![]() |
| Artykuł w dzisiejszym FAZ |
W roku 2023 historyk i konserwatywny publicysta z Belgii (ale bardzo mocno związany z Polską), prof. David Engels (patrz jego biogram) namówił mnie i kilku innych miłośników Tolkiena do napisania wspólnie zbioru esejów pod tytułem Aurë entuluva z podtytułem: Dzień, który nadejdzie ponownie: J.R.R. Tolkien w 50. rocznicę swojej śmierci. Możecie tę książkę kupić na Amazonie (choć uwaga — książka jest po niemiecku, mam tam swój artykuł w tym języku, dzięki tłumaczeniu Davida Engelsa, a piszę w nim o tym, co znacie z bloga: o lewicowym i woke'owym "zakręceniu" głównych towarzystw tolkienowskich w Brytanii, USA i Niemczech). Oto nasza książka (na Amazonie ma maksymalną 5-gwiazdkową rekomendację):
![]() |
| [kup książkę] |
Dziś największy niemiecki dziennik, manifestacja liberalnych elit, czyli Frankfurter Allgemeine Zeitung zrobił nam niespodziewany prezent z okazji urodzin J.R.R. Tolkiena. Markus Steinmayr, wykładowca literaturoznawstwo na Uniwersytecie Duisburg-Essen, opublikował tam duży artykuł, którego tytuł w polskim tłumaczeniu to: Tolkien z perspektywy Nowej Prawicy. Fascynacja fantazją jako fanatyzm [link] W tekście zrobiono darmową reklamę naszej książce (ja się cieszę, choć niejeden "miłośnik" mojej działalności tolkienowskiej powie: "nareszcie dokopali tym katolom"). Czytamy tam (moje tłumaczenie z niemieckiego):
Tolkien jako literatura oporu przeciwko modernizacji
Od pewnego czasu coraz częściej podejmowane są próby instrumentalnego włączenia tolkienowskiego eposu fantasy do prawicowego kanonu. Jak pokazuje Erika Thomalla w swoim artykule „Nowa Prawicowa Polityka Literacka” (opublikowanym w 2024 roku w Niemieckim Kwartalniku Studiów Literackich i Historii Intelektualnej, nr 98), formaty takie jak „Kontruniwersytet” prowadzony przez Volkera Zierkego postrzegają siebie jako formę rozpowszechniania literatury Nowej Prawicy. Wiąże się to z „zawłaszczaniem tego, co popularne” przez Nową Prawicę i ustanawianiem nowych sposobów czytania. Dla Zierkego Władca Pierścieni Tolkiena to epos na czas kryzysu naszej cywilizacji: wyraża on sceptycyzm wobec postępu, krytykę nowoczesności i modernizacji, a zwłaszcza jej związek z naturą, co ułatwia czytelnikom żyjącym w „podobnie mrocznych czasach” co bohaterowie eposu Tolkiena „ponowne nawiązanie kontaktu” z historią ocalenia Śródziemia.
W 2023 roku, z okazji pięćdziesiątej rocznicy śmierci Tolkiena, wydawnictwo Renovamen wydało antologię Aurë entuluva. David Engels w eseju „Życie ze Śródziemiem – rozwój przez Tolkiena” pisze, że Tolkien jest „rodzajem literatury oporu” wobec tempa modernizacji i postępu, rodzajem buntu w całkowicie zsekularyzowanym świecie nowoczesności.
Tutaj autor FAZ najwyraźniej nawiązuje do mojego eseju:
Krytykowana jest tam obecna „manipulacja Tolkienem”, która „wydaje się ograniczać do coraz bardziej absurdalnych pytań, takich jak niebinarna relacja między Samem a Frodem, rzekoma ksenofobia Tolkiena, „ateizm” Władcy Pierścieni czy konieczność feministycznej interpretacji Silmarillionu". Argumentuje się, że Tolkien przeciwstawił całkowicie zeświecczonemu światu ponowne zaczarowanie poprzez religię, mit, mitologię i związek z naturą. Zgodnie z nurtem skrajnie prawicowej lektury, popularna fantastyka jest w stanie zaoferować kontrnarrację wobec wiary w postęp, nieodłącznie związanej z kapitalistyczną nowoczesnością, narrację polegającą na powrocie do dawnych mitów i mitologii. To ponowne zaczarowanie świata jest, co najmniej, źródłem popularności literatury fantasy.
Autor chciał przerazić, ale z mojej perspektywy zrobił nam reklamę. Cały artykuł jest bardzo ciekawy. Autor nas krytykuje, ale tak naprawdę wysyła w świat to, o co chodzi na przykład mnie w mojej publicystyce. Podam niżej najciekawsze fragmenty:
TOLKIEN Z NOWEJ PRAWICOWEJ PERSPEKTYWY
Fascynacja fantazją jako fanatyzm
Hegemonia kulturowa potrzebuje przyziemnych bohaterów: Jak Władca Pierścieni Tolkiena stał się idealną książką dla Nowej Prawicy
Włoska premier Georgia Meloni nazwała festiwal polityczny imieniem Atreyu, postaci z powieści Michaela Endego Niekończąca się opowieść z 1979 roku. Władca Pierścieni J.R.R. Tolkiena to kultowy klasyk dla prawicowej populistki: w swojej autobiografii „I Am Georgia – My Roots, My Ideas” Meloni wymienia hobbita Samwise'a Gamgee, zwanego Samem, jako swoją „ulubioną postać”. Twierdzi, że jest on gotów stanąć w obronie wyższej sprawy, ostatecznej bitwy dobra ze złem i ocalenia pierwotnego Shire. Sam, jak twierdzi, to ktoś, kto „wyzwany przez los, wypełnia swój obowiązek, nieustraszony, zdeterminowany, gotowy narazić się na niebezpieczeństwo, by ratować innych”. Zatem w świecie Meloni wciąż istnieją bohaterowie.
Literaturoznawca Moritz Baßler stwierdza, że „z epickiego punktu widzenia żyjemy w epoce fantasy”. Ale żyjemy w epoce fantasy nie tylko epicko, ale i politycznie. Entuzjazm Meloni dla Tolkiena i Endego ma również korzenie polityczne. Jeśli kształtowanie i zmienianie teraźniejszości jest zadaniem polityki, a przedstawianie i inscenizacja teraźniejszości jest zadaniem literatury, to popularność fantasy w sferze politycznej może leżeć właśnie w jej eksploracji skrzyżowania wyimaginowanych sfer polityki i literatury. Nic dziwnego, że często chwytliwa i prosta „nieodłączna logika” świata fantasy jest instrumentalizowana politycznie. Jest ona odczytywana w sposób wybitnie polityczny: hobbici głosowaliby na AfD, Fratelli d'Italia, Rassemblement National, a nawet na Nigela Farage'a – les Hobbits d’abord! [Naprzód, hobbici!] Uczyńmy Shire znów wielkim! Odzyskajmy kontrolę nad Shire! Tylko hobbici mogą nas uratować!
Strategia walki o uczelnie i kulturę
Ta polityczna lektura koncentruje się na dalszej popularyzacji tego, co już jest popularne – na przykład Władcy Pierścieni Tolkiena. Reprezentuje literacko-polityczny program ruchów i partii dążących do innego rodzaju popularności, innej hegemonii kulturowej. Zatem popularyzacja tego, co już jest popularne, jest istotnym elementem metapolityki skoncentrowanej na literaturze i kanonie, która poprzez tworzenie wspólnot czytelniczych i trendów literackich dąży do zmiany i przekształcenia kulturowych i hegemonicznych podstaw dyskursu politycznego. „Odzyskanie uniwersytetu” – napisał Martin Sellner w 2016 roku w skrajnie prawicowym biuletynie Sezession pod tytułem „Zdrada intelektualistów i kontruniwersytet” – „jest synonimem odzyskania humanistyki”. Humanistyka i jej kanony są wyobrażane jako dyscypliny generujące narracje, którymi należy się zająć. Jak zauważa Sellner w książce AfD vs. Activism? – 3 Principles for Cooperation (opublikowanej w 2022 r.), „walka o uniwersytety i umysły każdego pokolenia decyduje o hegemonii nad prawdziwym ośrodkiem władzy w społeczeństwie”.
Ale czym właściwie jest literatura fantasy? Fantasy opisuje niemożliwe zaświaty. W tych zaświatach rzeczy takie jak magiczne miecze czy pierścienie, mówiące i walczące drzewa, orki i smoki odgrywają role, których nie mogą odegrać w realnym świecie, ponieważ nie istnieją. Opowieść fantasy nie wymaga bezpośredniego odniesienia do realnego świata. Według badacza fantasy Helmuta W. Pescha, fantasy czerpie swoją „legitymizację” z faktu, że nie przedstawia alternatywnej rzeczywistości, która byłaby w jakiś sposób prawdopodobna, lecz jest czystą „fikcją”. Nieprzypadkowo Moritz Baßler uważa literaturę fantasy za kwintesencję tego, co nazywa realizmem popularnym. W swojej bestsellerowej książce teoretycznej Realizm popularny – o międzynarodowym stylu współczesnego opowiadania argumentuje, że jeśli „nasz świat nie jest w pełni opisany”, to uzasadnione może być „wynalezienie takiego, który jest”.
Idealnymi książkami dla Nowej Prawicy są te, które opowiadają o światach alternatywnych.
To jest zadanie literatury fantasy: stworzyć kompletny, narracyjny i, że tak powiem, zrozumiały świat, który właśnie ze względu na te cechy stanowi antytezę świata rzeczywistego. Złożoność rzeczywistości prowadzi do jasnej struktury świata narracyjnego, takiego, jaki znajdujemy w fantasy. Te cechy stawiają świat narracyjny w powszechnym kontraście do nieopowiedzianego świata, w którym żyjemy. Chodzi zatem o kontrobraz.
Narracyjny świat fantasy, by posłużyć się esejem Tolkiena O baśniach, jest zawsze „światem wtórnym”, który jednak ze względu na swój sposób funkcjonowania i inherentny realizm można powiązać ze „światem pierwotnym” – oczywiście w formie fikcji. Shire Hobbitów, jego krajobrazy, jego prowincje noszą ślad minionej Anglii, jaką znamy z powieści Jane Austen i George'a Eliota. Ta Anglia, o której czytelnicy wiedzą, że bezpowrotnie przeminęła, z kolei stawia Shire w topologicznym kontraście z cywilizacją technologiczną widzianą w Mordorze Saurona i Isengardzie Sarumana. Tę różnicę można oczywiście interpretować również politycznie. I to właśnie ta interpretacja polityczna motywuje prawicowych populistów do angażowania się w Śródziemie, jego mieszkańców, ludy i historię. Następnie uwaga przenosi się na podstawy polityki (nie polityki): rozróżnienie Carla Schmitta między przyjaciółmi a wrogami, które jest rozróżnieniem między dobrem a złem; stosunek do tradycji, który różni się od stosunku żądnej postępu technologicznej nowoczesności, która nigdy nie patrzy wstecz, a jedynie w przyszłość. Chodzi o imperatyw ratowania świata, czy też wyimaginowanej sielanki, przed nowoczesnością. (...)
Opowieść o ewolucji społeczeństwa
Zło we Władcy Pierścieni Tolkiena to imperium dążące do poszerzenia swoich granic. Sauron i jego słudzy, tacy jak Saruman, nieustannie próbują przesuwać granice swojego imperium i podbijać nowe regiony. W końcu Sauron wysyła swoich jeźdźców, Nazgûle, jako zwiadowców do Shire. W dziele Tolkiena zło jest przedstawiane przede wszystkim jako podbijająca cywilizacja, która zatruwa wszystkie żywe istoty, wycina lasy i poddaje Shire ciągłej industrializacji. W trzecim tomie eposu Tolkiena, w Powrocie Króla, Drużyna powraca do Shire, które stało się dla nich obce. Wkraczają do odmienionego i uprzemysłowionego Shire. Mieszkańcy podporządkowują się temu cywilizacyjnemu nakazowi: „Nieustannie hałasują, wypuszczając dym i parę, i nawet nocą w Hobbitonie nie dają spokoju. I celowo wpuszczają nieczystości do wód”.
Po powrocie hobbici wkraczają do świata, który Ludwig Klages po raz pierwszy opisał z perspektywy ekokrytycznej w swoim dziele z 1913 roku pt. Człowiek i Ziemia. Dzieło to traktuje o wpływie postępu cywilizacyjnego na przyrodę i ludzkość. Hobbici są, niczym figury z tekstu Klagesa, sentymentalnymi postaciami w industrialnej nowoczesności. W wersji Tolkiena jawią się jednak jako konserwatyści z Shire'u, odporni na transformację. Hobbici, jak stwierdzono w etnologicznym prologu do Władcy Pierścieni, trzymają się na uboczu, mało podróżują, są zadowoleni i oszczędni oraz nie zwracają uwagi na inne ludy Śródziemia. Kontrastują organiczną i zrównoważoną naturą swojej społeczności z cywilizacją elfów i krasnoludów i muszą zapobiec całkowitemu zniszczeniu kulturowemu, które zagraża Śródziemiu ze wschodu.
Już w 1795 roku Schiller w swoim eseju Poezja naiwna i sentymentalna zróżnicował nowoczesny obraz natury. Natura jest w niej z jednej strony metaforą stanu sprzed wszelkiej cywilizacji. To postrzeganie granicy między naturą a cywilizacją kształtuje nasze postrzeganie natury, ponieważ zawsze rezonuje z wyobrażonym obrazem świata żywych istot, nietkniętego przez jakąkolwiek ingerencję człowieka. Ludzkie zainteresowanie naturą ma zawsze charakter sentymentalny. „Bolesna tęsknota” za nią, jak to ujmuje Schiller, wyobraża jedność ludzkości z naturą, która bezpowrotnie zanika w rzeczywistości społeczeństwa mieszczańskiego: „Dopóki byliśmy jedynie dziećmi natury, byliśmy szczęśliwi i doskonali; staliśmy się wolni i utraciliśmy jedno i drugie. Z tego wynika dwojakie i bardzo nierówne pragnienie natury: tęsknota za jej szczęśliwością, tęsknota za jej doskonałością”.
Tolkienowski lament nad niszczeniem drzew
Już na początku Klages stwierdza: „Nawet ci, którzy wciąż nie zdają sobie sprawy ze straszliwych konsekwencji, jakie przyniosła naczelna zasada postępu”, będą musieli się zatrzymać, obserwując „upadek naszych uroczych ptaków śpiewających, ptaków wędrownych, przyspieszający z roku na rok”. „Naczelna zasada postępu” prowadzi do „upadku” ptaków wędrownych. Klages używa „postępu” zarówno jako terminu opisowego, jak i normatywnego. To podwójne znaczenie pozwala Klagesowi wyobrazić sobie „upadek” ptaków wędrownych jako stratę; jego wywód toczy się opisowo, ponieważ krajobrazy, w których liczba ptaków maleje, można opisać jedynie jako krajobrazy prawdziwie współczesne, naznaczone i ukształtowane przez interwencję człowieka.Skarga Klage nabiera tu wymiaru normatywnego, ponieważ przejście od krajobrazu kulturowego do krajobrazu przemysłowego początku XX wieku nie jest opisywane jako transformacja tego krajobrazu. Transformacja przynosi jedynie straty, a nie postęp. To właśnie doświadczenie industrializacji przysparza powracającym hobbitom „najbardziej ponurych godzin ich życia”. „Wielki komin”, czytamy w rozdziale „Oczyszczanie Shire”, „wznosił się przed nimi wysoko; a gdy zbliżali się do starej wioski patrząc na rzędy brzydkich, nowych domów po obu stronach”, ujrzeli „nowy młyn w całej jego ponurej ohydzie: wielki ceglany budynek, rozpostarty nad strumieniem, zanieczyszczanym parującymi i cuchnącymi odpływami”. Czym ptaki są dla Klagesa, tym drzewa są dla Tolkiena. Bowiem „największe straty i szkody”, jakich doznał Shire, „dotyczyły drzew”. Zostały one ścięte w trakcie prób industrializacji Shire.
Retoryka polityczna w literaturze
Eko-narracja używana przez prawicowy populizm do komunikacji politycznej to opowieść o apokalipsie, ostatecznym kryzysie naszej cywilizacji, która bezwzględnie powinna zostać uratowana. Zbliżająca się apokalipsa zwiastuje katastrofę, która z pewnością nastąpi, a która we Władcy Pierścieni Tolkiena została ledwo zażegnana. Obietnicą zbawienia, którą oferują prawicowi populiści, jest przywrócenie pierwotnej natury polityki, tej, która została wypaczona lub skażona przez nowoczesność, postęp, industrializację i migrację. Shire służy jako model dla tego wyimaginowanego świata neoprawicowej polityki. Proza Tolkiena, która przedstawia powrót do pierwotnej natury Shire jako odejście w inną, nową erę, pod wieloma względami przypomina polityczną retorykę popularnych prawicowych populistów.
Co czytają nasi politycy?
Björn Höcke pisze podobnie: „Jeśli wszystko inne zawiedzie, wycofamy się do naszych wiejskich azylów, niczym dzielni i radośni Galowie z dawnych czasów. My, Niemcy – przynajmniej ci, którzy wciąż chcą być Niemcami – będziemy wtedy tylko jednym plemieniem wśród innych. Jednakże re-trybalizacja w toku wielokulturowej transformacji stanie się siatką bezpieczeństwa i nowym jądrem narodu. I pewnego dnia ta siatka bezpieczeństwa może stać się punktem wyjścia, z którego rozpocznie się rekonkwista”. Wezwanie do wycofania się w przestrzeń poza nowoczesnym społeczeństwem, odrodzenie politycznej retoryki społeczeństw łowców-zbieraczy, a nawet utrwalanie hobbickiego oczyszczania Śródziemia ze wszystkiego, co obce, to narracje skrajnej prawicy, wykorzystywane przez popularyzację Tolkiena. Skrajnie prawicowa interpretacja jego fantastyki oferuje obietnicę odzyskania ojczyzny, która została utracona pod auspicjami współczesności. To nic innego jak polityczna fantazja bez politycznej wyobraźni.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz