środa, 31 grudnia 2025

Tolkienowie: od pruskich rycerzy i sołtysów po oksfordzkiego Profesora

Pamięta ktoś ten herb (powyżej)? Pisałem o nim kilka lat temu (trafił nawet na okładkę jednego z numerów Simbelmynë i Shire Calendar). Według archiwisty królewieckiego z XIX w. G. A. von Mülverstedta jest to herb Tolkienów (inaczej Tolck II), drobnych rycerzy z okolicy Krzyżborka, Bartoszyc i Kętrzyna, tych słynnych Tolkynen, od których ma się wywodzić nazwa naszych kochanych Tołkin. Rok 2026 będzie rokiem powrotu do tych klimatów. Dzięki najnowszym moim odkryciom dotyczącym wolnych Prusów ze wsi Globuhnen, a także innego pruskiego rodu — Perbandtów (R-4459) — wiem już dziś, że drobni rycerze z XV w. mogli w końcu XVI w. być już tylko wolnymi kmieciami i sołtysami. Mam dowody, na związek Tolkienów (rycerzy z XV w.) z rodem Materne i na związek Tolkienów (sołtysów z XVI w.; ) z tym samym rodem Materne. Mamy do tego owych Materne jako match Y-DNA (R-YP4296); Tolkienowie i Maternowie z Prus wywodzą się zapewne od tych samych plemiennych Prusów z czasów wcześniejszego średniowiecza. Będziemy znowu wspominać powstania pruskie, zdrajcę/bohatera Milgede (tutaj) itd., żeby odtworzyć dzieje przodków J.R.R. Tolkiena! Nie będę już ignorował ustaleń archiwisty Mülverstedta, który w herbarzu wymarłej szlachty Prus pisał tak:


"Tolck II., Tolkien (Ryc. 71)

[...] Druga rodzina miała siedzibę na ziemi pokarmińskiej [niem. Brandenburg] i bartoszyckiej [niem. Bartenstein], a być może również w regionie Labiawy [niem. Labiau] i pojawia się do pierwszej ćwierci XVI wieku. W 1440 roku Matthias T[olkien] był właścicielem Borków, Spytajnów i Ardapów [niem. Borken, Spittehnen i Ardappen]. W 1454 roku Cunz T[olkien] posiadał majątki w ziemi bartoszyckiej. W tym samym czasie Jakub [Tolkien] był właścicielem Sollden (tj. Sollau) w ziemi pokarmińskiej. W 1445 roku rycerz Nitsche T[olkien] miał siedzibę w ziemi bartoszyckiej, a w 1475 roku Matthias T[olkien] posiadał majątki w ziemi labiawskiej. Rodzina o tym nazwisku pojawia się również w Inflantach w XV wieku.

Herb: na białej tarczy czarna drabinka beczkową (do staczania z wozu beczek).
Klejnot: Figura tarczy
Barwy: cz. i biały".

Herb ten reprodukowany był tylko w jednym herbarzu — tzw. Lehndorff'sche Wappenbuch. Poszukuję tego herbarza, choć obawiam się, że spalił się podczas oblężenia Królewca. 

Wracam do tej dawnej tezy z moich badań: przodkowie J.R.R. Tolkiena to i rzemieślnicy z XVIII w., i sołtysi w Prusach z XVI i XVII w., i drobni rycerze z czasów państwa Zakonu Niemieckiego.

Poniżej dwa herby — oryginalny herb rycerzy Tolk von Markelingerode z Prus (być może z niego wyewoluowała ta beczkowa drabinka z herbu powyżej) oraz (pseudo)heraldyka rodu Tolkienów z Anglii (zapewne powstała z połączenia heraldyki przodkiń angielskich Tolkienów z rodu Murray i Tyrrell + kolorystyka masońska).


 


 

środa, 24 grudnia 2025

Rok 2025, annus mirabilis!

Autor? Zapewne AI. Ad maiorem Dei gloriam!
.

Radosnych Świąt Bożego Narodzenia i wielu Łask w Nowym Roku!

Piszę tę kronikarską notkę z wdzięcznością. To był naprawdę przełomowy, ważny, piękny rok. Spełniły się w nim między innymi dwa moje marzenia z dzieciństwa: zobaczyć moai na Wyspie Wielkanocnej oraz zobaczyć zorzę polarną na Dalekiej Północy.

Oto co udało mi się z tego roku zapamiętać:

  • Najlepsze wyjazdy: Wyspa Wielkanocna + Atacama + Chan Chan; pielgrzymka w Nadrenii, Norwegia, kilka cudownych Andaluzji i jeszcze genialna wycieczka do Turcji!

  • Dwa razy wakacje: piękne lato w dobrym towarzystwie Estrelinhi na Wyspie Rugii oraz zimowe ferie w Tromsø (najlepsi z najlepszych, czyli Wataha, a do tego zorze, wieloryby, renifery i dobre jadło)

  • Wydano mi dwa moje tłumaczenia: Utraconą drogę (HŚ V; wydano ją wprawdzie w 2024, ale nacieszyłem się tą książką w 2025) oraz Dwóch małych dzikusów; brałem udział w tłumaczeniu Zdrady Isengardu (HŚ VII)

  • W kinach pod koniec roku pojawił się film Dziki Kawulskiego, gdzie są przełożone przeze mnie na niezwykły język dialogi, a moje nazwisko można zobaczyć na końcu, na "liście płac"

  • Zostałem w grudniu 2025 członkiem duszpasterskiej rady parafialnej, powstał mój biogram na Wikipedii, trzeci rok prowadziłem edukacyjny program tolkienowski w szkole Kuźnica na katowickim Burowcu 

  • Dwukrotnie mogłem przejść przez Święte Wrota w Stolicy Świętego Piotra, bo to rok jubileuszowy. A to przypomniało mi o moim pięknym rzymskim ślubie w grudniu 1999 roku, gdy z lubą przekraczaliśmy Święte Wrota za pontyfikatu św. Jana Pawła II. Wspomnienie ślubu, wspomnienie rozwodu... Takie jest moje życie.

  • Otrzymałem w prezencie archiwum prac Toma Lobacka i archiwum genealogiczne Charlaine Tolkien!

  • Wygraliśmy wybory prezydenckie! Prezydent Karol Nawrocki jest the best! Zaangażowałem się w jego kampanię w mediach społecznościowych

  • Zrobiłem pełne sekwencjonowanie Y-DNA rodu ojcowskiego mojej śląskiej matczynej rodziny i dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy w moich badaniach genealogicznych Derdzińskich oraz Wolfów

  • Książki roku 2025: Wiara Tolkiena, Egipcjanin Sinuhe, Boże władztwo, The Tower and the Ruin Drouta, seria o detektywie Cormoranie Strike’u

  • Muzyka roku 2025: koncerty w NOSPR, Wardruna z Bartkiem, muzyka z Wiedźmina z Tomkiem

  • Filmy roku 2025: Przesilenie zimowe, Land, F1, Sen o pociągach, Nosferatu, Dom pełen dynamitu, Ścieżki życia (szczególnie polecam!)
     
  • Seriale: Dojrzewanie, Babilon Berlin, Shogun, Chłopiec pochłania wszechświat, Bestia we mnie

środa, 3 grudnia 2025

C.S. Lewis o Númenorze (a właściwie Numinorze)

W HŚ IX ("Saurono pokonany") znajdziemy sugestię, 
że resztki Númenoru to Azory na Atlantyku

Númenor Tolkiena pojawił się w książce C.S. Lewisa, Ta ohydna siła (części Trylogii międzyplanetarnej). Lewis zasłyszał nazwę podczas spotkań Inklingów i zapamiętał ją jako Numinor. Jest to u Lewisa (tak jak u Tolkiena) odpowiednik Atlantydy, Prawdziwy Zachód sprzed ostatniego zlodowacenia, kraina mądrości i pięknego języka, związana z Avalonem, a u Lewisa także z Merlinem. Niestety część tych cytatów na temat Numinoru została pominięta przez Andrzeja Polkowskiego w polskim tłumaczeniu książki. Jako ciekawostkę dodam opinię Tadeusza A. Olszańskiego z naszej korespondencji. Pisze on, że w tytule powinna być Tamta ohydna siła, w znaczeniu "obca, przeciwstawna". Jest to ważne. Tadeusz pisze, że jest to nawiązanie do Davida Lyndsaya, u którego jest to odniesienie do Wieży Babel.
Opis Wieży Babel w jego Dialogu ("The shadow of that hyddeous strength [the Tower of Babel], sax myle and more it is of length") użyty jest jako motto książki C.S. Lewisa i od Lyndsaya pochodzi też tytuł tej powieści.





Dodaję też list Tolkiena, w którym potwierdza on, że Lewis wziął swój Numinor od tolkienowskiego Númenoru (ten list można obecnie wylicytować w Christies; link do aukcji):

Polecam Wam mój wpis o tym, jak Tolkien umiejscawiał w czasie naszego świata swoje opowieści i jak utożsamił platoński przekaz o Atlandydzie ze swoim Legendarium (tutaj). Finalizujemy zapisy na naszą Wyprawę Tolkienowską w roku 2026 (zobacz tutaj). A może chcielibyście się wybrać na podobną wyprawę na... Azory?

wtorek, 2 grudnia 2025

"Ta ohydna siła" — proroctwo naszego czasu

 


"Niewielu ludzi dostępowało przywileju wstępu do Lasu Bragdon. Jeśli się doń wejdzie od strony ulicy, po przejściu przez czworobok kolegium, poczucie wkraczania do jakiegoś sanktuarium jest szczególnie silne. Najpierw trzeba przejść przez pusty i ponury Dziedziniec Newtona. Potem idzie się przez zimny, podobny do tunelu korytarz, prawie ciemny nawet w południe, chyba że pozostawiono otwarte drzwi do Refektorium po prawej stronie lub do spiżarni po lewej: pozwala to uchwycić spojrzeniem światło rozlewające się wewnątrz na kasetonach i poczuć zapach świeżego chleba. Z tego korytarza wychodzi się na krużganki o wiele mniejszego dziedzińca zwanego Republiką. Niedaleko jest kaplica; gdzieś z góry dochodzi ochrypły, ciężki odgłos pracy wielkiego starego zegara. W krużgankach mija się tablice, urny i popiersia upamiętniające martwych Braktończyków, a potem, po przejściu niskich schodów, wkracza się w pełne światło dziedzińca noszącego imię Lady Alice. Dziedziniec jest zabudowany z trzech stron, z czwartej na wprost zamknięty rzędem starych wiązów i murem. Tu po raz pierwszy słyszy się cichy plusk wody i gruchanie dzikich gołębi. Przez furtkę w murze wchodzi się do pokrytej dachem galerii z wąskimi oknami po obu stronach. Wyglądając na zewnątrz, nie dostrzega się, że galeria jest w rzeczywistości mostem, pod którym przepływa ciemnobrązowa, pomarszczona rzeka Wynd.

Cel jest już blisko. Za furtką na końcu mostu rozpościera się zielona łąka do gry w kule, a za nią widać już wysoki mur otaczający Las Bragdon. Przez Bramę Inigo Jones przeziera nasycona słońcem zieleń zmieszana z głębokimi cieniami.

Pół mili to krótki spacer, a jednak wydawało mi się, że wędrówka do środka Lasu trwała bardzo długo. Nie miałem wątpliwości, że jestem już w samym środku, bo w końcu zobaczyłem coś, co było moim głównym celem: obramowaną resztkami starożytnych kamiennych płyt, studnię ze schodkami wiodącymi w głąb. Tu bije serce Bractonu, stąd wytryska źródło wszystkich legend związanych z Lasem Bragdon. Archeologowie są zgodni co do tego, że obudowa studni jest dziełem rzemieślników brytyjskich z okresu rzymskiego. Wykonano ją prawdopodobnie tuż przed inwazją Anglo-Saksonów.

Są też podstawy, by przypuszczać, że już w XIV wieku miejsce to nosiło nazwę „Studni Merlina", chociaż sama nazwa występuje w źródłach dopiero za czasów elżbietańskich".

[C.S. Lewis, Ta ohydna siła (tłum. Andrzej Polkowski). Bardzo Wam polecam Trylogię międzyplanetarną C.S. Lewisa. Wracam do niej, bo nawiązuje do niej IX tom Historii Śródziemia, który teraz tłumaczę. Warto przeczytać dwa pierwsze tomy trylogii, żeby przygotować się na najlepszy — trzeci. Ta ohydna siła to proroctwo o naszych czasach.]