sobota, 18 lipca 2026

Tolkien w Alpach (1911), ja w Alpach (2026)

W dniach 5-16 lipca 2026 przeżyłem jedną z podróży życia. Była to pielgrzymka do Szwajcarii. Pielgrzymka nie tylko katolicka. Dzięki odwiedzinom w Alpach Berneńskich oraz w górach obok miejscowości Zermatt (monumentalny Matterhorn!), była to też podróż literacka, pielgrzymka tolkienowska. Kolejna po Wyprawie Tolkienowskiej do Anglii i Walii w maju tego roku (tutaj jest moja relacja z tamtej Wyprawy). Najważniejszy był dla mnie dzień, w którym zaczęliśmy od wioski Grindelwald (zbieżność nazwy z nazwiskiem złego bohatera z Harry'ego Pottera zapewne nieprzypadkowa), wyjechaliśmy na bardzo wysoki Jungfraujoch, żeby podziwiać lodowiec Aletsch, szczyty Jungfrau, Eiger, Mönch oraz Silberhorn, a potem w cudownym świetle, w elfiej aurze zjechaliśmy koleją-zębatką do Lauterbrunnen - miasteczka z moich snów. Niech zostaną tu te zdjęcia (można kliknąć, żeby powiększyć):

Rysunek J.R.R. Tolkiena

Moje zdjęcie podczas zjazdu koleją z Kleine Scheidegg
 
Inne ujęcie Lauterbrunnental

Matterhorn jako Caradhras

Tutaj znajdziecie więcej zdjęć z tej pielgrzymki. 

Mam też dla Was coś niesamowitego, związanego z wyprawą 19-letniego Tolkiena do Szwajcarii w 1911 roku (przez Ostendę, Kolonię, Innsbruck do Interlacken i potem w góry). Oto Lucas Ritzel rok temu w pensjonacie Berggasthaus Obersteinberg w Stechelberg (John Garth uważa, że ta nazwa, "Spadzista Góra", ale też być może "Góra Ostrokrzewów", mogła zainspirować Hollin; w chacie można zamieszkać!) odkrył realny ślad tej wyprawy. Jest tam księga pamiątkowa z wpisem całej czternastki angielskich podróżników (w Hobbicie też przez Góry Mgliste przedziera się czternastka wędrowców: Gandalf, dwunastu krasnoludów i Włamywacz Bilbo). Lucas pisze przy swoim filmie na YouTube (tutaj):

Rozpoznajecie młodego Tolkiena? Był wyprawowym śmieszkiem. Na zdjęciu ma biały szalik.

"[...] Podczas wizyty w 2025 roku w historycznym Berggasthaus Obersteinberg, sfilmowałem oryginalną księgę pamiątkową, która odnotowuje obecność Tolkiena i jego towarzyszy podróży 5 sierpnia 1911 roku. Wpis wymienia członków brytyjskiej grupy alpejskiej, w skład której wchodzili sam Tolkien ("J.R.R.T. – Birmingham"), jego brat Hilary Arthur Reuel Tolkien, [ciocia Jane Neave] oraz kilku członków rodziny Brookes-Smith. Wpis został prawdopodobnie sporządzony przez ich towarzysza, Colina Brookes-Smitha, który udokumentował całą grupę w rejestrze górskiego zajazdu. Ten wpis do księgi pamiątkowej jest jednym z niewielu współczesnych dokumentów potwierdzających obecność Tolkiena w Alpach Szwajcarskich podczas jego formacyjnej podróży po Alpach w młodości. Tolkien miał wówczas zaledwie 19 lat i właśnie ukończył szkołę przed rozpoczęciem studiów w Exeter College w Oksfordzie.

Powszechnie uważa się, że podróż z 1911 roku przez Alpy Berneńskie i Valais wywarła głęboki wpływ na wyobraźnię Tolkiena. Wielu badaczy łączy jego doświadczenia w Szwajcarii z krajobrazami opisanymi później w Hobbicie i Władcy Pierścieni. Dramatyczna sceneria Alp Berneńskich, strome ściany doliny Lauterbrunnen i doświadczenie pokonywania niebezpiecznych, wysokich przełęczy górskich w małej grupie mogły pomóc ukształtować późniejsze opisy Gór Mglistych, ukrytej doliny Rivendell i poczucia wspólnoty niezbędnego do przetrwania w dzikich krajobrazach. Tolkien nie podróżował zbyt wiele za życia. Poza młodością i doświadczeniami wojennymi we Francji podczas I wojny światowej, większość życia spędził w Anglii. Ten kontrast między przemysłowymi krajobrazami wokół Oksfordu a zapierającą dech w piersiach przyrodą Alp Szwajcarskich mógł wywrzeć na nim trwałe wrażenie – takie, którego echa słychać w górach, dolinach i podróżach po Śródziemiu. Mój film dokumentuje zatem niezwykły ślad historyczny: moment, w którym młody podróżnik z Birmingham przemierzał Alpy, nieświadomy, że później stworzy jedną z najbardziej wpływowych mitologii literatury nowożytnej. Oto, co widzimy:

Kadr z filmu Lucasa Ritzela

1. E.B.S. 
= Elizabeth Brookes-Smith • Matka rodziny Brookes-Smith • Wdowa po pastorze Brookes-Smith • Organizatorka wakacji w Alpach. Związek z Tolkienem: Tolkien był bliskim przyjacielem jej syna i został zaproszony na wycieczkę jako gość.

 ________________________________________ 

2. E.J.N. 
= Emily Jane Neave, czyli ciocia Tolkiena, siostra jego mamy; pisze się, że tak wszystkimi się opiekowała, że mogła być pierwowzorem Gandalfa. Jest tam napisane, że mieszkała na famie Gedling

________________________________________ 

3. S.C.C. 
Jest to prawdopodobnie: S. C. Collingwood (odczyt niepewny) Możliwe, że kolejny przyjaciel rodziny Brookes-Smith. Charakter pisma sugeruje angielskie nazwisko z trzema inicjałami, typowe dla edwardiańskich ksiąg pamiątkowych. 

________________________________________ 

4. P.A.B.S. 
= Philip A. Brookes-Smith • Jeden z synów Brookes-Smith • Student i alpinista. Był jednym z głównych towarzyszy Tolkiena podczas wędrówki.

_______________________________________ 

5. D.E.B.S. 
= Dorothy E. Brookes-Smith • Córka rodziny Brookes-Smith • Członek grupy podróżniczej. Grupa składała się głównie z rodzeństwa. 

________________________________________ 

6. J.R.R.T. – Birmingham 
= J. R. R. Tolkien 
Wiek w tym momencie: 19 Doświadczenie w momencie podróży: • Student Exeter College w Oksfordzie • Właśnie ukończył szkołę King Edward’s School w Birmingham • Jeszcze nie rozpoczął studiów w Oksfordzie Ta alpejska podróż zainspirowała później krajobrazy Śródziemia, zwłaszcza przecięcie Gór Mglistych w Hobbicie

________________________________________ 

7. H.A.R.T. 
= Hilary Arthur Reuel Tolkien Brat Tolkiena. • Urodzony w 1894 • Rolnik w późniejszym okresie życia • Bardzo blisko związany z bratem. Również dołączył do apejskiej wyprawy.

_______________________________________ 

8. C.J.W.R. 
= Colin J. W. Brookes-Smith Jeden z najbliższych przyjaciół Tolkiena podczas podróży. Bardzo ważny historycznie, ponieważ: • Później spisał wspomnienia z podróży • Jego wspomnienia pomogły uczonym zrekonstruować trasę. 

________________________________________ 

9. C.H.W.B-S 
= Christopher H. W. Brookes-Smith Kolejne rodzeństwo Brookes-Smith. Dzieci Brookes-Smithów stanowiły trzon grupy podróżującej. 

Jedna osoba (prawdopodobnie Colin Brookes-Smith) napisała listę inicjałów całej grupy. To wyjaśnia, dlaczego pismo jest jednolite.

Zdjęcie z książki Tolkien Family Album - J.R.R. Tolkien siedzi na ziemi

 

Tolkien w nowym niemieckim atlasie nazwisk (2023)

Odkryłem coś wspaniałego. W 2023 roku w Niemczech wydano atlas nazwisk, który omawia m.in. nazwisko Tolkien! Moje badania na coś się przydają. Także w Niemczech. Wydawnictwo to to Kleiner deutscher Familiennamenatlas: Entstehung, Gebrauch, Verbreitung und Bedeutung der Familiennamen. Autorzy to Damaris Nübling oraz Konrad Kunze. Książka interesuje mnie nie tylko jako badacza genealogii Tolkiena. Interesuje mnie też, jako potomka Wolffów, Willerów, Schulzów, Schubertów czy głuchoniemieckich Heiderów/Kojdrów. Poniżej przedstawiam Wam tłumaczenie fragmentu o nazwiskach pruskich, w tym o nazwisku Tolkien. Niemieccy uczeni twierdzą dokładnie to samo, co od około 2010 r. ja sam. Szkoda tylko, że moje nazwisko nie znalazło się w bibliografii...


4.8 Tolkien, Wowereit, Valaitis: Nazwiska rodowe z języków bałtyckich

Nazwiska z języków bałtyckich występują obecnie przede wszystkim na Litwie i Łotwie. Historycznie występują one również w Prusach Wschodnich i częściach Prus Zachodnich, ponieważ oprócz tzw. języka prusko-litewskiego w północnych Prusach Wschodnich, język pierwotnych mieszkańców Prus, znany jako staropruski, który był bardziej rozpowszechniony dalej na południe do XVII wieku, również należy do języków bałtyckich. Pomimo podobieństw językowych, nazwiska te mają bardzo różny wygląd ze względu na odmienny rozwój historyczny regionów. Prusko-litewskie i staropruskie nazwiska, które stanowiły znaczną część inwentarza nazwisk Prus Wschodnich i Zachodnich, istnieją głównie w formie zgermanizowanej. Po 1945 roku duża liczba tych nazwisk, wraz z ich nosicielami, rozprzestrzeniła się na terytorium dzisiejszych Niemiec, szczególnie do północnych Niemiec i Zagłębia Ruhry. Nazwiska litewskie i łotewskie na terenie dzisiejszej Litwy i Łotwy zostały często uwolnione od obcych (niemieckich i polskich) nakładek graficznych i są na ogół dostępne w standardowej pisowni danego języka.

4.8.1 Staropruskie nazwiska rodowe

Brytyjski pisarz J.R.R. Tolkien mógł nie zdawać sobie sprawy ze staropruskiego pochodzenia swojego nazwiska. Niemniej jednak można przypuszczać, że w swojej słynnej na całym świecie powieści Władca Pierścieni włączył [może podświadomie] również legendarną historię bałtyckiego ludu Prusów, którzy przez wieki dzielnie bronili się przed przytłaczającą potęgą Krzyżaków, lecz ostatecznie zostali podporządkowani. Zwycięzcy przejęli pruskie dziedzictwo i przywłaszczyli sobie nazwę pokonanych. Dziś Prusy są uważane za uosobienie niemieckości.

Pomimo często brutalnych konfliktów z Krzyżakami, Prusowie nie zostali wytępieni. Żyli w ubóstwie, obok niemieckich osadników, i stopniowo się asymilowali. W XVI wieku język staropruski był nadal tak rozpowszechniony, że w okresie reformacji przetłumaczono również na ten język Mały Katechizm Lutra. Katechizmy te, opublikowane w trzech edycjach w Królewcu w latach 1545-1561, wraz z dwoma starszymi, mniej obszernymi słownikami, są dziś jeynymi źródłami świadczącymi o istnieniu tego języka.

Ponieważ nazwiska na terenie późniejszych Prus Wschodnich rozwinęły się w czasach, gdy język staropruski był jeszcze używany, wiele nazwisk o tym pochodzeniu przetrwało do dziś. Występują one jednak w silnie zgermanizowanych formach, które ledwo ujawniają ich cechy staropruskie. Silny wpływ języka niemieckiego i ograniczona znajomość języka staropruskiego utrudniają interpretację tych nazwisk. Ponieważ zachowało się zaledwie kilka słów staropruskich, w celu wyjaśnienia znaczenia tych nazwisk należy sięgnąć do materiałów językowych z pokrewnych języków: litewskiego i łotewskiego.

Nazwiska staropruskie łatwo rozpoznać po formach pochodzących od dwutematycznych imion bałtyckich i ich skróconych form. Stanowią one najstarszą warstwę nazwisk. Odpowiednie człony nazwisk są szczególnie dobrze znane dzięki porównaniu z nazwiskami litewskimi lub łotewskimi.

Nosiciele nazwisk Erbut(h) 21-37, Norgall 76 lub T(h)uleweit 73-20 mogą wywodzić swoje pochodzenie od pruskich przodków. Podobnie jak w przypadku porównywalnych imion germańskich i słowiańskich, bałtyckie imiona dwutematyczne pierwotnie wyrażały pragnienie dobra dziecka, co – nawet jeśli znaczenie poszczególnych członów imienia można ustalić – nie zawsze jest możliwe do odtworzenia.

Bardziej powszechne są jednak nazwiska rodowe pochodzące od skróconych form dwutematycznych imion bałtyckich. Tworzone są one z jednego z dwóch członów imienia, zazwyczaj w połączeniu z sufiksem zdrobniałym. Często odpowiadające im pełne formy nie są zachowywane jako nazwiska rodowe. Oprócz Tuhlke 229 (por. T(h)uleweit), należą do nich nazwiska Darge 176 i Dargel 664, Laudien 333, Glandien 137 oraz Minuth 279.

Staropruskie formy imion chrześcijańskich są stosunkowo rzadkie w nazwiskach rodowych, ponieważ często ulegały germanizacji i dlatego nie da się ich już odróżnić od odpowiadających im nazwisk niemieckich. Wyjątkami są na przykład nazwiska Step(p)uhn 8-192 (Stephan), Anhut(h) 93+107 (Johannes) czy Petruck 82 (Peter).

Staropruskie nazwy zawodów i przezwiska są trudniejsze do zidentyfikowania ze względu na fragmentaryczny charakter naszej wiedzy o języku staropruskim. Nazwisko Tolk 128 prawdopodobnie wywodzi się ze staropruskiego słowa tolke „tłumacz”, które w tym znaczeniu zostało zaadaptowane do języka niemieckiego i odnosiło się do grupy zawodowej, która na przykład tłumaczyła kazania niemieckiego duchownego dla pruskiej wspólnoty podczas nabożeństw. Przodek brytyjskiego pisarza Tolkiena, od którego pochodzi to nazwisko, był prawdopodobnie synem tłumacza, ponieważ w języku staropruskim przyrostek -in oznacza potomstwo.

Materiał językowy staropruski jest również zawarty w nazwiskach pochodzenia odmiejscowego, które wywodzą się ze staropruskich nazw miejscowości, takich jak Quednau 531 (powiat Królewiec, część Królewca od 1939 r.), Runau 879 (Raunau, powiat Heilsberg [dziś Runowo pod Lidzbarkiem]) i Lettau 596 (powiat Mohrungen [Litwa pod Morągiem]). Są one stosunkowo powszechne w Niemczech, ale nie zawsze wskazują na pruskie pochodzenie ich nosicieli, ponieważ nazwisko pochodzenia mogło powstać później i poza staropruskim kontekstem językowym. Wyraźnie ilustruje to przykład nazwiska Tolksdorf 1196, które wywodzi się od nazwy miejscowości Tolksdorf, będącej hybrydą staroprusko-niemiecką.

Wiele nazwisk rodowych pochodzenia staropruskiego jest nie tylko zgermanizowanych fonetycznie, ale także brzmi całkowicie po niemiecku, jak np. Weißschnur 53, Arbeit 61 czy Tollkühn 209. Oprócz wariantów pisowni i brzmienia nazwisk rodowych (jak Weischnur 22 czy Tol(l)kien 23-28) lub dowodów historycznych, to przede wszystkim historyczne rozmieszczenie wskazuje na staropruskie pochodzenie tych nazwisk rodowych (por. rozmieszczenie nazwiska rodowego Tollkühn na ryc. 86a, o Naujoks/Naujokat patrz ryc. 86b i następny rozdział 4.8.2).

czwartek, 2 lipca 2026

Cnota lojalności | Tolkien po Soborze Watykańskim

W ciągu ostatnich kilku dni doszło do najpoważniejszego od 1988 roku kryzysu w relacjach między Bractwem Kapłańskim św. Piusa X (lefebrystami) a Stolicą Apostolską. 1 lipca 2026 r. w Écône w Szwajcarii Bractwo wyświęciło czterech nowych biskupów bez zgody papieża Leona XIV. Papież jeszcze przed uroczystością skierował do przełożonego Bractwa, ks. Davide Pagliaraniego, apel o odstąpienie od tego kroku, ostrzegając, że byłby to akt poważnie godzący w jedność Kościoła. Ponieważ Bractwo nie zmieniło decyzji, dziś Watykan ogłosił dekret stwierdzający, że konsekracje miały charakter schizmatycki. Biskupi udzielający święceń oraz nowo wyświęceni biskupi zaciągnęli ekskomunikę latae sententiae (następującą z mocy samego prawa). Stolica Piotrowa podkreśla, że konsekracje biskupów bez mandatu papieskiego są ciężkim naruszeniem prawa kanonicznego, duchowni Bractwa pozostają poza pełną jednością z Kościołem, jednocześnie Stolica Apostolska deklaruje gotowość do dalszego dialogu i powrotu do pełnej komunii. 

Przy okazji tego wpisu przypominam, że w swojej encyklice Magnifica humanitas w rozdziale 213 Papież Leon cytuje Tolkiena (słowa Gandalfa z książki Władca Pierścieni)!

Wiem, że wśród czytelników mojego bloga mam osoby, które uczestniczą w Mszach św. w kaplicach lefebrystów. Warto wiedzieć, jakie skutki niesie dla zwykłych wiernych ekskomunika ogłoszona 2 lipca b.r. Według opublikowanej przez Stolicę Apostolską noty wyjaśniającej konsekwencje dla wiernych są znacznie dalej idące niż po wydarzeniach z 1988 r. Najważniejsze skutki są następujące: (1) Uczestnictwo we Mszy św. – Msze odprawiane przez księży Bractwa są uznawane za ważne, ale sprawowane niegodziwie (czyli wbrew prawu kościelnemu). Sam udział we Mszy nie powoduje automatycznie ekskomuniki wiernego; (2) Spowiedź – zgodnie z nową notą Dykasterii ds. Nauki Wiary, rozgrzeszenia udzielane przez księży Bractwa są nieważne. Oznacza to, że osoba spowiadająca się wyłącznie u lefebrysty nie otrzymuje ważnego sakramentalnego rozgrzeszenia; (3) Małżeństwa – małżeństwa, przy których asystują księża Bractwa bez odpowiedniego upoważnienia Kościoła, są według noty nieważne; (4) Przynależność do Bractwa – osoby, które formalnie przystąpią do Bractwa i świadomie utożsamiają się z jego schizmą, mogą same popaść w bardzo poważne konsekwencje kanoniczne, włącznie z ekskomuniką. Samo okazjonalne uczestnictwo we Mszy nie jest z tym tożsame.

W praktyce oznacza to, że katolik pozostający w jedności z Kościołem powinien uczestniczyć we Mszy w parafii lub innym kościele pozostającym w pełnej komunii z papieżem; korzystać ze spowiedzi u kapłanów mających władzę do jej sprawowania; zawierać małżeństwo zgodnie z przepisami Kościoła katolickiego

Czasem osoby popierające lefebrystów powołują się na autorytet J.R.R. Tolkiena, który, jak wiemy z jego biografii, sprzeciwiał się zmianom soborowym w Kościele i z niechęcią patrzył na zmiany liturgiczne. Warto jednak pamiętać, że choć Profesor przeżył tylko cztery lata w nowych kościelnych uwarunkowaniach, pozostał do końca wierny Ojcu Świętemu i Kościołowi. Pisze o tym ciekawie Holly Ordway w książce Wiara Tolkiena, w rozdziale "Cnota lojalności" (Wydawnictwo Esprit, s. 432, 434):

Ilustracje z książki Wiara Tolkiena (widać wnętrze kościoła Bożego Ciała, gdzie Tolkien służył jako lektor w Mszach Novus Ordo)

 

Gdy Tolkien był już na emeryturze, jednym z kościołów w Headington, do których uczęszczał, był kościół Bożego Ciała, w którym służył do mszy jako akolita i - co zaskakujące - jako lektor. Akolita asystuje księdzu podczas odprawiania Mszy Świętej; lektor, stojąc przy ambonie w prezbiterium, czyta wiernym lekcje z Pisma Świętego. Tolkien od chłopięctwa służył jako akolita, ale nie jako lektor, ponieważ do 1964 roku, kiedy do Mszy Świętej wprowadzono język ojczysty, lekcje z Pisma Świętego mogły być czytane wyłącznie przez księdza, diakona lub subdiakona. Osoba świecka czytająca lekcje z Pisma Świętego była swoistym novum, które wiązało się ponadto bezpośrednio z przejściem z języka łacińskiego na angielski. Nie wiemy, jak często Tolkien służył w tym charakterze w kościele Bożego Ciała, ale fakt, że w ogóle to robił, jest bardzo istotny dla oceny jego wyważonej reakcji na zmianę liturgii.

Być może był to rozmyślny akt posłuszeństwa bądź pokory. Być może jego postępowanie należy odczytać jako oznakę, że pomimo bólu przeżywanego z powodu usunięcia łaciny z liturgii pogodził się z koniecznością czytania Pisma Świętego w języku angielskim w tej nowej epoce, w której łacina nie była już nauczana jako drugi język w szkołach, jak to było przez wiele stuleci [...].

W tym okresie - w 1972 roku - Novus Ordo wszedł w życie. Tolkien mógł wykorzystać swój wiek i chroniczne problemy zdrowotne jako wymówkę, by przestać chodzić do kościoła, ale tego nie zrobił. Bez względu na to, co myślał o liturgii, w każdą niedzielę uczestniczył we Mszy Świętej. 

Pomimo całego rozczarowania spowodowanego zmianami wprowadzonymi w Kościele za jego życia, nigdy nie rozważał opuszczenia Łodzi Piotrowej i wycofania się w sferę prywatnej duchowości. „Nie ma dokąd pójść!" - wykrzyknął w liście do swojego syna Michaela, powtarzając niejako słowa św. Piotra: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego" (J 6, 68). Wzburzone wody są nieodłącznym elementem podróży morskich i tylko szczur lądowy uznałby je za nie do zaakceptowania. Tolkien - w tym okresie już dość posunięty w latach marynarz - zaakceptował je, zachowując wierność Kościołowi, do którego należał od ósmego roku życia: „Myślę, że zostało nam tylko modlić się za Kościół, za Chrystusowego wikariusza i za nas samych, a tymczasem praktykować cnotę lojalności, która dopiero wtedy staje się cnotą, kiedy człowiek znajduje się pod presją, by ją porzucić".

Holly Ordway podsumowuje:

Doświadczenia Tolkiena z Novus Ordo u św. Antoniego nie oznaczały jedynie ćwiczenia się w uciążliwym obowiązku, ale stanowiły część jego nieustająco gorliwego życia duchowego. Jego biograf Humphrey Carpenter podsumowuje to w ten sposób: „Nawet jednak podczas angielskiej mszy w surowym współczesnym kościele w Headington, do którego chodził, będąc na emeryturze, gdzie czasami irytował go dziecięcy chór i płacz niemowląt, gdy przyjmował komunię, doznawał głębokiej duchowej radości, stanu zadowolenia, którego nie mógł osiągnąć w żaden inny sposób".

Warto wiedzieć, że uczestnictwo w Mszy trydenckiej (Mszy w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego lub tradycyjnej liturgii łacińskiej) samo w sobie nie oznacza wejścia w schizmę. Kluczowe jest to, kto ją celebruje i czy pozostaje w pełnej komunii z papieżem. Można bezpiecznie uczestniczyć w Mszach sprawowanych przez kapłanów i wspólnoty pozostające w jedności z Kościołem, takie jak:

  • Bractwo Kapłańskie Świętego Piotra – zgromadzenie założone za zgodą Stolicy Apostolskiej po wydarzeniach z 1988 r., celebrujące wyłącznie tradycyjną liturgię.
  • Instytut Chrystusa Króla Najwyższego Kapłana – również w pełnej komunii z papieżem i odprawiający liturgię według ksiąg z 1962 r.
  • Instytut Dobrego Pasterza – wspólnota erygowana przez Stolicę Apostolską.
  • Diecezjalnych księży, którzy mają zgodę swojego biskupa na celebrację tradycyjnej liturgii.

czwartek, 11 czerwca 2026

Tolkien Pilgrims | Polish fans in England and Wales

Our Day 7. St Edward's church in Stow-on-the-Wold

Our next Tolkien Expedition to Great Britain took place from May 9th to 17th, 2026. This time, nearly 50 people from all over Poland participated, from children to seniors, all ages of the Free Peoples of Middle-earth. We visited places connected with the life and works of J.R.R. Tolkien in England and Wales. It was one of our most successful expeditions. The program can be found here.

I also provide an English translation of our report (= "translation into Westron"). This type of coach expedition is something unique in global fandom, isn't it? More photos from each day can be found under the hashtag #WyprawaTolkienowska2026. Daily reports from Radio Wnet, hosted by our wonderful Editor Konrad Mędrzecki, can be found on our podcast Tolkieniada! More photos can be found in Polish version of this report on Elendilion (here).
_________________________ 


Day 1. First, an early departure from Katowice, then a journey through Wrocław – we're gathering our dear Tolkienists, fans of the Professor and the British Isles from all over Poland on the coach. Our Elendilion mascot, Alqua the Swan, is with us. Then a drive through part of Germany, a visit to Johann Sebastian Bach’s grave and the Tolkien family legend in Leipzig, delicacies (including the wonderful Gose beer and Saxon potato soup), and the Monument to the Battle of the Nations. And we slept comfortably in a hotel in Gelsenkirchen.

Day 2. Today, through Germany, the Netherlands, Belgium, and France, we traveled “Even Further Than North.” On the coach, to while away the time, we watched the famous French comedy about Chtimi, about Picardy culture. Then, a quick and efficient passport control, and we took the ferry from Calais to Dover. The beautiful White Cliffs! Then, quickly, we reached Hever Castle, the residence of Anne Boleyn. We made it, we made it! The castle and its beautiful gardens are ours! In the evening, we arrive at our hotel near London. And since it's Sunday, our dear Fathers, Father Anicet and Father Paweł, are preparing a beautiful Liturgy for those who wish to participate.

Day 3. Today, Oxford, on the 100th anniversary of J.R.R. Tolkien and C.S. Lewis's acquaintance! (Yes, it was May 11, 1926, at Merton College!) Visiting the graves of the Two Friends and laying beautiful flowers. Holy Trinity Church with the Narnia Stained Glass Window and St. Gregory's Church with Tolkien's bench, because he attended Mass there with his family for over 20 years. Then the colleges: a walk through Christ Church and past Merton College. A visit to the Botanical Gardens (and the wonderful TOLKIEN PINUS NIGRA!), a detailed visit to Magdalen College with its Addison's Walk, where you can convert to faith in the One God (yes!). A stroll through the wonderful streets of Oxford, followed by a three-hour visit to bookstores, museums, churches, and food on our own. The weather was kind to us despite the gloomy forecast (due to Galadhorn's "Sunshine Song" in various versions). A very successful day!

Day 4. Utúlie'n aurë! Today, Birmingham and the surrounding area. Tolkien's ancestors and his childhood, as well as the beauty of the Arts & Crafts. First, our archaeological and conservation mission at the Key Hill Nonconformist Cemetery. We found the grave of J.R.R. Tolkien's grandparents and the symbolic grave of his father, Arthur Reuel. We also had to clear the grave so that others could read the name TOLKIEN. Not only that, but we also happened upon the set of the BBC series Silent Witness. Then Edgbaston and the Birmingham Oratory, with its shrine to the Church Father, St. John Henry Newman, and the tomb of Tolkien’s spiritual father, Father Francis Morgan. There, we experienced our beautiful Mass in Latin and listened to the Holy Scriptures in Greek. We also saw The Two Towers! And then Sarehole Mill and the increasingly run-down districts of Birmingham. Moseley is becoming increasingly filthy, stinking, and poor. Finally, we went to the wonderful Wightwick Manor in Wolverhampton and, on the 198th birthday of Gabriel Dante Rosetti, viewed his collection of Pre-Raphaelite paintings. Wightwick is one of the most beautiful Arts & Crafts manors! A wonderful day, and the weather is perfect. Tomorrow we head to Wales.

Day 5. Today's destination is Wales, or rather Cymru. Dragons, Venedotia, memories of the Druids, and English castles in Wales. First, the town on Angelsey Island with the longest name: Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch. Then, the seaside Beaumaris in the sunlight. Then, the Prince of Wales's castle in Caernarfon, and time for a little something in the pubs and taverns. Finally, Conwy, with its castle and the smallest house in Great Britain, in the glow of the "golden hour." The end crowns the work—our lovely hotel in seaside Rhyl and a wonderful sunset! We also had a Sindarin lesson (enjoy the lessons at the Niezapominka website!) and Welsh. Cymru is byth!

Day 6.
Today, mountains, forests, lakes, wildernesses, and enchanted corners of Wales. Lake Bala (Llyn Tegid), then the Victorian town of Betws-y-Coed, and for dessert, a ride on the extraordinary, inventive cable car to the highest mountain in Wales, Snowdon (Welsh: Yr Wyddfa), at 1085 meters above sea level. We had lunch at Wetherspoons in Bangor. The Sindarin lesson was also a success.

Day 7. The Shire, Bree, the Barrows! The incredible land of sheep in the wooded hills that is the Cotswolds. Visits to the Prancing Pony Inn in Bree (The Bell in Moreton-in-Marsh) and the Gate of Moria (in Stow-on-the-Wold), then to the Barrows and Weathertop (White Horse Hill). Part of the group made it all the way to Wayland's Forge! Bright sky, the smell of grass, larks overhead. The day began with a big shopping spree at the supermarket and ended with a hotel with boxed meals in Greater London. Tomorrow is our last day in the Kingdom. Apparently, there are big demonstrations coming up in London.

Day 8. Unfortunately, this was our last day on Albion Island. In the morning, we set off for Windsor, and immediately upon arrival, bought tickets, then set off to visit the residence of King Charles III. The weather continued to be kind to us! We saw Queen Mary's Dolls' House, the Royal Apartments, the beautiful St. George's Chapel, and the Changing of the Guard. We also enjoyed views of the Thames Valley and Eton School. After a rest in Windsor, we set off for the Dover ferry at noon. We were accepted for the cruise three hours earlier. This meant there would be time for Sunday Mass (if interested) and to visit French restaurants.

Day 9. We set off after a delicious breakfast in France (the comfortable and welcoming Campanile Hotel in Douai; they easily made a conference room available for Sunday Mass on Saturday evening). Stops every four hours, stories from various Tolkienists about our Polish Tolkien Society - Parmadili, about the entire fandom in Poland, the history of Tolkienists in Krakow, the concept of órë in Tolkien's writing, etc., and a few films along the way. And so, around 9:15 PM, we arrived in Wrocław, and around 11:15 PM in Katowice. Time for farewells, hugs, smiles, and tears.

Day 3. and our group at Tolkien's grave (Wolvercote, Oxford)

But let's not worry, because next year we'll be joining #TolkienExpedition2027 in England and Cornwall!

Thank you to this year's wonderful Free Peoples of Middle-earth Fellowship! It was wonderful! This was another very successful Tolkien Trip. Thank you to our priests for their spiritual guidance!

We also wholeheartedly thank the Abraksas Travel Agency, Karolina and Oliwia, and drivers Łukasz and Kamil from Gregor Trans for the impeccable preparation and execution of our trip.

wtorek, 9 czerwca 2026

Tolkien, śmierć i poezja

 

»Kiedyś zapytałem przed katedrą w Lichfield przyjaciela mojej młodości — dawno temu umarł na zgorzel gazową (niech Bóg da mu wieczny odpoczynek: wciąż go opłakuję) — „Dlaczego ta chmura jest taka piękna?”. Odpowiedział: „Bo zacząłeś pisać poezje, Johnie Ronaldzie”. Mylił się. Powodem była bliskość Śmierci, a wszystko było nieznośnie piękne, utracone, zanim zostało uchwycone. Dlatego zacząłem pisać poezje«.

J.R.R. Tolkien: fragment listu nr 43 oraz jego grafika nieba nad Kerry w Irlandii


środa, 3 czerwca 2026

Sprucified Tolkien

"What! A furrier, a man that calls rabbits conies...",
"Hobbit", Chapter 7

The totem tree of #TolkienAncestry research should be the spruce. Why? Because the word spruce comes from the Polish z Prus ('from Prussia'). 
 
Spruce comes from Polish z Prus "from Prussia". Tolkiens come from Prussia too. Gdańsk (German Danzig, earlier Dantzig) lay in Prussia as well—in former West Prussia. Today I want to show you how by accident (accident? – Nothing in Middle-earth happens by accident!) the Tolkien family in Gdańsk is connected with leather and fur, with trees, and with etymology of the Polish loanword spruce. Remember that both Michael Tolkien from Gdańsk and Daniel Gottlieb Tolkien from London were furriers!


spruce (adj.) "neat, smart in dress and appearance, dapper, brisk," 1580s, from spruce leather (mid-15c.; see spruce  [n.]), a type of leather imported from Prussia in the 1400s and 1500s which was used in England to make a popular style of jerkin that was considered smart-looking.
  
spruce (n.) 1660s, "evergreen tree, fir," from spruse (adj.) "made of spruce wood" (early 15c.), literally "from Prussia," from Spruce, Sprws (late 14c.), unexplained* alterations of Pruce "Prussia," from an Old French form of Prussia. Spruce seems to have been a generic term for commodities brought to England by Hanseatic merchants (especially beer, boards and wooden chests, and leather), and the tree thus was believed to be particular to Prussia, which for a time was figurative in England as a land of luxuries. Compare spruce (adj.). As a distinct species of evergreen tree from 1731. Nearly all pines have long, soft needles growing in groups of two (Scotch) to five (white); spruce and fir needles grow singly. Spruce needles are squarish and sharp; fir needles are short and flat. Cones of the fir stand upright; cones of a spruce hang before falling.

spruce (v.) "to make trim or neat," 1590s, from spruce (adj.). Related: Spruced; sprucing.
 
sprucify (v.) 1610s, from spruce (adj.) + -ify. Related: Sprucified.
___________________________
 
* Spruce comes from Polish z Prus "from Prussia"!

środa, 8 kwietnia 2026

"Radnym sołtysim w pruskim sądzie jest"

Z moich badań wiecie już, że najdawniejsi znani i pewni przodkowie J.R.R. Tolkiena pełnili funkcję wiejskich sołtysów prawa pruskiego w Natangii, we wsi Globuhnen. Wiecie też, że od lat szukam różnych dokumentów z Natangii, które opisywałyby nie tylko prerogatywy takich sołtysów, ale też odkrywałyby przed nami nomenklaturę takich wiejskich "urzędników". Jak ich nazywano w XV czy XVI wieku? Odpowiedź wcale nie jest łatwa, albowiem terminem sołtys (niem. Schulz) określano w dokumentach przede wszystkim sołtysów prawa chełmińskiego. A prawo pruskie (dotyczące wsi etnicznych Prusów) to coś innego i mniej korzystnego niż prawo chełmińskie (chełmińskie związane było najczęściej ze wsiami etnicznych Niemców w Prusach). Z innych pruskich obszarów wiemy, że często takich pruskich sołtysów nazywano z polska starostami (niem. Starust, Starost) - ale dotyczyło to ziem bliższych obszarom języka polskiego (szczególnie Pomezani). Jak jednak nazywano takich "sołtysów" w Natangii, gdzie żyli przodkowie Tolkiena?

Odpowiedź znalazłem dzięki odkryciu mojego kolegi, dr. Seweryna Szczepańskiego. Chodzi o zapis:

George Rathmann zu Quilitten itzo schultisch im preuschen Gericht ist


Czyli taki sołtys prawa pruskiego nosił tytuł rathmann "radny" (w innych źródłach ratman, rotman). Tutaj był ratmanem we wsi Quilitten. Dodatkowo opisano jego funkcję jako "sołtysowatego (mającego cechy sołtysa) w pruskim sądzie" jako przewodniczącego pruskiej gminy i sądu

Opis całego dokumentu (autorstwa S. Szczepańskiego):

poniedziałek, 30 marca 2026

Tolkiens from Gdańsk in London | New discovery!

Podpis prapradziadka J.R.R. Tolkiena, po którym nasz Profesor nosił imię John

English summary: Our Tolkien Brothers from Gdańsk in London found again! Daniel, ancestor of Charlaine Tolkien and Eric Tolkien; and John Benjamin, ancestor of J.R.R. Tolkien as collectors for Lutheran School in Savoy, London in the beginning of the 19th century. Thank you for this information, Constantin Pirozhkov.

Przyjaciel rodziny Tolkienów, wielebny Carl Steinkopff

Wspaniałe znalezisko mojego kolegi Konstantyna na eBay (tutaj). Kolejny przyczynek do naszej wiedzy o losach pierwszych angielskich Tolkienów, którzy ok. 1770 r. przybyli do Londynu z Gdańska. Oto można na eBayu zakupić niezwykły dokument z XVIII-XIX w. Jest to pięknie oprawiona lista darowizn oraz składek, przekazanych przez życzliwych, znamienitych dobroczyńców na rzecz promowania i utrzymania szkoły przy niemieckim kościele luterańskim przy dawnym pałacu Savoy (Pałacu Sabaudzkim) nad Tamizą w Londynie. O chrztach pierwszych narodzonych w Anglii potomków Daniela Gottlieba Tolkiena (1746 Gdańsk - 1813 Londyn) oraz Johanna Benjamina Tolkiena (1752 Gdańsk - 1819 Londyn) pisałem lata temu tutaj. Pierwsi angielscy Tolkienowie związani byli z kościołem luterańskim w Savoy, zwanym przez londyńskich Niemców Marienkirche, przez całe życie (po śmierci Daniela w tym kościele odprawione było jego nabożeństwo żałobne). Szczególnie Daniel był przyjacielem pastora i przewodniczącego tej kongregacji, znanego wielebnego Carla F.A. Steinkopffa (patrz szczególnie tutaj). Teraz dowiadujemy się też, że obaj gdańscy bracia wspomagali swój niemiecki kościół w Londynie jako jego kolektorzy. Możemy w zasadzie być pewni, że dzieci obu braci chodziły do tej szkoły i tam pobierały swoje pierwsze nauki. Dotyczy to na pewno pradziadka J.R.R. Tolkiena, George'a Tolkiena (czytaj o nim tutaj).

W bardzo ciekawym dokumencie z lat 1810-1811 (na Google Books, tutaj, s. 45) obaj bracia, Daniel i Johann Benjamin Tolkienowie są wymienieni jako dyspozytorzy tej kongregacji oraz osoby podpisujące jej zarządzenia. 

Widok znany Londyńskim Braciom Tolkienom 
— ich kościół luterański nad Tamizą

Oto podpis prapradziadka J.R.R. Tolkiena z 1804 r. w tym dokumencie, który można poznać na eBay: 


Tutaj zaś mamy podpis jego starszego (i bardziej zamożnego) brata Daniela z 1805 r.:

 

Okładka tego niezwykłego dokumentu

wtorek, 24 marca 2026

Nieoczekiwany bohater Tolkiena: Król Ryszard Lwie Serce

Ryszard Lwie Serce, malował N.C. Wyeth

Na Dzień Czytania Tolkiena, który na apel Tolkien Society ma w roku 2026 temat "Nieoczekiwany bohater" (ang. Unlikely Hero) przedstawiam swoją amatorską próbę przełożenia na polski wielkiego poematu młodego J.R.R. Tolkiena o krucjacie Ryszarda Lwie Serce. Przedstawiam fragmenty.

FRAGMENT EPOSU
(1911-14) 

Pierwsza strona jedynego tekstu tego poematu, rękopisu liczącego osiem stron na ośmiu kartach, zawiera trzy frazy, które można uznać za jego tytuł lub, w połączeniu, tytuł i podtytuł (lub podtytuły): Fragment eposu, oraz Pod Jerozolimą Ryszard kończy mowę. Żaden z nich nie jest w sposób oczywisty wcześniejszy od drugiego. „Ryszard” to oczywiście król Anglii Ryszard I (żyjący w latach 1157–1199), znany powszechnie jako Ryszard Lwie Serce (Coeur de Lion), przywódca Trzeciej Krucjaty (1189–1192).

Tak więc tymi słowy pospieszeni, ponagleni ku ramionom Krzyża, 
jeźdźcy królestw zachodnich królów 
w ponuro skrzących się zbrojach, pośród godeł dawnych rodów, 
które nie licząc się ze stratą, posłały najradośniejszy kwiat swego wieńca 
na pole walki, rozpostarli płonącą mistyczną purpurą świętą pochodnię uświęconej wojny, 
święty, umiłowany symbol, żywe Drzewo Śmierci i Życia.

A wysoko pośród tego wielkiego mrowia wybijał się ten, 
który najszlachetniej nosił Ów Znak, król najbardziej królewski, 
wojownik z Północy o złotych lokach, uwięzionych pod błyszczącym hełmem, 
okalającym jego twarz, zahartowaną przez niespokojne spojrzenie troski.
Jednak w oczach jego błyszczy ten straszliwy, bitewny blask, 
którym jego północni ojcowie pierwotnie oznaczyli w zimniejszych krainach 
plon zebrany przez Tyra z krwawym kikutem; 
podczas gdy u jego boku wisi olbrzymi, trzykrotnie kuty, szybki miecz,
skrwawiona żagiew bitew, Zmora Piekła i przerażenie Zła, 
pierwej niesiony, by uderzyć w odrażającego niszczyciela tej mrocznej krainy, 
Gada Chciwości, powoli wpełzającego w szczelinę lodowatego szlamu;
on nigdy nie zawiedzie, aż do ostatecznego uderzenia, które uciszy walczących pod Krzyżem, 
w tym zewnętrznym ognistym kręgu, oraz wodza wszystkich ogromnych hord wasalów Piekła.

[...]

