sobota, 5 września 2026

Fandom: jakobini ścinają głowy jakobinów!

»Mówi się, że bogowie najpierw przyprawiają o szaleństwo tych, których chcą zniszczyć. Uzbrojony „pacyfizm”, niszczenie pojazdów niewinnych obywateli [...]. Wykładowcy wykrzykujący, za wysokim stołem, „Faszysta!” na kolegów, którzy łagodnym głosem ośmielają się z nimi nie zgadzać. Co za zgniliznę i smród zostawia liberalizm pozbawiony religii!«

J.R.R. Tolkien w liście 194a (z 1956 r.) 

 
Przed laty, gdy wpierw poznawałem działalność zachodniego fandomu, a potem zapisałem się do towarzystw tolkienowskich w UK i USA, były to wspaniałe organizacje dla każdego, społeczności normalnych ludzi zakochanych w literaturze Tolkiena. Daleko od polityki, daleko od skrajności, daleko od aktywistycznego wzmożenia - przestrzeń wolności dla ludzi z różnych nisz i środowisk, miłośników Śródziemia o różnych talentach. Wtedy nie podejrzewałem, jak to wszystko się kiedyś zmieni...

Jeden z najbardziej zaangażowanych numerów "Amon Hen", organu TS

Owoc pracy wybitnych umysłów

Działo się, działo (czytaj na przykład tutaj), ale dziś, rewolucja zaczyna zjadać własne dzieci. Najpierw wycięli fandomowych konserwatystów, kancelingowa gilotyna ścinała głowę za głową (poleciała wtedy i moja w Tolkien Society), Ministerstwo Prawdy nie nadążało z cenzurowaniem podległych sobie grup w mediach społeczenościowych, a po śmierci Christophera Tolkiena fandomowi hunwejbini na Zachodzie rozszaleli się promując poprzez Tolkiena (a faktycznie wbrew Tolkienowi) przeróżne queery, feminizmy, inkluzywności, nowomowę i rozmaite inne wynalazki współczesnego sarumanizmu.

Troski ostateczne dzisiejszego fandomu

Zaczęło się też śledzenie w liberalno-lewicowych mediach nas - zwykłych parafialnych chrześcinan w zachodnim fandomie - jako złowieszczych przedstawicieli "alt-right", "nowej prawicy", "fanatyków religijnych". Jak pamiętacie, rok 2026 w naszym światku zaczął się od niezwykłego tekstu (patrz tutaj) we wpływowym Frankfurter Allgemeine Zeitung o książce, w której miałem swój udział, o "alt-prawicowym zawłaszczaniu tego, co popularne", o rzekomej "manipulacji Tolkiem" w obronie tradycyjnych wartości... Tamten artykuł i wiele innych to owoce tego polowania.

Być tak opusanym to chluba. Artykuł zawiesiłem na swojej ścianie chwały

Ale teraz rewolucja, jak to rewolucja, wkroczyła na nowy poziom. Oto najwięksi, najbardziej wzmożeni fandomowi aktywiści lewicowi zaczęli szukać "elementów wywrotowych" oraz "rewizjonistów i mącicieli" w swoim własnym gronie!

Spójrzmy na ostatnią drakę w Tolkien Society. Jest oto zaangażowana politycznie pani profesor Robin A. Reid, autorka Culture Warrior: The Alt-Right's Crusade against the Tolkien Society's 2021 Summer Seminar on "Tolkien and Diversity" (zobacz tutaj). Reid jest członkiem rady programowej czasopisma Mallorn, wydawanego co roku przez Tolkien Society (jakież to było kiedyś wspaniałe czasopismo - kiedyś...). Dziś zastanawia się, czy nie odejść z TS. W Amon Hen pojawił się artykuł, który nie przypadł do gustu aktywistom, artykuł, w którym autor zastanawia się nad szansami i zagrożeniami AI dla tolkienistyki*. Wzmożenie osiągnęło poziom krytyczny. Aktywiści chcą usunać ten artykuł i obrzucić autora anatemą. Sama Reid grozi odejściem z TS. Jak to uzasadnia? 

 

Oto jest słowa z Substacka (zobacz jej wpis):

To, w jaki sposób Amon Hen i rada zarządzająca Towarzystwa Tolkienowskiego odniosą się tej kwestii, będzie kolejnym czynnikiem, o którym będę pamiętać, rozważając, czy odnowić moje członkostwo w Towarzystwie (w ostatnich latach pojawiło się kilka problemów, które mnie niepokoją, choć te wcześniejsze nie są związane ze sztuczną inteligencją; moje obawy dotyczą raczej pewnych działań, które mogą odzwierciedlać wycofanie się Towarzystwa z angażowania się w trudną pracę na rzecz równości, różnorodności i integracji). 

Czyli jej zdaniem TS w ostatnim czasie walczy za mało. Ono wręcz "wycofało się z zaangażowania w pracę na rzecz równości, różnorodności i integracji". Czas na popcorn i trzeba będzie poobserwować, co z tego wyniknie...

A o tym, jak peron odjechał lewicowym aktywistom "tolkienowskim" w anglosaskim świecie, przekonać się można, zaglądając choćby na podcast Queer Lodgings (tutaj; nazwa nawiązuje do jednego z rozdziałów Hobbita). 

Dbajmy o nasz fandom w Polsce. Oby sarumanizm (który i u nas objawia czasem się tu i tam) nie pokonał w nas hobbickich wartości.

Logo podcastu Queer Lodgings
 

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że kiedyś wszystko wróci do normy, szaleństwa ustaną, a rewolucjoniści odczepią się od Tolkiena i dadzą spokój fandomowi. Bo Tolkien jest dla nich tylko dodatkiem. Tak naprawdę chodzi o rewolucję - tak odległą od świata wartości J.R.R. Tolkiena. "Niech żyją Hobbici!" Obyśmy przetrwali rządy Sarumanów i oby wiosna zakwitła znowu w koronach drzew...

____________________

* Nie jestem wielkim entuzjastą AI. Widzę więcej zagrożeń niż szans. Ale jestem też zwolennikiem dyskusji oraz wolności słowa. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz