niedziela, 18 stycznia 2026

Konserwatyzm to również ochrona przyrody!

Tak, swego czasu trafiłem do idyllicznego Shire

 Pokażę Wam, jak budować konserwatywny przekaz patriotyczno-ekologiczny  Zielona narracja to wielka szansa dla przesłania konserwatywnego. Odbierzmy dobre pojmowanie ochrony przyrody ruchom lewicowym! Bo dziś jest niestety tak, że wielu konserwatystom ekologia kojarzy się z "lewactwem". 

Jak napisał jeden z moich kolegów na FB, "ochrona przyrody jest czymś naturalnym, mądrym i dobrym. Natomiast "ekologizm" stał się fanatyczną pseudo-religią, która zamiast racjonalizować korzystanie z zasobów staje się motorem dla konsumpcji eko-produktów. Dobrze sobie przypomnieć, że można być jednocześnie za ochroną przyrody i przeciw ekofanatyzmowi".

Wystarczy też po prostu poczytać Tolkiena, żeby przekonać się, że konserwatyzm, katolicyzm, patriotyzm może (a wręcz powinien) iść w parze z ochroną naszej przyrody. 

 Ochrona ojczyzny jako ziemi

  • Przyroda = dziedzictwo narodowe, nie towar globalnych korporacji
  • Krajobraz, lasy, rzeki jako element tożsamości narodowej
  • „Bronimy ziemi przodków przed degradacją”


Lokalizm zamiast globalizmu

  • Krótkie łańcuchy dostaw
  • Lokalne rolnictwo, żywność regionalna
  • Krytyka transportu międzykontynentalnego jako ekologicznie destrukcyjnego
  • „Produkujemy i jemy u siebie”


Suwerenność energetyczna

  • Niezależność od importu surowców
  • Własne źródła energii (różnie rozumiane: atom, węgiel, OZE narodowe)
  • Ekologia jako bezpieczeństwo państwa
  • „Silne państwo to państwo samowystarczalne”


Antykonsumpcjonizm

  • Krytyka kultury jednorazowości
  • Trwałość, naprawa, umiarkowanie
  • Odrzucenie „liberalnego hedonizmu” jako antyekologicznego
  • „Mniej, ale solidnie”


Ochrona wsi i tradycyjnego krajobrazu

  • Sprzeciw wobec betonowania i chaotycznej urbanizacji
  • Obrona rolników przed agro-korporacjami
  • Zachowanie tradycyjnych form gospodarowania


Porządek i dyscyplina ekologiczna

  • Surowe kary za niszczenie środowiska
  • Państwo jako strażnik natury
  • Ekologia = obowiązek obywatelski, nie styl życia elit
  • „Prawo i odpowiedzialność wobec ziemi”


Ekologia międzypokoleniowa

  • Odpowiedzialność wobec przyszłych pokoleń
  • Naród jako ciągłość biologiczna i kulturowa
  • Sprzeciw wobec krótkoterminowego zysku


Ekologia życia rodzinnego i ciała

  • Ciało ludzkie jako ekosystem, którego nie należy „chemicznie regulować”
  • Rodzina jako naturalne środowisko życia, analogiczne do środowiska przyrodniczego
  • Krytyka farmakologicznej kontroli płodności jako:
  • ingerencji w naturalne procesy biologiczne,
  • uzależnienia zdrowia od przemysłu farmaceutycznego,
  • zerwania związku między płciowością, odpowiedzialnością i ciągłością pokoleń
  • „Ekologia zaczyna się od własnego ciała”
  • „Nie zatruwamy rzek — nie zatruwamy organizmu”
  • „Rodzina to środowisko naturalne człowieka”
  • afirmacja naturalnych metod regulacji poczęć,
  • podkreślenie samokontroli, odpowiedzialności i długofalowego myślenia,
  • połączenie ekologii biologicznej z ładem moralnym i międzypokoleniowym.

_____________________

Wspólny mianownik tej narracji

  • ekologia bez liberalnego kosmopolityzmu,
  • natura jako wspólnota, nie rynek,
  • państwo narodowe jako podmiot ochrony środowiska

Czyste niebo nad moim mieszkaniem w czas obostrzeń pandemicznych
(zero samolotów, prawie zerowy ruch samochodowy, płuca pełne czystego powietrza w wielkim mieście)

 

 

piątek, 16 stycznia 2026

Dzienniki islandzko-tolkienowskie (Islandia 2007)

W 2007 roku byłem na Wyspach Owczych i na Islandii. W czasie 17-dniowej podróży prowadziłem zapiski. Oto mój dziennik z wyjazdu na Wyspę Ognia i Lodu śladami św. Brendana. Islandia oczyma Tolkienisty. 

Galadhorn przy wodospadzie Gullfoss (Islandia)



Piątek 22.06.07 i sobota 23.06.07

Jest godzina 19.20 czasu pokładowego. Słoneczny wieczór na północy Półwyspu Jutlandzkiego w porcie Hanstholm. Ruszamy w atlantycki rejs już za około pół godziny. Mamy za sobą ponad dobę podróży przez Śląsk, Niemcy i Danię. Rozpoczęliśmy naszą pielgrzymkę w Katowicach wczoraj o 16.30.

piątek, 9 stycznia 2026

Tolkien: "Nie życzę sobie być czytanym, lubianym ani nawet znanym przez takich ludzi"

Źródło: Elendilion

J.R.R. Tolkien był z serca przeciwnikiem lewicy, socjalizmu, komunizmu. Wcześniej wspierał Generała Franco przeciw czerwonemu terrorowi w Hiszpanii (czytaj tutaj), krytykował własny rząd za konszachty ze Stalinem, obawiał się wzrostu znaczenia komunistów w powojennej Wielkiej Brytanii. Także lewacki ruch studencki końca lat 70. XX wieku drażnił go politycznie, ale Profesor miał także do niego uraz osobisty. Wiedział, że w paradoksalny sposób jego Władca Pierścieni stał się dla kontestatorów dawnego świata swoistą "Biblią". Bardzo go to z jednej strony dziwiło, z drugiej denerwowało (polecam tekst "Hobbici czy hipisi" z 1971 r.). Było to zaiste paradoksem: pan w średnim wieku pisze swój konserwatywny epos, a w pewnym momencie dziennikarze łączą te książki głównie z hipisami, demonstrującą młodzieżą, narkotykami, psychodelią itd.

Ta tradycja zawłaszczenia Tolkiena przez lewicujących kontestatorów i twórców społeczeństwa alternatywnego jest obecna i dziś. Spór odżywa w związku z ruchem woke ("przebudzonych/świadomych") i woke'owymi interpretacjami Tolkiena (serial Amazona, konferencja Tolkien Society o genderowej i woke'owej interpretacji Tolkiena itp.). 

Dlatego warto przypomnieć słowa J.R.R. Tolkiena z jego listu z 1970 roku, gdy opisuje demonstrujących studentów w Nottingham (niektórzy mieli nawet "tolkienowskie" transparenty):

«[...] Sam tego nie widziałem, ale powiedziano mi później [...], że niektórzy ze studentów mieli transparenty z napisem WIWAT TOLKIEN. Obawiam się, że ani nie sprawia mi to przyjemności, ani nie zmniejsza mojej irytacji. Nie życzę sobie być czytanym, lubianym ani nawet znanym przez takich ludzi. A gdyby można stwierdzić to nie jest jasne że osoby trzymające te transparenty stanowiły grupę opozycjonistów wyrażających przeprosiny, to nie życzę sobie być odróżniany krzywdząco od innych. Bardziej inteligentne odczytanie moich książek pozwoliłoby zrozumieć, że czułbym się bardziej uhonorowany ich milczeniem i całkowitym odcięciem się od tych chuliganów. [...]» [Listy, nr 315a]

Co łączy tamtych studentów z dzisiejszymi aktywistami woke? Pozornie są to różne zjawiska. Ruch studencki 1968 roku atakował system, zaś ruch woke zarządza systemem. Doszło też ewolucyjnie do zmiany: od dążenia do indywidualnej wolności w dążenie do kolektywnego uznania.

Rok 1968 to marksizm kulturowy, psychoanaliza, egzystencjalizm (np. Herbert Marcuse).

Woke to poststrukturalizm, teoria władzy i dyskursu (np. Michel Foucault).

Jak doszło do tego, że potomkowie ruchu studenckiego 1968 roku są dziś często aktywistami woke? Otóż każda rewolucja, która przeżyje swoje dzieciństwo i zwycięży (a rewolucja 1968 roku zwyciężyła w naszym świecie), rodzi nowych strażników — nie dlatego, że zdradzili ideały, lecz dlatego, że chcą je ocalić.

Dzisiejsze woke (z którym ja się na przykład spotkałem w strukturach zachodnich towarzystw skupiających fanów... Tolkiena) przypomina pod wieloma względami hunwejbinów, rewolucję kulturalną w Chinach. Oba zjawiska łączy poczucie wyższości wobec "nieobudzonych", przekonanie, że problem ludzkości tkwi w świadomości i języku, a nie tylko w czynach. Dlatego na przykład dziś w Polsce obserwujemy walkę o język (narzucanie przez system, przez dziennikarzy liberalnych itd. nietradycyjnych feminatywów, zwrotów "neutralnych" płciowo, dziwnych zaimków itd.).

Ruch woke przypomina rewolucję kulturalną nie tym, co robi, lecz jak myśli. Łączy je wspólny schemat: świat jest podzielony moralnie, podejrzliwość zastąpiła dialog, czystość ideologiczna jest ważniejsza niż pluralizm (stąd "cancel culture" i "gatekeeping"), ważna jest permanentna mobilizacja, ciągłe, trwałe "przebudzenie" (bycie "woke").

Rewolucja kulturalna była brutalnym totalitaryzmem, zaś woke jest miękką rewolucją moralną, ale oba zjawiska łączy przekonanie, że zbawienie społeczeństwa wymaga nieustannego „oczyszczania ludzi”.

Nieustanne "oczyszczanie ludzi" oraz używanie do tego aparatu i autorytetu władzy (w gazetach, na uczelniach, w stowarzyszeniach czy w państwach przejętych przez takich aktywistów) to coś zgoła ANTYTOLKIENOWSKIEGO. Warto o tym pamiętać, gdy lubimy hobbitów i Aragorna, a jednocześnie obserwujemy współczesne "wojny kulturowe" i przemoc rewolucji kulturalnej XXI wieku.

[Więcej o prawicowych poglądach rodziny Tolkienów tutaj]

czwartek, 8 stycznia 2026

Zapraszam do posłuchania

Miałem ostatnio wielką przyjemność brać udział w kilku podcastach, czyli odbyłem kilka niezmiernie dla mnie ciekawych rozmów. Dziękuję za wszystkie zaproszenia. 

Najpierw coś bardzo świeżego, nagranego wczoraj. Oto p. Daniel Chmarzyński, który zajmuje się szeroko pojętą kulturą i religioznawstwem, rozmawiał ze mną na Forum Inspiracji Kulturalnych (niżej YouTube, ale jest też na Spotify oraz RRS). Chyba mogę polecić ten podcast ludziom ciekawym wszystkiego:

Druga rozmowa, z której jestem zadowolony, to świetne spotkanie nad kartami Władcy Pierścieni z Kasią i Maćkiem z Podcastu Roku 2025, czyli Podcastu pod Zielonym Smokiem. Tym razem rozmawiam o Naradzie u Elronda z moją koleżanką tłumaczką i członkinią Parmadilich, Agnieszką "Evermind" Sylwanowicz. Bardzo Wam tę rozmowę polecam:

 

Na koniec odwiedziny u mojego dobrego kolegi, Miłosza Lodowskiego w jego Chłodnym okiem. Rozmawiamy o tolkienistyce we współczesnej polityce. I mam nadzieję, że i tu jest ciekawie (przepraszamy za problemy techniczne na początku... Sauron działa). Zapraszam:




wtorek, 6 stycznia 2026

Strzeż się współczesnego pogaństwa!

 


Obraz nosi tytuł Dziki łów (lub Dziki gon, niem. Die Wilde Jagd), namalowany w 1889 roku przez niemieckiego malarza symbolistę Franza von Stucka. Przedstawia germańskiego boga Wotana (Odyna) na koniu, prowadzącego upiorny orszak zmarłych przez niebo.

Dzieło inspirowane jest starożytnym mitem ludowym o Dzikim Gonie, rozpowszechnionym w północnej, zachodniej i środkowej Europie. 

Obraz zyskał niesławę ze względu na uderzające podobieństwo centralnej postaci do Adolfa Hitlera, który urodził się w tym samym roku, co powstanie obrazu (1889). Hitler był wielkim wielbicielem twórczości Stucka, a istnieje legenda, że kupił ten obraz i powiesił go w swoim monachijskim mieszkaniu. Spekulowano, że Hitler mógł wzorować swój charakterystyczny wygląd (w tym fryzurę i wąsy) na wizerunku Wotana z tego obrazu.

Uważaj na neopogaństwo w XXI w., sto lat po narodzinach nazizmu! Carl Jung uważał, że niemiecki bóg Wotan, bóg wiatru i burzy, odrodził się w psychice Niemców w XX wieku, co przyczyniło się do duchowej katastrofy i wzrostu nazizmu, działając jako archetypiczna siła porywająca zbiorową nieświadomość. Jung, w swoim eseju Wotan, interpretował wzlot Hitlera i ideologii narodowosocjalistycznej nie tylko jako czynniki ekonomiczne, ale jako manifestację tego starożytnego, nieokiełznanego archetypu, który opanował duszę narodu w czasach kryzysu, przynosząc chaos, pasję i iluzję, co Jung opisywał jako "przebudzenie Wotana".

Ze smutkiem patrzę, jak Wotan zaraża umysły na Zachodzie. Mam wgląd w profile angielskich czy skandynawskich neopogan. Akcja rodzi reakcję. Masowa imigracja i lewacka inżynieria społeczna odrodzi — na zasadzie wahadła — narodowy socjalizm. A to samo dzieje się też u wielu naszych "rodzimowieców". O ślepej uliczce neopogaństwa pisałem kiedyś tutaj:

Maciej Strutyński, Neopogaństwo

 

niedziela, 4 stycznia 2026

Reportaż z ojczyzny pierwszych Tolkienów (Obwód Królewiecki)

Relacja mojego przyjaciela, Konstantyna Pirożkowa z jego letniej wyprawy do Obwodu Królewieckiego śladami rodu Tolkiena (tłumaczenie z rosyjskiego; źródło, gdzie znajdziecie jeszcze więcej zdjęć Konstantyna). Jest też relacja z podobnej trasy mojego kolegi, Tomasza Gromadki w "Nowym Państwie" (zobacz tutaj) oraz relacja fotograficzna Nikołaja Kożanowa (zobacz tutaj).

 
Przez Natangię

Wyprawa inspirowana twórczością Tolkiena odbyła się 13 sierpnia 2025 roku w rejonie Bagrationowskim [dawniej Preussisch Eylau, pol. Iława Pruska], położonym na południu obwodu królewieckiego, na terenach średniowiecznej Natangii. Dwie z tych miejscowości, dawne wsie Tollkeim (obecnie na obrzeżach Bieriezówki) i Globuhnen (obecnie w pobliżu wsi Medowaja), to obecnie zalesione pustkowia, więc musieliśmy wziąć taksówkę w Królewcu, płacąc za godzinę. Trasa biegła z Królewca do Miedowoje, następnie do wsi Sławskoje, stamtąd do centrum rejonowego Bagrationowsk, następnie do Bieriezówki, a następnie przez kolejne centrum rejonowe, Prawdinsk (Friedland), z powrotem do Królewca.

Prywatne muzeum „Bursztynowy Zamek” we wsi Jantarnyj (Palmnicken). Część wystawy poświęconej średniowieczu mieści się w podziemiach dawnego zamku Palmnicken (ok. XIV wieku).

Przypomnijmy, że według badań Ryszarda Derdzińskiego, prawdopodobni przodkowie słynnego pisarza mieszkali w XIV i XV wieku we wsi Tollkeim. W 1583 roku, według zachowanych dokumentów, Jacob Tolkien nabył gospodarstwo w pruskiej wsi Globuhnen i od 1601 roku do początku XVIII wieku wraz ze swoimi potomkami pełnił funkcję chełmińskiego sołtysa. W drugiej dekadzie XVII wieku jeden z synów Jacoba, Friedrich Tolkien, przeniósł się do pobliskiej stolicy Natangii, Krzyżborka (niem. Kreuzburg], gdzie jego potomkowie pracowali jako piekarze, szewcy i żołnierze w miejscowym garnizonie. W XVIII wieku dwóch wnuków jednego z Tolkienów z Krzyżborka, Christiana, przeniosło się z Gdańska do Londynu.

Fragment wystawy w Muzeum Historii Regionalnej w Iławie Pruskiej.

Pierwszy rosyjskojęzyczny tekst o przodkach Tolkiena mieszkających w tym regionie pojawił się najprawdopodobniej w styczniu 2019 roku w „Tolkien Readings” („Zegar na kominek”). W październiku 2018 roku Derdzński uzupełnił swój wpis blogowy o wsi Globuhnen zdjęciami wykonanymi przez lokalnego eksperta Nikołaja Kożanowa, z którym skontaktowałem się przed wyjazdem. Zauważył, że wycieczka była dość nietypowa, ale wybrana pora roku była najgorsza: latem wszystko jest zielone i nie widać fundamentów domów Kreuzburga ani nie można spacerować wzdłuż rzeki. Pruska wieś Globuhnen może być trudno dostępna, ale nawet latem to tylko zielona plama na zielonym tle. Zalecał zwiedzanie takich miejsc w „sezonie pustym” od listopada do kwietnia, kiedy cały krajobraz jest widoczny, wszystko jest rozpoznawalne i można odtworzyć przeszłość.

Fragment wystawy w Muzeum Zamku Bursztynowego we wsi Jantarnyj. Cegły z zamku Kreuzburg

Globuhnen udało mi się zlokalizować dzięki mapom dostępnym online: współczesna droga biegła śladem niemieckiej drogi, która kiedyś przechodziła przez tę wieś (nie przez pobliską pruską twierdzę) i skręcała tam w charakterystyczny sposób. Warto dodać, że czasami nawet bruk na drogach i ulicach małych miasteczek był pozostałością po Niemcach, jak twierdzą taksówkarze. Jednak w ostatnich latach w regionie rozpoczęto zakrojone na szeroką skalę prace drogowe, a turyści zauważają, że drogi są w dobrym stanie w porównaniu z innymi regionami kraju. Zjazd przy dawnym Globuhnen, podobnie jak reszta drogi, był wyasfaltowany. W pobliżu znajdowało się wysypisko starych mebli i innych odpadów. 

Miejsce, gdzie znajdowała się wieś Globuhnen, na południe od Miedowoje

Zjazd z drogi na zdjęciu i na mapach. 

Z krzyżborskiego kościoła przodków J.R.R. Tolkiena, we współczesnej wsi Sławskoje pozostały jedynie XIV-wieczne ruiny. Na przestrzeni wieków kościół był wielokrotnie przebudowywany, a jego dzwonnica pochodzi z XVI lub XVIII wieku. Mówi się, że dzwonnicą stała się wieża bramy miejskiej, uzupełniona ośmiokątną nadbudówką. W 2007 roku budynek został uznany za regionalne dziedzictwo kulturowe, a w 2010 roku, podobnie jak zdecydowana większość innych obiektów sakralnych, został przekazany Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.

Ruiny kościoła w stolicy Natangii, Krzyżborku (dziś wieś Sławskoje)

Konstantyn przy kościele pierwszych Tolkienów
„W rogu wieży znajduje się jeden stosunkowo nowy obiekt – prawosławny krzyż – symbol nowych właścicieli rozpadających się ruin” – napisała w 2016 roku dziennikarka Alena Petrauskaite dla gazety Nowy Kaliningrad. „Ale teren wokół samego pomnika jest stosunkowo czysty, co jest niewątpliwym osiągnięciem w porównaniu z innymi miejscami w regionie”.

Wnętrze dzwonnicy w Krzyżborku

Widzieliśmy tę samą scenę w 2025 roku – nie zauważyłem żadnych zmian w porównaniu ze zdjęciami innych osób z poprzednich lat: najwyraźniej miejscowi przestali rozkradać budynki cegła po cegle. Kościół otoczony jest ogrodzonymi terenami mieszkalnymi, ale ślepa droga prowadząca do niego jest bezpłatna. W tych okolicach zasięg internetu jest słaby, więc taksówkarz początkowo się zgubił, zabierając nas na ulicę Jenina, i dopiero tam dowiózł nas tam, gdzie mieliśmy jechać. Drugim miejscem, które planowaliśmy odwiedzić w Sławsku, były ruiny zamku Kreuzburg, zaznaczone na mapie w lesie niedaleko cmentarza – i mieliśmy pojechać dokładnie tam, gdzie taksówkarz nas omyłkowo zawiózł. Tam spotkaliśmy mieszkankę, która powiedziała, że ​​w lesie nic nie ma, tylko wąwóz, a ruiny znajdują się tylko w pobliżu kościoła. Według niej turyści czasami trafiają tu przez pomyłkę i odchodzą, niczego nie widząc. Przypomnę, co powiedziano mi wcześniej: teren zamku był „zakopany w zaroślach”. Kiedy wspomnieliśmy, że byliśmy już przy kościele, zasugerowała, żebyśmy poszli zobaczyć kolejny zabytek – niemiecki pomnik – ale odmówiliśmy. Wydaje mi się, że był to pomnik z lat 20. XX wieku, upamiętniający poległych w I wojnie światowej, przedstawiający niemieckiego żołnierza. Kiedyś stał w pobliżu kościoła, ale został zwalony podczas II wojny światowej. Następnie, ponieważ nie był pilnowany, trafił w ręce miejscowego mieszkańca. W każdym razie nie po to tam przyjechaliśmy.

Pomnik we wsi Sławskoje na wystawie fotograficznej w Kaliningradzkim Obwodowym Muzeum Sztuk Pięknych

Z dawnego Krzyżborka udaliśmy się do centrum obwodu Bagrationowsk, gdzie chcieliśmy zobaczyć krzyżacki zamek Preussisch Eylau i lokalne muzeum historyczne. Najlepiej zachowaną częścią zamku jest vorburg (przedzamcze), który kilkakrotnie zmieniał właścicieli, zanim rozpoczęła się obecna rekonstrukcja. Podeszliśmy do zamkniętej, zakratowanej bramy, gdzie pracownicy poinformowali nas, że bilety są dostępne w kasie w kawiarni na świeżym powietrzu na parkingu (około stu metrów od bramy). W tym samym okienku sprzedawano również lokalne pamiątki. Kupiliśmy kilka pocztówek ze zdjęciami vorburgu z różnych pór roku, ale jeśli chodzi o dostęp do zamku, kasjerka powiedziała nam, że jest on otwarty tylko dwa razy dziennie na wycieczki, pierwsza zaczyna się o 13:00. Było około 10:00 rano i nie mogliśmy czekać do 13:00, a ona odmówiła ustąpienia, pozwalając nam na szybkie zwiedzenie.

Budynek gospodarczy vorburgu
Wystawa poświęcona historii twierdzy

Ale kiedy zapytałem, dlaczego postanowili zbudować wioskę hobbitów na terenie zamku, odpowiedziała, że ​​przodkowie Tolkiena mieszkali tutaj, w Natangii, i to oni inspirowali go podczas tworzenia postaci hobbitów. To ciekawe, jak tworzą się legendy, aby przyciągnąć turystów; oczywiście Tolkien nie wiedział o swoich pruskich przodkach. Wiemy o tym dopiero od kilku lat – ale plotki, jak się wydaje, już się rozeszły.

I nagle odezwał się do nas mężczyzna siedzący samotnie przy jednym ze stolików. Powiedzieliśmy mu, skąd jesteśmy, a on przedstawił się jako Władysław, właściciel zamku, i uprzejmie zaproponował, że oprowadzi nas osobiście. Kasjer wydawał się nim onieśmielony, ale robotnicy posłuchali. I tak znaleźliśmy się w budowanej wiosce hobbitów.

Okazało się, że właściciel zamku Preussisch Eylau oczekiwał urzędników z Ministerstwa Kultury (Ministerstwa Kultury i Turystyki Obwodu Kaliningradzkiego?) i miał około pół godziny do ich przyjazdu – mógł więc poświęcić nam trochę czasu, a może nawet przećwiczyć przemówienie dla znamienitych gości.

Droga do pensjonatów w „Wiosce Sierżanta Kolczuszka”

Zamek ten został zbudowany stosunkowo późno, aby zabezpieczyć drogę między dwoma innymi (w tym Kreuzburgiem), przez co nie miał bogatej historii wojskowej. Dlatego, aby przyciągnąć turystów (i zapewnić im powrót, aby wycieczki do Bagrationowska mogły się powtarzać), wybrano koncepcję starej, dobrej baśni: w szczególności stworzono postać rycerza, jeża Kolczuszka. Odbudowano dach oficyny vorburga – tej, która najlepiej się zachowała, choć spłonęła za czasów jednego z poprzednich właścicieli. Najwięcej pracy pozostało przy odbudowie głównej części zamku – hochburga – z której pozostały jedynie fundamenty. Z bagien powstaje staw. Inną część terenu zamkowego przeznaczono na wioskę hobbitów, która zgodnie z planem ma symbolizować spokojne życie mieszkańców wioski.



Domy w „Wiosce Hobbitów”

Te domy to nie tylko scenografia, ale pensjonaty, w których można zamieszkać. Według Władysława, projekt ten jest wyjątkowy i wyróżnia się spośród innych wiosek hobbitów budowanych w różnych zakątkach świata (zwłaszcza w Armenii [sic!]). Na metalową konstrukcję wylano ziemię, a następnie zasadzono na niej trawę. Jednak po pewnym czasie ziemia w niektórych miejscach się osunęła, a chwasty zniszczyły roślinność. Jednak trudności zostały pokonane, a prace trwają. Pokazano nam nawet wstępne wnętrze jednego z domów (po poproszeniu o niefotografowanie). Okrągłe drzwi, nieco niższe od ludzkiego wzrostu (jak Gandalf odwiedzający Bilba!), były zamknięte na klucz; klamka nie znajdowała się pośrodku, ale wygodniej po prawej stronie, bliżej zamka. Za drzwiami znajdował się przytulny korytarz z jedną sypialnią z łóżkami po obu stronach. Nawet bez dodatkowych mebli w stylu hobbickim, wszystko wyglądało pięknie.


Domy w „Wiosce Hobbitów”

Pełne otwarcie planowane jest dopiero w drugiej połowie 2026 roku. Jeśli dobrze rozumiem, chodzi o to, aby przyciągnąć turystów nie tylko historią samego Preussisch Eylau, ale także innymi pobliskimi miejscami i ruinami zamków, takimi jak Kreuzburg. Zakładam, że właściciel uznał, że hobbici są dla turystów bardziej interesujący niż bitwa pod Preussisch Eylau (którą również opisał) i że ten temat przyciągnie stałych bywalców.


Fragment wystawy w Muzeum Historii Regionalnej Bagrationowsk

Po zwiedzeniu muzeum regionalnego udaliśmy się do dawnej wsi Tollkeim. Do samego miejsca nie prowadziła żadna droga, a spacer tam, aby zobaczyć tę samą roślinność, co wszędzie indziej, był bezcelowy. Dlatego po prostu fotografowaliśmy krajobraz w kierunku Tollkeim z dwóch najbliższych dróg – południowej (ulica Polewaja we wsi Berezovka) i wschodniej.

Mapy i widoki okolicy, na której znajdowała się wieś Tollkeim, 
niedaleko współczesnej wsi Bieriezowka 
 

Jeśli chodzi o lokalne muzea w obwodzie kaliningradzkim, prywatny „Zamek Bursztynowy” w nadmorskiej miejscowości Jantarnyj (Palmnicken) okazał się najlepszym przykładem interesującego nas okresu. Zawierał dość szczegółowy opis zamków regionu, w tym zamku Kreuzburg, a nawet eksponował pochodzące z niego cegły. W obwodzie kaliningradzkim znajduje się co najmniej kilkanaście zamków rycerskich, różniących się jedynie stanem zachowania (raczej słabym), więc aby przyciągnąć zwiedzających do któregokolwiek z nich, trzeba się postarać, żeby się wyróżnić.


Fragment wystawy w muzeum „Zamek Bursztynowy” w Jantarnym

Opowiem Wam również o innej „podróży po Natangii” – nie dosłownej, a raczej, że tak powiem, wykładowej. Wieczorem 14 sierpnia uczestniczyliśmy w wykładzie w obwodowej bibliotece naukowej, który również poruszał temat rodziny Tolkienów. W zaproszeniu na wykład prelegenta, Konstantyna Pirożkowa, „tłumacza i badacza biografii Tolkiena”, napisano: „W swoim wystąpieniu skupi się on również na obwodzie kaliningradzkim, ponieważ w ostatnich latach stało się wiadome, że Prusy Wschodnie są kolebką rodziny Tolkienów” (źródło).

Wykład w Królewieckiej Obwodowej Bibliotece Naukowej.

Tolkien (i szerzej kultura angielska) to tradycyjny temat dla biblioteki. Dosłownie tego samego dnia w południe Dziecięcy Klub Książki gościł wykład dr Marii Mielichowej „Opowieści z Narnii: Podróż przez granice wyobraźni i moralności”. 28 sierpnia Aleksandra Kosinska, doktor filozofii i adiunkt na Bałtyckim Uniwersytecie Federalnym im. Immanuela Kanta, wygłosi wykład pt. „O przyjaźni: od Arystotelesa do Tolkiena”. 18 sierpnia wygłosiła tam również wykład na temat „Tradycji Johna Miltona w twórczości Lewisa i Tolkiena”. Tej zimy biblioteka zorganizowała wystawę zatytułowaną „Rosja zna różnych J.R.R. Tolkienów”, humorystycznie nawiązującą do różnych tłumaczeń Władcy Pierścieni. Dla wyjaśnienia, na wystawie zaprezentowano tłumaczenia identycznych fragmentów powieści, a także „karty z informacjami osobistymi o bohaterach eposu fantasy, świadczące o niewyczerpanej wyobraźni czołowych filologów rosyjskich w zakresie przekładu nazwisk, pseudonimów i nazw geograficznych na język rosyjski”. 

Na sierpniowy wykład „Tłumaczenia Profesora Tolkiena” pracownicy biblioteki zaprojektowali specjalny plakat i wystawili książki (i biografie) Tolkiena ze zbiorów biblioteki. Wśród nich znalazły się nie tylko wydania rosyjskojęzyczne, ale także wydania oryginalne, a także egzemplarze Hobbita w języku polskim i esperanto. To ostatnie wydanie ukazało się w Królewcu w 2005 roku. W wykładzie wzięło udział około trzydziestu osób, w tym królewieccy tłumacze poezji Tolkiena – Ilja Worobjow i Anastazja Kabajewa; jeden z czytelników przyniósł nawet swój egzemplarz Natury Śródziemia po autograf. Artystka Waleria Wyprin, jedna z organizatorek corocznego kaliningradzkiego „Tolkien Fest”, podarowała trzy piękne, ręcznie robione pocztówki przedstawiające norki hobbitów.
 
Jeden z wyżej wymienionych tłumaczy wziął również udział w bardziej kameralnym spotkaniu z mieszkańcami Kaliningradu następnego wieczoru w "Tawernie Elfów". Czytaliśmy tłumaczenia wierszy Tolkiena i delektowaliśmy się pysznym jedzeniem i napojami o baśniowych nazwach: wystrój tawerny jest raczej fantasy, a nie konkretnie elfami Tolkiena. Jednak jeden z pracowników, zakręcony muzyk Arsenij Arszyak, ze spiczastymi sztucznymi uszami, wyglądał bardzo podobnie do hobbita, a inny pracownik kawiarni namalował w prezencie portret Froda. (Otrzymaliśmy również kilka wielokolorowych kostek ręcznie robionego mydła w kształcie liści). Ogólnie rzecz biorąc, tak nam się podobało, że ostatniego wieczoru, w niedzielę, spontanicznie postanowiliśmy pójść tam ponownie – i znów byliśmy zadowoleni. 
 
Spośród innych miast obwodu królewieckiego, które odwiedziłem, chciałbym wymienić Swietłogorsk (Rauschen). Tam, nad brzegiem jeziora Tichoje, w altanie na ławce, w 2019 roku zainstalowano jedną z rzeźb Wasilija Filszyna, „Dziewczynka czytająca bajkę”. Jeśli się dobrze przyjrzeć, w otwartej książce dostrzeżecie wyblakłe słowa: „Czarodziej nigdy się nie spóźnia i nigdy nie przychodzi za wcześnie. Zawsze przybywa na czas”. Pod nimi widnieje podpis: „J.R.R. Tolkien”. 
 

Autor tekstu: Konstantyn Priożkow
Tłumaczył z rosyjskiego Galadhorn

sobota, 3 stycznia 2026

Frankfurter Allgemeine Zeitung
na wojnie kulturowej z "alt-tolkienistami"

Artykuł w dzisiejszym FAZ

W roku 2023 historyk i konserwatywny publicysta z Belgii (ale bardzo mocno związany z Polską), prof. David Engels (patrz jego biogram) namówił mnie i kilku innych miłośników Tolkiena do napisania wspólnie zbioru esejów pod tytułem Aurë entuluva z podtytułem: Dzień, który nadejdzie ponownie: J.R.R. Tolkien w 50. rocznicę swojej śmierci. Możecie tę książkę kupić na Amazonie (choć uwaga — książka jest po niemiecku, mam tam swój artykuł w tym języku, dzięki tłumaczeniu Davida Engelsa, a piszę w nim o tym, co znacie z bloga: o lewicowym i woke'owym "zakręceniu" głównych towarzystw tolkienowskich w Brytanii, USA i Niemczech). Oto nasza książka (na Amazonie ma maksymalną 5-gwiazdkową rekomendację):

[kup książkę]

Dziś największy niemiecki dziennik, manifestacja liberalnych elit, czyli Frankfurter Allgemeine Zeitung zrobił nam niespodziewany prezent z okazji urodzin J.R.R. Tolkiena. Markus Steinmayr, wykładowca literaturoznawstwo na Uniwersytecie Duisburg-Essen, opublikował tam duży artykuł, którego tytuł w polskim tłumaczeniu to: Tolkien z perspektywy Nowej Prawicy. Fascynacja fantazją jako fanatyzm [link] W tekście zrobiono darmową reklamę naszej książce (ja się cieszę, choć niejeden "miłośnik" mojej działalności tolkienowskiej powie: "nareszcie dokopali tym katolom"). Czytamy tam (moje tłumaczenie z niemieckiego):

Tolkien jako literatura oporu przeciwko modernizacji

Od pewnego czasu coraz częściej podejmowane są próby instrumentalnego włączenia tolkienowskiego eposu fantasy do prawicowego kanonu. Jak pokazuje Erika Thomalla w swoim artykule „Nowa Prawicowa Polityka Literacka” (opublikowanym w 2024 roku w Niemieckim Kwartalniku Studiów Literackich i Historii Intelektualnej, nr 98), formaty takie jak „Kontruniwersytet” prowadzony przez Volkera Zierkego postrzegają siebie jako formę rozpowszechniania literatury Nowej Prawicy. Wiąże się to z „zawłaszczaniem tego, co popularne” przez Nową Prawicę i ustanawianiem nowych sposobów czytania. Dla Zierkego Władca Pierścieni Tolkiena to epos na czas kryzysu naszej cywilizacji: wyraża on sceptycyzm wobec postępu, krytykę nowoczesności i modernizacji, a zwłaszcza jej związek z naturą, co ułatwia czytelnikom żyjącym w „podobnie mrocznych czasach” co bohaterowie eposu Tolkiena „ponowne nawiązanie kontaktu” z historią ocalenia Śródziemia.

W 2023 roku, z okazji pięćdziesiątej rocznicy śmierci Tolkiena, wydawnictwo Renovamen wydało antologię Aurë entuluva. David Engels w eseju „Życie ze Śródziemiem – rozwój przez Tolkiena” pisze, że Tolkien jest „rodzajem literatury oporu” wobec tempa modernizacji i postępu, rodzajem buntu w całkowicie zsekularyzowanym świecie nowoczesności. 

Tutaj autor FAZ najwyraźniej nawiązuje do mojego eseju: 

Krytykowana jest tam obecna „manipulacja Tolkienem”, która „wydaje się ograniczać do coraz bardziej absurdalnych pytań, takich jak niebinarna relacja między Samem a Frodem, rzekoma ksenofobia Tolkiena, „ateizm” Władcy Pierścieni czy konieczność feministycznej interpretacji Silmarillionu". Argumentuje się, że Tolkien przeciwstawił całkowicie zeświecczonemu światu ponowne zaczarowanie poprzez religię, mit, mitologię i związek z naturą. Zgodnie z nurtem skrajnie prawicowej lektury, popularna fantastyka jest w stanie zaoferować kontrnarrację wobec wiary w postęp, nieodłącznie związanej z kapitalistyczną nowoczesnością, narrację polegającą na powrocie do dawnych mitów i mitologii. To ponowne zaczarowanie świata jest, co najmniej, źródłem popularności literatury fantasy.

Autor chciał przerazić, ale z mojej perspektywy zrobił nam reklamę. Cały artykuł jest bardzo ciekawy. Autor nas krytykuje, ale tak naprawdę wysyła w świat to, o co chodzi na przykład mnie w mojej publicystyce. Podam niżej najciekawsze fragmenty:

 

TOLKIEN Z NOWEJ PRAWICOWEJ PERSPEKTYWY

Fascynacja fantazją jako fanatyzm

Markus Steinmayr 

Hegemonia kulturowa potrzebuje przyziemnych bohaterów: Jak Władca Pierścieni Tolkiena stał się idealną książką dla Nowej Prawicy

 

Włoska premier Georgia Meloni nazwała festiwal polityczny imieniem Atreyu, postaci z powieści Michaela Endego Niekończąca się opowieść z 1979 roku. Władca Pierścieni J.R.R. Tolkiena to kultowy klasyk dla prawicowej populistki: w swojej autobiografii „I Am Georgia – My Roots, My Ideas” Meloni wymienia hobbita Samwise'a Gamgee, zwanego Samem, jako swoją „ulubioną postać”. Twierdzi, że jest on gotów stanąć w obronie wyższej sprawy, ostatecznej bitwy dobra ze złem i ocalenia pierwotnego Shire. Sam, jak twierdzi, to ktoś, kto „wyzwany przez los, wypełnia swój obowiązek, nieustraszony, zdeterminowany, gotowy narazić się na niebezpieczeństwo, by ratować innych”. Zatem w świecie Meloni wciąż istnieją bohaterowie.

Literaturoznawca Moritz Baßler stwierdza, że ​​„z epickiego punktu widzenia żyjemy w epoce fantasy”. Ale żyjemy w epoce fantasy nie tylko epicko, ale i politycznie. Entuzjazm Meloni dla Tolkiena i Endego ma również korzenie polityczne. Jeśli kształtowanie i zmienianie teraźniejszości jest zadaniem polityki, a przedstawianie i inscenizacja teraźniejszości jest zadaniem literatury, to popularność fantasy w sferze politycznej może leżeć właśnie w jej eksploracji skrzyżowania wyimaginowanych sfer polityki i literatury. Nic dziwnego, że często chwytliwa i prosta „nieodłączna logika” świata fantasy jest instrumentalizowana politycznie. Jest ona odczytywana w sposób wybitnie polityczny: hobbici głosowaliby na AfD, Fratelli d'Italia, Rassemblement National, a nawet na Nigela Farage'a – les Hobbits d’abord! [Naprzód, hobbici!] Uczyńmy Shire znów wielkim! Odzyskajmy kontrolę nad Shire! Tylko hobbici mogą nas uratować!

 

Strategia walki o uczelnie i kulturę

Ta polityczna lektura koncentruje się na dalszej popularyzacji tego, co już jest popularne – na przykład Władcy Pierścieni Tolkiena. Reprezentuje literacko-polityczny program ruchów i partii dążących do innego rodzaju popularności, innej hegemonii kulturowej. Zatem popularyzacja tego, co już jest popularne, jest istotnym elementem metapolityki skoncentrowanej na literaturze i kanonie, która poprzez tworzenie wspólnot czytelniczych i trendów literackich dąży do zmiany i przekształcenia kulturowych i hegemonicznych podstaw dyskursu politycznego. „Odzyskanie uniwersytetu” – napisał Martin Sellner w 2016 roku w skrajnie prawicowym biuletynie Sezession pod tytułem „Zdrada intelektualistów i kontruniwersytet” – „jest synonimem odzyskania humanistyki”. Humanistyka i jej kanony są wyobrażane jako dyscypliny generujące narracje, którymi należy się zająć. Jak zauważa Sellner w książce AfD vs. Activism? – 3 Principles for Cooperation (opublikowanej w 2022 r.), „walka o uniwersytety i umysły każdego pokolenia decyduje o hegemonii nad prawdziwym ośrodkiem władzy w społeczeństwie”.

Ale czym właściwie jest literatura fantasy? Fantasy opisuje niemożliwe zaświaty. W tych zaświatach rzeczy takie jak magiczne miecze czy pierścienie, mówiące i walczące drzewa, orki i smoki odgrywają role, których nie mogą odegrać w realnym świecie, ponieważ nie istnieją. Opowieść fantasy nie wymaga bezpośredniego odniesienia do realnego świata. Według badacza fantasy Helmuta W. Pescha, fantasy czerpie swoją „legitymizację” z faktu, że nie przedstawia alternatywnej rzeczywistości, która byłaby w jakiś sposób prawdopodobna, lecz jest czystą „fikcją”. Nieprzypadkowo Moritz Baßler uważa literaturę fantasy za kwintesencję tego, co nazywa realizmem popularnym. W swojej bestsellerowej książce teoretycznej Realizm popularny – o międzynarodowym stylu współczesnego opowiadania argumentuje, że jeśli „nasz świat nie jest w pełni opisany”, to uzasadnione może być „wynalezienie takiego, który jest”.

 

Idealnymi książkami dla Nowej Prawicy są te, które opowiadają o światach alternatywnych.


To jest zadanie literatury fantasy: stworzyć kompletny, narracyjny i, że tak powiem, zrozumiały świat, który właśnie ze względu na te cechy stanowi antytezę świata rzeczywistego. Złożoność rzeczywistości prowadzi do jasnej struktury świata narracyjnego, takiego, jaki znajdujemy w fantasy. Te cechy stawiają świat narracyjny w powszechnym kontraście do nieopowiedzianego świata, w którym żyjemy. Chodzi zatem o kontrobraz.

Narracyjny świat fantasy, by posłużyć się esejem Tolkiena O baśniach, jest zawsze „światem wtórnym”, który jednak ze względu na swój sposób funkcjonowania i inherentny realizm można powiązać ze „światem pierwotnym” – oczywiście w formie fikcji. Shire Hobbitów, jego krajobrazy, jego prowincje noszą ślad minionej Anglii, jaką znamy z powieści Jane Austen i George'a Eliota. Ta Anglia, o której czytelnicy wiedzą, że bezpowrotnie przeminęła, z kolei stawia Shire w topologicznym kontraście z cywilizacją technologiczną widzianą w Mordorze Saurona i Isengardzie Sarumana. Tę różnicę można oczywiście interpretować również politycznie. I to właśnie ta interpretacja polityczna motywuje prawicowych populistów do angażowania się w Śródziemie, jego mieszkańców, ludy i historię. Następnie uwaga przenosi się na podstawy polityki (nie polityki): rozróżnienie Carla Schmitta między przyjaciółmi a wrogami, które jest rozróżnieniem między dobrem a złem; stosunek do tradycji, który różni się od stosunku żądnej postępu technologicznej nowoczesności, która nigdy nie patrzy wstecz, a jedynie w przyszłość. Chodzi o imperatyw ratowania świata, czy też wyimaginowanej sielanki, przed nowoczesnością. (...)

 

Opowieść o ewolucji społeczeństwa


Zło we Władcy Pierścieni Tolkiena to imperium dążące do poszerzenia swoich granic. Sauron i jego słudzy, tacy jak Saruman, nieustannie próbują przesuwać granice swojego imperium i podbijać nowe regiony. W końcu Sauron wysyła swoich jeźdźców, Nazgûle, jako zwiadowców do Shire. W dziele Tolkiena zło jest przedstawiane przede wszystkim jako podbijająca cywilizacja, która zatruwa wszystkie żywe istoty, wycina lasy i poddaje Shire ciągłej industrializacji. W trzecim tomie eposu Tolkiena, w Powrocie Króla, Drużyna powraca do Shire, które stało się dla nich obce. Wkraczają do odmienionego i uprzemysłowionego Shire. Mieszkańcy podporządkowują się temu cywilizacyjnemu nakazowi: „Nieustannie hałasują, wypuszczając dym i parę, i nawet nocą w Hobbitonie nie dają spokoju. I celowo wpuszczają nieczystości do wód”.
 

Po powrocie hobbici wkraczają do świata, który Ludwig Klages po raz pierwszy opisał z perspektywy ekokrytycznej w swoim dziele z 1913 roku pt. Człowiek i Ziemia. Dzieło to traktuje o wpływie postępu cywilizacyjnego na przyrodę i ludzkość. Hobbici są, niczym figury z tekstu Klagesa, sentymentalnymi postaciami w industrialnej nowoczesności. W wersji Tolkiena jawią się jednak jako konserwatyści z Shire'u, odporni na transformację. Hobbici, jak stwierdzono w etnologicznym prologu do Władcy Pierścieni, trzymają się na uboczu, mało podróżują, są zadowoleni i oszczędni oraz nie zwracają uwagi na inne ludy Śródziemia. Kontrastują organiczną i zrównoważoną naturą swojej społeczności z cywilizacją elfów i krasnoludów i muszą zapobiec całkowitemu zniszczeniu kulturowemu, które zagraża Śródziemiu ze wschodu.

Już w 1795 roku Schiller w swoim eseju Poezja naiwna i sentymentalna zróżnicował nowoczesny obraz natury. Natura jest w niej z jednej strony metaforą stanu sprzed wszelkiej cywilizacji. To postrzeganie granicy między naturą a cywilizacją kształtuje nasze postrzeganie natury, ponieważ zawsze rezonuje z wyobrażonym obrazem świata żywych istot, nietkniętego przez jakąkolwiek ingerencję człowieka. Ludzkie zainteresowanie naturą ma zawsze charakter sentymentalny. „Bolesna tęsknota” za nią, jak to ujmuje Schiller, wyobraża jedność ludzkości z naturą, która bezpowrotnie zanika w rzeczywistości społeczeństwa mieszczańskiego: „Dopóki byliśmy jedynie dziećmi natury, byliśmy szczęśliwi i doskonali; staliśmy się wolni i utraciliśmy jedno i drugie. Z tego wynika dwojakie i bardzo nierówne pragnienie natury: tęsknota za jej szczęśliwością, tęsknota za jej doskonałością”. 

 

Tolkienowski lament nad niszczeniem drzew


Już na początku Klages stwierdza: „Nawet ci, którzy wciąż nie zdają sobie sprawy ze straszliwych konsekwencji, jakie przyniosła naczelna zasada postępu”, będą musieli się zatrzymać, obserwując „upadek naszych uroczych ptaków śpiewających, ptaków wędrownych, przyspieszający z roku na rok”. „Naczelna zasada postępu” prowadzi do „upadku” ptaków wędrownych. Klages używa „postępu” zarówno jako terminu opisowego, jak i normatywnego. To podwójne znaczenie pozwala Klagesowi wyobrazić sobie „upadek” ptaków wędrownych jako stratę; jego wywód toczy się opisowo, ponieważ krajobrazy, w których liczba ptaków maleje, można opisać jedynie jako krajobrazy prawdziwie współczesne, naznaczone i ukształtowane przez interwencję człowieka.

Skarga Klage nabiera tu wymiaru normatywnego, ponieważ przejście od krajobrazu kulturowego do krajobrazu przemysłowego początku XX wieku nie jest opisywane jako transformacja tego krajobrazu. Transformacja przynosi jedynie straty, a nie postęp. To właśnie doświadczenie industrializacji przysparza powracającym hobbitom „najbardziej ponurych godzin ich życia”. „Wielki komin”, czytamy w rozdziale „Oczyszczanie Shire”, „wznosił się przed nimi wysoko; a gdy zbliżali się do starej wioski patrząc na rzędy brzydkich, nowych domów po obu stronach”, ujrzeli „nowy młyn w całej jego ponurej ohydzie: wielki ceglany budynek, rozpostarty nad strumieniem, zanieczyszczanym parującymi i cuchnącymi odpływami”. Czym ptaki są dla Klagesa, tym drzewa są dla Tolkiena. Bowiem „największe straty i szkody”, jakich doznało Shire, „dotyczyły drzew”. Zostały one ścięte w trakcie prób industrializacji tej krainy.

 

Retoryka polityczna w literaturze

Eko-narracja używana przez prawicowy populizm do komunikacji politycznej to opowieść o apokalipsie, ostatecznym kryzysie naszej cywilizacji, która bezwzględnie powinna zostać uratowana. Zbliżająca się apokalipsa zwiastuje katastrofę, która z pewnością nastąpi, a która we Władcy Pierścieni Tolkiena została ledwo zażegnana. Obietnicą zbawienia, którą oferują prawicowi populiści, jest przywrócenie pierwotnej natury polityki, tej, która została wypaczona lub skażona przez nowoczesność, postęp, industrializację i migrację. Shire służy jako model dla tego wyimaginowanego świata neoprawicowej polityki. Proza Tolkiena, która przedstawia powrót do pierwotnej natury Shire jako odejście w inną, nową erę, pod wieloma względami przypomina polityczną retorykę popularnych prawicowych populistów.
 

 

Co czytają nasi politycy?

Björn Höcke pisze podobnie: „Jeśli wszystko inne zawiedzie, wycofamy się do naszych wiejskich azylów, niczym dzielni i radośni Galowie z dawnych czasów. My, Niemcy – przynajmniej ci, którzy wciąż chcą być Niemcami – będziemy wtedy tylko jednym plemieniem wśród innych. Jednakże re-trybalizacja w toku wielokulturowej transformacji stanie się siatką bezpieczeństwa i nowym jądrem narodu. I pewnego dnia ta siatka bezpieczeństwa może stać się punktem wyjścia, z którego rozpocznie się rekonkwista”. Wezwanie do wycofania się w przestrzeń poza nowoczesnym społeczeństwem, odrodzenie politycznej retoryki społeczeństw łowców-zbieraczy, a nawet utrwalanie hobbickiego oczyszczania Śródziemia ze wszystkiego, co obce, to narracje skrajnej prawicy, wykorzystywane przez popularyzację Tolkiena. Skrajnie prawicowa interpretacja jego fantastyki oferuje obietnicę odzyskania ojczyzny, która została utracona pod auspicjami współczesności. To nic innego jak polityczna fantazja bez politycznej wyobraźni.

 

piątek, 2 stycznia 2026

Tak mieszkali Tolkienowie (XVI-XX w.)

Domy, w których na przeciągu stuleci mieszkali przodkowie J.R.R. Tolkiena w Prusach, w polskim Gdańsku, w Londynie i ostatecznie dom samego Profesora w Oksfordzie. Charakteru niektórych można się domyślić, ale większość tych domów znamy dzięki badaniom archiwalnym. Oto infografika, którą po wielu promptach wykonałem dzięki AI oraz opis poszczególnych budynków:

Grafikę można powiększyć klikając na nią

1. Wieś Globuhnen w Natangii (Prusy) w XVI w.

Choć domyślamy się, że przodkami Tolkienów (zapis: Tolckin, Tolckein, Tolckheimer) sołtysów chełmińskich z pruskiej wsi Globuhnen w Natangii (w parafii krzyżborskiej, niem. Kreuzburg) był ród rycerzy i tzw. "małych wolnych" Tolk von Markelingerode (zwanych też Tolkien, Luzjański i Pewers), to najwcześniejsze informacje na temat domu tej rodziny mamy właśnie z Globuhnen, gdzie ta konkretna gałąź rodu (wywodząca się zapewne od zdegradowanego i zubożałego Jacoba Tolkiena, jego ojca Nitsche, oraz dziadka Clauco Tolka) mieszkała w gospodarstwie, które nazywało się zapewne Hof Tolkien (następcy Tolkienów w tym gospodarstwie, rodzina Vogel, używali nazwy Hof Vogel). Tolkienowie i ich poprzednicy żyli w tej wsi od XV w. Znamy Paula Katte z pocz. XVI w., Lenhardta von Globuhnen, a potem jego prawnego następcę, czynszownika i sołtysa chełmińskiego Jacoba Tolkiena z drugiej poł. XVI w., od którego wywodzili się kolejni sołtysi w Globuhnen oraz rzemieślnicy w pobliskim miasteczku Krzyżbork/Kreuzburg, stolicy Natangii. Z połowy XVI w. pochodzi mapa gruntów Globuhnen, na której mierniczy narysował schematycznie wieś [EM, 17 g, Nr. 21c; grunta Kussiten i Globuhnen]:


Mamy też szczęśliwie kilka zdjęć sprzed 1945 roku, na których pokazano to gospodarstwo. Oto jedna z fotografii (widać na niej zabudowania gospodarskie, murowane z tzw. "pruskim murem" [fachwerkiem], które zapewne pochodziły z XIX lub XX w.; źródło):

W pisanej przeze mnie książce przedstawię wiele ciekawostek na temat tego gospodarstwa (np. inwentarz domu z 1570 r. albo opis gruntów tego dobra sołtysiego z pocz. XVIII w.). Warto dodać, że do tych gruntów Tolkienów (a potem rodziny Vogel) należał też tzw. "gródek Hunów", czyli pozostałości małego gródka należącego do nobila pruskiego z czasów plemiennych: 

Hünenschloss k. Globuhnen, fot. Nikolay Kozhanov

Nie wiemy jak wyglądał dworek/domostwo sołtysa chełmińskiego z Globuhnen w XVI w. Dlatego poprosiłem AI o wygenerowanie czegoś bardzo ogólnego (chciałem przedstawić dom, który łączy w sobie wiejską kmiecą chatę i drewniany dwór wielmoży). Najstarsze wiejskie domy z tej części Natangii wyglądały na przykład tak (z książki Richarda Dethlefsena pt. Bauernhäuser und Holzkirchen in Ostpreussen, Berlin 1911):

 

2. Dom piekarza w miasteczku Krzyżbork w Prusach w XVII w.

Kolejna rekonstrukcja opiera się na opisie domu Michela Tolkiena, krzyżborskiego piekarza i praprapraprapradziadka J.R.R. Tolkiena z przełomu XVII i XVIII w. Dom ten jest wzmiankowany w raporcie na temat stanu Krzyżborka z lat 90. XVII w. (Ostpr. Fol. 737). Czytamy tam, że "miasto ma dobrą lokalizację, przeciętne grunty orne, jest rozległe i przestrzenne, ale brakuje mu jakiegokolwiek innego źródła utrzymania poza browarnictwem i rolnictwem. Łąki są tu rzadkością. Miasto ma wielu mieszkańców, ale są to głównie pospólstwo i wieśniacy. Mury miejskie są w dużej mierze nienaruszone, z wyjątkiem kilku fragmentów, na których stoją fortyfikacje. Domy są proste, nie imponujące, a każdy z nich ma cztery akry ziemi ornej". Typowy dom z tego opisu ma 170 stóp długości i 30 stóp szerokości. Ale dom Michela Tolkiena (tu zapisano to nazwisko jako Tolkühn) jest dłuższy o 65 stóp oraz ma różne dobudówki. Wiadomo też z dokumentu, że "każdy dom konsekwentnie płacił 8 groszy i 2 szylingi rocznie w grudniu". W książce pokażę moim czytelnikom plan miasta Krzyżborka z końca XVI w., na którym schematycznie narysowano też domy. Kształt domu na grafice oparłem o te opisy, a dodatkowo także o ikonografię z miasteczka. Oto zdjęcie sprzed 1945 roku (w XIX i XX wieku domy były najczęściej kalenicowe ale czy takie były w XVII w.?):


3. Dom artylerzysty w Gdańsku w I Rzeczypospolitej w XVIII w.

Dom praprapradziadka J.R.R. Tolkiena, artylerzysty gdańskiego Christiana Tolkiena opisany jest w księgach gruntowych APG 98/8961 na str. 10. Opisuje się go jako dom mieszkalny jednokondygnacyjny (czyli najpewniej parterowy ze stryszkiem), murowany i tynkowany, z podwórzem (Wohnhaus mit Hofraum), miał ścianę frontową o szerokości 15 stóp (= 4,3 m) oraz ciągnął się wzdłuż na 41 stóp (= prawie 12 m). Składał się z dwóch mieszkań. Każde z mieszkań składało się z izby i kuchni (Stube mit Küche). Z tym że jedno z mieszkań było wtedy (w 1802 roku) prawie całkiem zniszczone: piec kaflowy (Kachelofen) jest popękany (weggebrochen), komin (Schornstein) uszkodzony, a okno izby wypchnięte (?) na zewnątrz.

4. Dom zegarmistrza Johna Benjamina Tolkiena w Clerkenwell w Londynie

Oto dom prapradziadka J.R.R. Tolkiena, który urodził się jeszcze w Gdańsku, ale firmę zegarmistrzowską prowadził w Londynie, w dzielnicy Clerkenwell, mieszkając w georgiańskim domu w Pentonville. Szczegóły domu opisałem tutaj

Jeden z domów J.B. Tolkiena w Londynie

 

5. Dom J.R.R. Tolkiena przy Sandfield Road nr 76

Pod adresem Sandfield Road 76 w Headington w Oksfordzie mieszkał J.R.R. Tolkien i Edith Tolkien od 30 marca 1953 do połowy lipca 1968 roku. Władca Pierścieni zostały wydany po raz pierwszy, gdy Tolkien mieszkał w tym domu. Obecnie nad drzwiami znajduje się tablica pamiątkowa informująca, że ​​profesor mieszkał tam kiedyś. Na mojej grafice jest uproszczona wersja tego domu. Dodałem też brzozę, drzewo totemiczne Tolkiena (którą Profesor posadził przy tym domu, patrz tutaj). Całości przyświeca Gwiazda Nadziei czyli Wenus. 


czwartek, 1 stycznia 2026

Tolkien Pines in Poland |
From an Oxford Cone to Arcastar in Sosnowiec

Arcastar (Sosna Tolkiena or Tolkien Pine Tree) in Sosnowiec, Summer 2025

For many years, a remarkable tree grew in the Botanic Garden of the University of Oxford — a tree that occupies a special place in the history of the reception of J.R.R. Tolkien’s biography and work. This was the so-called Tolkien Tree: a black pine (Pinus nigra) with which Professor Tolkien was personally associated and beside which he often walked and rested. He called this tree Laocoon (see Tolkien Gateway).

Professor Tolkien called this Pine tree Laocoon

Over time, the tree became a destination for literary pilgrims from all over the world. What is far less widely known, however, is that one of the most important chapters of this story was written in Poland — and it began while the Oxford pine was still alive.

Laocoon before 2014

Cones Brought Back Before the Tree Was Lost

Before the Tolkien Pine in Oxford declined and was finally felled (which happened only in 2014), Polish Tolkien fans brought its cones back from England in 2008. This was neither a farewell gesture nor an attempt to rescue something already lost. It was a conscious and forward-looking decision, made at a time when the tree was still living and producing seed.

The cones came from the Oxford Botanic Garden and were intended specifically for sowing in Poland. This means that the Polish Tolkien Pines are not offshoots or clones, but true descendants, grown from seed — a new generation of the very tree Tolkien himself knew. A decisive moment came when the Skierniewice Forest District became involved in the project. It was there that the seeds were professionally sown, the young trees were raised under expert care, and proper forestry conditions were provided for their survival.

Bark and cones of Laocoon in Poland
collected by us in 2014

Thanks to the work of foresters, the initiative moved beyond a purely fandom-driven idea and became a genuine and successful silvicultural undertaking. Literature met forestry practice — and the meeting proved lasting.

Skierniewice — the Cradle of Poland’s Tolkien Pines

The first Polish Tolkien Pine seedlings grew in Skierniewice. It was there that the Oxford cones germinated, there that the young trees survived their most vulnerable early years, and there that their further journey began. In this sense, Skierniewice can rightly be called the birthplace of the Polish line of Tolkien Pines — the biological and symbolic beginning of the entire story. For more information see here.

Young Galadhorn and young pine trees in 2011 in Skierniewice

Sosnowiec and Arcastar — a Pine with a Name

One of the best-known descendants of the Oxford pine grows in Sosnowiec, in southern Poland (a nice curiosity: the name Sosnowiec comes from the Polish word sosna, "pine tree"!). This Tolkien Pine was given a name: Arcastar ("Tolkien" in Quenya). The name is no coincidence — it sounds as though it came straight from Tolkien’s legendarium and emphasizes the tree’s almost personal, “heroic” character. Arcastar is not an anonymous botanical specimen, but a tree with a story. A story like this of the White Trees from Eldamar, Tol Eressëa, Númenor and Gondor, or this of the Mallorn from Bag End. Around Arcastar in Sosnowiec, a small local community of care and remembrance has formed — exactly the kind of relationship Tolkien himself would have valued, for whom trees were never mere background scenery. Arcastar has its own fanpage (see here). The Sosnowiec pine has already survived several threats. It is being watched over by its tree friends, the parents of Tomasz Gubała (one of Elendilion's editors).

Another pine grows in Skierniewice and its name is Melian:

Melian Tolkien Pine in Skierniewice in 2024


The Polish Tolkien Pines are already strong and tall, reaching over 4 meters in height. The Tolkien Pines in Poland are unique because: their story began before the parent tree was lost, they grew from cones, not from cuttings or remnants, they represent a new generation, not a final souvenir, and they unite literature, nature, and responsibility. In Tolkien’s world, trees possess memory, dignity, and continuity. The Tolkien Pines in Poland — from Skierniewice to Sosnowiec, from cone to Arcastar and Melian — are a literal and living realization of that vision.

Participants of the SkierCon fantasy convention at the Melian Pine