Patrz! Oto cała horda i armie z pustkowia bezkresnego, żądza nienawiści, 
wrogowie Chrystusa i chrześcijaństwa, w płonącym szaleństwie ryczeli na przeciw, 
ku Lwiemu Sercu 

[...] 

I niejednego rycerza spotkała klęska pod ciosami grozy, 
a żywa purpura bojowego męczeństwa zrosiła jego oblicze, 
zniszczoną wojną purpurę śmierci jego Pana, który przelał swą Krew 
w tym samym świętym, tak często pogwałconym domu.

[...]

Teraz byli rozbici, jakby pożarci przez żarłoczne wiry paszcz Oceanu,
w tym gwałtownym porywie grozy, a niewielu rycerzy w szatach z krzyżem przyległo
do Ryszarda o lwim sercu; jednak przez jakiś czas bili i pędzili
i rzucali na spalenie obrzydliwe owoce kłamstw Mahmuda,
aż na chorej ziemi, rozrzucone na ohydnych stosach, leżały
wszystkie te misternie wykonane szable i zbroje Arabii.

niedziela, 22 marca 2026

Ostatni gdańscy Tolkienowie w NSDAP

Gauleiter Gdańska, Albert Forster i Führer III Rzeszy 
nad urną twarzową kultury pomorskiej

W ubiegłym roku zastanawiałem się nad losem ostatnich gdańskich Tolkienów (nie byli oni bliskimi krewnymi J.R.R. Tolkiena, bo wywodzili się od Tolkienów z Sambii, a nie z Natangii). Dlaczego w sierpniu 1945 r. zmarł w więzieniu gdańskim (pod polską administracją) Ernst Tolkien? Jaki był los jego potomstwa? Moje dociekania, korespondencję i ustalenia opublikowałem w tych wpisach: 

Ostatni gdańscy Tolkienowie | ciąg dalszy

Gdańscy Tolkienowie '45 | ostatni akord?

Od 18 marca br. wiele tajemnic zostało wyjaśnionych. Administracja amerykańska zrobiła "psikusa" Niemcom (i Austriakom), publikując na stronach National Archives utajnione do niedawna listy członków partii nazistowskiej (NSDAP) - zobacz tutaj. Warto wiedzieć, że ujawnienie przez Amerykanów listy członków NSDAP wywołuje poruszenie nie tylko u Polaków (w mediach społecznościowych trwają poszukiwania hitlerowskich przodków różnych niemieckich polityków, jak obecnego kanclerza Friedricha Merza czy liderki AfD, Alice Weidel). Jest to przede wszystkim wielka lekcja historii i genealogii dla bardzo wielu rodzin w Niemczech i Austrii. Nie niemieckim Reddicie jest cały wątek pomagający w poszukiwaniach (tutaj). Niemieccy genealodzy pracują podobno nad genealogiczną wyszukiwarką dla tych rekordów.

Okazuje się, że miał trochę racji ks. John Tolkien, gdy w wykładzie dla Patrick Hobson Memorial w 1995 r. powiedział: "W 1939 roku, kiedy Niemcy napadły na Polskę, pierwszym gauleiterem Gdańska był Tollkühn" (cała wypowiedź Johna oraz wiele innych legend rodzinnych znajdziecie w 1 numerze nowego czasopisma tolkienowskiego Cuiviénen, gdzie jest mój artykuł o tym, co Tolkienowie w Anglii wiedzieli o swojej przeszłości). Ostatni gdańscy Tolkienowie okazali się nazistami, członkami NSDAP — choć oczywiście nie gauleiterami. Zdobyłem też więcej informacji o Carlu Tollkühnie, który brał aktywny udział w zagładzie Żydów w Rydze (wywodził się również od Tolkienów z Sambii), a znalazłem nawet pewnego Waltera Tollkühna, który brał udział w mordowaniu Polaków i Żydów w Łapach k. Białegostoku, rodowej miejscowości mojego dobrego kolegi, który wprowadził mnie w genealogię genetyczną, Łukasza Lubicza Łapińskiego. Oto karty przynależności do NSDAP wspomnianych wyżej Tolkienów (w sumie na mikrofilmach National Archives znajdujemy 13 członków pruskiego rodu Tolkien oraz 57 członków rodu Tollkiehn/Tollkühn = 70 Tolkienów! Pamiętajmy, że pierwotna forma nazwiska to Tolkin/Tolkien/Tollkiehn, a wtórna, głównie z XIX-XX w. to Tollkühn).

Ostatni gdańscy Tolkienowie

Ernst Tolkien ur. 22 maja 1894 r. w Sopocie, zm. w sierpniu 1945 w Gdańsku; do NSDAP wstąpił w maju 1936 r. jako obywatel Wolnego Miasta Gdańsk (nr leg. 3712607; w dokumencie s. 1662). Ta rodzina gdańskich stolarzy mieszkała na Weidegasse (Łąkowej) nr 35, tuż przy Fabryce Karabinów i siedzibie NSDAP w Gdańsku:


Heinz Tolkien, syn Ernsta, ur. 27 grudnia 1922 r. w Gdańsku, zm. w 2002 r. w USA. Wstąpił do NSDAP zaraz po osiągnięciu pełnoletności w 1941 r.; nr leg. 8680270 (w dokumencie s. 1664). Długi czas po wojnie mieszkał w Hamburgu, a w latach 90. przeprowadził się do USA na Florydę:


Carl Tollkühn (ur. 1912 w Rydze, zm. w Hamburgu w 1986 po wyroku i uwięzieniu w 1983 r. - szczegóły znajdziesz tutaj). Ten ryski kupiec, a potem policjant wstąpił do NSDAP w czasie wojny w 1941 r., gdy mieszkał w Poznaniu przy ulicy Tannenbergstrasse nr 43, m. 4 (dziś jest to ulica Grunwaldzka). Jego legitymacja miała numer: 8356773 (w dokumencie s. 2412):


Werner Tollkiehn (1907-1945); piszę o tym rzemieślniku z Królewca, podając jako ciekawostkę jego obecność w czasie okupacji w Łapach k. Białegostoku, miejscowości rodowej mojego kolegi, Łukasza Łapińskiego. Niemcy w Łapach zaprowadzili rządy terroru i zabili wielu Polaków i Żydów: