which is not pertinent. They can only be explained, or related to the ‘play’ by reference to a different world and plane; that of the author and producer and his servants: stage-hands and lighting-experts. 

   This is why I left Tom Bombadil in and did not ‘tinker’ with him though much tempted to do so in the ‘Council of Elrond’, to bring him into the historical pattern. 
   I have received a number of queries (puzzled or actually querulous) about him. The truth is that, as far as I was concerned, he just walked in, at the necessary point, and behaved as he would. But he does not belong to [the] main pattern – even if, since he co-existed, he affects it – and it would involve a larger and different ‘history’ to account for him. He was wholly unaffected by the Ring, and could juggle with it contemptuously — though he did not like it. He was therefore wholly outside the closed circle of power and domination and hostilities in which all the other creatures are enmeshed. He could have been ‘called to order’ by cutting out or altering the passage on I 144; but I could not do that. I know he behaved like that, and to deny it, for the sake of consistency, would be wrong, and the ‘consistency’ less real than the mystery. I hope I do not bore you. When another talks of his work, when indeed anyone applies the clumsy instrument of analysis and ‘explanation’ in words to any literary work, large or small, it must always sound as if the ‘critic’ thinks the thing far better and more important than it is — or than he probably thinks that is when not on his critical ‘high horse’.
(2) From a letter written to Tom Loback by Christopher Tolkien on 1 June 1986:

I do not think that one should seek to make too precise and comprehensive structure from my father's works. My "History of Middle-earth" has as a main purpose to set out that history as above all a growth and evolution, changing profoundly in its bearings as the years passed. Thus also Tom Bombadil was certainly not one of the wizards, nor (I think) does it really help to classify him as a Maia. My father said as much as can be said on the subject in one of his letters (Letters of J.R.R.Tolkien no.153, September 1954). (...)

Po polsku:

(1) Z listu napisanego przez J.R.R. Tolkiena do Przemysława Mroczkowskiego w dniach 20–26 stycznia 1964 roku. Prywatny list o problemach rodzinnych. A także kilka refleksji na temat natury dzieła Tolkiena i natury Toma Bombadila: 

Jestem wdzięczny za to, co mówisz o moim dziele i myślę, że masz rację: ta jednoczesność różnych płaszczyzn rzeczywistości, stykających się ze sobą i w ten sposób oddziałujących na inne, ale pośrednio, była częścią nie tyle zamierzonej, co głęboko odczuwanej idei, którą miałem. W przypadku elfów jest to wyraźne (I 93-94). Poza tym czuję również, że żadna konstrukcja ludzkiego umysłu, czy to w wyobraźni, czy w najwyższej filozofii, nie może zawrzeć w swoim własnym „pochłanianiu” wszystkiego, co istnieje, ani nawet sprowadzić wszystkiego, co konstruktor wie, do części swojej konstrukcji. Zawsze pozostaje coś, co wymaga innej lub większej konstrukcji, aby to „wyjaśnić” lub powiązać z resztą. To jak „sztuka”, w której - być może nie na tyle wyraźnie, by zakłócić uwagę lub stworzyć urok dla widza - są dźwięki, które nie pasują, szczeliny w scenografii, które uwalniają nieistotny blask. Można je wyjaśnić lub powiązać z „sztuką” jedynie poprzez odniesienie do innego świata i płaszczyzny; autora, producenta i jego pracowników: techników scenicznych i ekspertów od oświetlenia. 
   Dlatego zostawiłem Toma Bombadila i nie „majstrowałem” przy nim, choć bardzo kusiło mnie, by to zrobić w „Naradzie u Elronda”, aby wprowadzić go w historyczny schemat. 
   Otrzymałem wiele pytań (zdziwionych, a wręcz pełnych pretensji) na jego temat. Prawda jest taka, że ​​moim zdaniem po prostu wszedł, w odpowiednim momencie, i zachowywał się tak, jak chciał. Ale nie należy on do głównego schematu – nawet jeśli, skoro współistniał, ma na niego wpływ – i wymagałoby to szerszej i innej „historii”, aby go uwzględnić. Pierścień nie miał na niego żadnego wpływu i Tom mógł nim żonglować z lekceważeniem – choć go nie lubił. Znajdował się zatem całkowicie poza zamkniętym kręgiem władzy, dominacji i wrogości, w który uwikłane są wszystkie inne stworzenia. Można by go „przywołać do porządku”, wycinając lub zmieniając fragment w punkcie I 144; ale ja nie mogłem tego zrobić. Wiem, że tak się zachowywał, a zaprzeczanie temu dla zachowania spójności byłoby błędem, a „spójność” jest mniej realna niż tajemnica. Mam nadzieję, że Cię nie zanudzam. Kiedy ktoś mówi o swojej twórczości, kiedy ktokolwiek stosuje nieporęczne narzędzie analizy i „wyjaśnienia” słowami do jakiegokolwiek dzieła literackiego, dużego czy małego, zawsze musi to brzmieć tak, jakby „krytyk” uważał rzecz za o wiele lepszą i ważniejszą, niż jest w rzeczywistości – lub niż prawdopodobnie uważa, gdy nie siedzi na swoim „wysokim koniu” krytyki.

(2) Z listu napisanego przez Christophera Tolkiena do artysty Toma Lobacka dnia 1 czerwca 1986 r.:

Nie sądzę, aby należało tworzyć zbyt precyzyjne i wyczerpujące struktury na podstawie dzieł mojego ojca. Głównym celem mojej Historii Śródziemia jest przedstawienie tej historii przede wszystkim jako rozwoju i ewolucji, która z biegiem lat ulegała głębokim zmianom. Zatem Tom Bombadil z pewnością nie był jednym z Czarodziejów, ani też (jak sądzę) nie ma sensu klasyfikować go jako Majara. Mój ojciec napisał na ten temat tyle, ile się dało, w jednym ze swoich listów (Listy J.R.R. Tolkiena nr 153, wrzesień 1954) [...].

niedziela, 8 lutego 2026

Polscy Tolkienowie!

Syn Profesora Tolkiena, Michael, w 1963 roku pisał w liście, który opublikowałem w ubiegłym roku (zobacz koniecznie tutaj):

W Anglii nie ma zbyt wielu Tolkienów, wszyscy są dość blisko spokrewnieni i mogą powiązać swoje pochodzenie ze wspólnym przodkiem. Mój znajomy z czasów wojny, oficer wywiadu, natknął się w Polsce na hrabiego Tolkieńskiego, którego rodzina mieszkała tam od czasów rewolucji francuskiej – a sam Tolkieński był dobroczyńcą pobliskiego miasta, którego główna ulica nosiła jego imię. Nie udało mi się jednak prześledzić tego fascynującego wydarzenia w historii Tolkienów.

Hrabia Tolkieński to zapewne nieprawdziwa informacja (ale tutaj apel do moich drogich Czytelników, bo może ktoś się jednak na niego natknął, albo wie o jakimś mieście z ulicą Tolkieńskiego?). Natknąłem się jednak na prawdziwych polskich Tolkienów. Spójrzcie na to zdjęcie (za którego przysłanie dziękuję mojemu koledze Konstantynowi, którego relację z Natangii i miejsc, w których żyli przodkowie Profesora, znajdziecie tutaj): 

Cmentarz w polskiej wsi Indura koło Grodna (dziś Białoruś)

Oto pan Mieczysław Tolkien z polskiej, katolickiej wsi Indura na dzisiejszej Białorusi, blisko Grodna (mam więcej zdjęć z tego cmentarza i najczęściej to nazwisko zapisuje się Tołkin). Indura, Indura — gdzie o niej czytaliśmy? Jest już Indura na moim blogu (ten blog staje się powoli księgą powiązanych ze sobą różnorakich wątków). Z Indurą wiążą się losy zaginionego (ale wciąż żyjącego w genach wielu z nas, w tym mnie i... angielskich Tolkienów) ludu Jaćwięgów (czytaj tutaj). Księgi parafialne z Indury i okolic pokazują wśród tamtejszych Polaków rodzinę, która swoje nazwisko zapisywała: Tołkin, Tołkiń, Tołkień. 

Tołkinowie z dzisiejszej Białorusi na Genetece

I od razu przypomina nam się postać artysty rzeźbiarza z Gdańska, zmarłego już niestety Wiktora Tołkina (oto jego biogram na Wikipedii). 

Wiktor Tołkin (1922-2013)

Tutaj Wiktor Tołkin na stronie genealogicznej Wielcy.pl:

Wiktor Tołkin pochodził od Tołkinów herbu Ostoja, którzy mieli swój maleńki majątek w kolonii Tołkacze niedaleko Sokółki. Z Indury do Tołkaczy jest w linii prostej tylko 25 kilometrów. Udało mi się zrekonstruować dzieje przodków Wiktora Tołkina na podstawie zapisów metrykalnych, takich jak ten:


Źródło: Geneteka

_____________________________________________________________

TOŁKIN (zawołanie Ostoja)

Kolonia Tołkacze Małe na Uroczysku na skraju Puszczy Knyszyńskiej, u stóp wzgórza morenowego, niedaleko Sokółki (być może nazwa kolonii Tołkacze pochodzi od nazwiska Tołkin i tematu nazwiska na tołk- "rozum, sens; tłumaczenie". Samo nazwisko > tołkin, przym. "ten, który odznacza się rozumem, umiejętnością wyjaśniania, tłumaczenia"). 
 
Spotykamy tam na przełomie XVIII i XIX w. kolonistę Jakuba Tołkina (1761-1834), syna Jana (Pawła?) Tołkina, z żoną Magdaleną z domu Sobolewską. Z aktu pogrzebu owego Jakuba Tołkina z 1834 dowiadujemy się, że był szlachetnie urodzony, że był wojskowym ("był niegdyś w wojsku polskim i miał oddział), że był kolonistą. Na płycie nagrobnej czytamy, że był "setnikiem Wojsk byłej Rzeczypospolitej Polskiej"). Był synem Jana (Pawła?) Tołkina. Ich dzieci to: Franciszek, Dominik (który zginął w powstaniu styczniowym i pochowany jest w zbiorowej mogile w Lesie Gródzkim: "Dominik Tołkin, oficer, dowódca oddziału w partii Duchyńskiego i Wróblewskiego, poległ pod Łukawicą, wg innych poległ pod Sokołowem w Podlaskiem 17 września 1863 r."), Onufry, Rafał, Franciszka i Anastazja. Mieszkali w wymienionym wyżej dworze w Uroczysku Małych Tołkaczach. Dziś nie ma tam już żadnego domu. 
Onufry Tołkin (1810-1886), syn Jakuba, z żoną Ludwiką z domu Chodakiewicz miał syna Leona Tołkina (a także Konstantego, Kazimierę, Gabrielę, Paulinę, Apolonię i Annę).
|
Leon Tołkin (1848-1928) z żoną Malwiną z domu Pilcicką miał syna Dominika Tołkina (a także Zofię, Scholastykę, Antoninę, Józefa i Karolinę).
|
Dominik Tołkin (1891-1973) z żoną Marią z domu Fogielewicz mieli tylko jedno dziecko, syna Wiktora Tołkina (ur. 1922), tego właśnie znanego artystę rzeźbiarza z Gdańska. 
|
Wiktor "Ostoja" Tołkin, uczestnik Powstania Warszawskiego ma skromną mogiłę w Gdańsku.
_____________________________________________________________ 

Z ksiąg parafialnych z okolic Sokółki i Indury wynika, że być może tylko potomkowie Jakuba Tołkina z Tołkaczy byli szlachtą (czy jest możliwe, że herb Ostoja i tytuł szlachecki zyskali dzięki służbie Rzeczypospolitej w XVIII w.?).

Chętnie nawiązałbym kontakt z żyjącymi potomkami tego rodu. Ciekawie byłoby przeprowadzić testy DNA, bo kto wie, kto wie, może jednak będzie jakiś genetyczny związek z Tolkienami z Anglii, a to dlatego, że Tolkienowie z Anglii, jak wiemy dzięki moim badaniom Tolkien Ancestry pochodzą od Prusów, a być może wcześniej od Jaćwięgów z okolic późniejszego Grodna? Badania genetyczne Tolkienów opisałem najdokładniej tutajtutaj i tutaj

Herb Ostoja ma pewne wątki wspólne (sam układ z figurami ustawionymi naprzeciwko siebie na czerwonym polu) z herbem rycerskich Tolkienów z Prus (herb Luzjański):

Herb Ostoja

Herb Tolk I inaczej Luzjański

Jeżeli jakimś cudem Tolkienowie z Prus i Tołkinowie z ziemi grodzieńskiej mieli ze sobą coś wspólnego, to być może ich pierwotny herb z Prus (Luzjański) został zapamiętany w XIX w. jako Ostoja przez pewne odległe podobieństwo (widoczne na przykład na małej, pozbawionej barw pieczęci). 
 
I bardzo ważne: wieś Tołkiny koło Kętrzyna w dawnych Prusach nie ma nic wspólnego z tym nazwiskiem (o tej wsi przeczytaj tutaj). Forma Tołkiny to chrzest powojenny, w czasach dawniejszych nigdy ta wieś się nie nazywała Tołkiny. Nosiła od samego początku nazwę Tolksdorf i była w rękach rodu Tolk von Markelingerode (z tym herbem, który widzimy u góry jako Luzjański), który w XV wieku nazywano Tolkyn, l.mn. Tolkynen (stąd małomądra informacja w wielu opracowaniach na temat Tolksdorfu, dzisiejszych Tołkin, że przed 1945 wieś nazywała się "Tolkynen").