piątek, 24 lipca 2026

Więcej szczegółów o praszczurach J.R.R. Tolkiena

Wieś Globuhnen na planie gruntowym z XVI w.
(EM, 17 g, Nr. 21c; GStA PK, Berlin-Dahlem)

Sołtys Globuhnen, gospodarz Jacob Tolkien był 8x pradziadkiem J.R.R. Tolkiena
(źródło: Ancestry.com)

Dzieje dziedzicznego dobra sołtysiego na trzech radłach 
w Glabunikaim (później Globuhnen)

Dziedziczne dobro sołtysie (Schulzengut) obejmujące trzy radła (Haken) we wsi Glabunikaim (inaczej Glawenkeim), późniejszym Globuhnen, należało pierwotnie do Kigaua. Po nim przeszło ono na jego córkę i zięcia Paula Kattena, co potwierdza przywilej wielkiego mistrza Albrechta z 1514 r. Dokument ten nadawał Paulowi Kattenowi trzy radła na prawie pruskim (Preußisches Recht) jako dobro dziedziczne (erblich und ewiglich), wskazując jednocześnie, że Katten objął je jako Tochtermann, czyli mąż córki poprzedniego właściciela. Już sam przywilej dowodzi więc, że sukcesja tego rodzaju dóbr mogła następować drogą małżeństwa, przy zachowaniu ciągłości praw rodzinnych [szczegóły: GHS, Amt Brandenburg Bd. 1, 129v - 150r; Ostpr. Fol. 159a-b, Hausbuch Brandenburg, Bd. 4, 348v-348r].

W drugiej połowie XVI wieku właścicielem tego samego Schulzengut był Lenhard, po którego śmierci w 1581 r. pozostała wdowa Angneta oraz trzej małoletni synowie. Nad ich interesami czuwało trzech opiekunów prawnych (Vormünder): Adrian Leudke z Barsen, Jacob Tolckein z Globuhnen oraz Valentin Materne. Objęli oni zarząd majątkiem i doprowadzili do zawarcia ugody regulującej przyszłe losy dobra [szczegóły: Ostpr. Fol. 157, Hausbuch Brandenburg, Bd. 2, 340v-341r oraz 342v-342r].

Inwentarz sporządzony przy tej okazji pozwala odtworzyć stan gospodarstwa. Na Schulzengut znajdowały się:

  • osiem koni roboczych,
  • koń służebny (Dienstpferd), zbyt stary do dalszej służby, dlatego zastąpiony dobrym wałachem,
  • sześć sztuk bydła mlecznego (krów),
  • dziesięć świń,
  • 30 szefli jęczmienia,
  • 60 szefli owsa,
  • 6 szefli szarego grochu,
  • 15 szefli żyta,
  • 3 szefle pszenicy,
  • pług z zaprzęgiem,
  • wozy,
  • uprzęże (Sielen),
  • lejce i postronki (Zeime),
  • żelazne narzędzia,
  • brona (Egge),
  • narzędzia gospodarskie (Nebinger),
  • piec lub palenisko (Herd),
  • kocioł do gotowania ryb,
  • oraz całe drewniane wyposażenie gospodarstwa.

Było to więc dobrze wyposażone gospodarstwo, odpowiadające statusowi dziedzicznego dobra sołtysiego.

Na mocy ugody Angneta wraz ze swoim przyszłym mężem Simonem Steinertem (Steinhagenem) zobowiązała się spłacić dzieci z ich ojcowskiego udziału. Wartość należności ustalono na 200 marek, płatnych częściowo jednorazowo, a następnie corocznymi ratami. Jednocześnie część inwentarza przypadła dzieciom jako ich udział spadkowy, lecz została odkupiona przez matkę i jej nowego męża. Obejmowała ona między innymi:

  • dwa wałachy,
  • dwa źrebięta,
  • dwie krowy,
  • jednego wołu,
  • dwa roczne cielęta,
  • dwa cielęta tegoroczne,
  • siedem kóz,
  • udział w trzodzie chlewnej,
  • 45 szefli jęczmienia,
  • 12 szefli szarego grochu,
  • oraz udział w kotle piwowarskim.

Za całość tego udziału ustalono cenę 100 marek.

Jednocześnie dokument wyraźnie stwierdza, że dziedzicznego dobra nie można było sprzedać małoletnim spadkobiercom ani pozbawić ich praw, dlatego Schulzengut pozostawiono Angnecie i Simonowi jedynie na okres dwudziestu pięciu lat. W tym czasie mieli oni obowiązek wypłacać dzieciom należne kwoty. Po upływie tego okresu synowie mogli objąć gospodarstwo po zwrocie nakładów poniesionych przez matkę i jej drugiego męża. Gdyby natomiast z tego prawa nie skorzystali, Simon i Angneta mieli zachować dobro jako pełnoprawni właściciele dziedziczni.

W kolejnych latach sytuacja uległa jednak zmianie. Z dokumentu z 3 czerwca 1583 r. wynika, że po pożarze gospodarstwa oraz licznych sporach majątkowych doszło do nowej ugody pomiędzy Simonem Steinhagenem a Jacobem Tolckinem, określonym jako jego szwagier (Schwager). Jacob przejął na siebie część zobowiązań finansowych związanych z majątkiem, spłacił należności i ostatecznie wykupił Schulzengut, stając się jego dziedzicznym właścicielem. W jego rękach znajdował się również oryginał przywileju z 1514 r., będący podstawą prawną własności.

Po śmierci Jacoba gospodarstwo odziedziczył jego syn Christoph Tolkien, potem syn Michel Tolkien, następnie kolejny Michel Tolkien, a w XVIII wieku właścicielem był Friedrich Tolkien. Gdy w 1715 r. przed urzędem w Kreuzburgu konieczne było wykazanie praw do dobra, Friedrich przedłożył właśnie oryginalny przywilej z 1514 r., który pozostawał w rodzinie od czasów Jacoba. Urzędnicy sporządzili z niego uwierzytelniony odpis, potwierdzając ciągłość praw do dobra sołtysiego.

Historia tego niewielkiego majątku jest wyjątkowym świadectwem funkcjonowania prawa pruskiego. Od Kigaua, poprzez Paula Kattena, Lenharda, Jacoba Tolkiena, Christopha, dwóch Michelów Tolkienów aż do Friedricha Tolkiena można prześledzić ponad dwieście lat nieprzerwanej historii jednego dziedzicznego dobra sołtysiego, którego własność przechodziła zgodnie z zasadami sukcesji rodzinnej, a oryginalny dokument z 1514 r. pozostawał podstawą prawną tych praw przez kolejne pokolenia.

Nie sposób jednoznacznie określić pochodzenia społecznego Jacoba Tolkiena, jednak zgromadzone źródła wskazują, że należał on do warstwy wyraźnie wykraczającej ponad przeciętnych chłopów czy zagrodników. Zarządzał dziedzicznym Freigut, pełnił funkcję opiekuna prawnego w sprawach spadkowych, dysponował kapitałem pozwalającym na wykup znacznego majątku, przechowywał dokumenty stanowiące podstawę praw własności od początku XVI wieku, a jego koligacje rodzinne obejmowały również królewieckiego płatnerza. Wszystko to wskazuje na przynależność do kręgu wolnych właścicieli ziemskich (Freie), związanych z lokalną elitą administracyjno-majątkową Natangii, której korzenie mogły sięgać jeszcze późnego średniowiecza. Taka interpretacja dobrze współgra z hipotezą o rodowodzie pruskiej gałęzi Tolkienów sięgającej rycerskiego rodu Tolk von Markelingerode. Nie można wykluczyć, że omawiana gałąź rodziny Tolkienów wywodziła się ze zubożałej linii rycerskiego rodu Tolk von Markelingerode, która osiedliła się w okolicach Kreuzburga jeszcze w XV wieku. Za taką możliwością przemawia ciągłość obecności rodziny Tolk/Tolckin w tym samym mikroregionie od czasów Jacoba Tolka, właściciela dóbr w Sollau w okresie wojny trzynastoletniej, aż po Jacoba Tolkiena z Globuhnen w XVI w. Istotnym argumentem jest również powtarzające się powiązanie z rodziną Materne – w 1456 r. komornik Materne przejął majątek Jacoba Tolka w Sollau, natomiast w 1581 r. Valentin Materne występował jako współopiekun prawny dzieci Lenharda obok Jacoba Tolkiena. Choć okoliczności te nie stanowią jeszcze dowodu genealogicznego, tworzą spójny zespół przesłanek wskazujących na możliwość zachowania ciągłości rodzinnej i majątkowej od schyłku państwa krzyżackiego do czasów Prus Książęcych.

Inwentarz Jacoba Tolkiena w XVI w. 
(autor: ja + ChatGPT)



Od starosty pruskiego do wolnego sołtysa chełmińskiego

    Należy jednak pamiętać, że urząd sprawowany przez właściciela Schulzengut w Globuhnen zmieniał swój charakter. Do początku XVII wieku Globuhnen pozostawała wsią lokowaną na prawie pruskim (Preußisches Recht). W takim ustroju właściciel dziedzicznego Freigut nie był jeszcze klasycznym sołtysem chełmińskim (Kulmischer Schulz). Był raczej dziedzicznym starostą lub zwierzchnikiem wsi na prawie pruskim, wykonującym obowiązki wynikające z dawnego prawa pruskiego.

    Do jego podstawowych zadań należał nadzór nad poborem czynszów, danin i świadczeń należnych księciu, organizacja i kontrola wykonywania szarwarku, czuwanie nad porządkiem i moralnością mieszkańców, dopilnowanie obowiązkowego uczestnictwa chłopów w nabożeństwach parafialnych w Krzyżborku oraz reprezentowanie wsi wobec administracji książęcej. Był więc przede wszystkim lokalnym zwierzchnikiem administracyjnym i gospodarczym, stojącym pomiędzy mieszkańcami a urzędnikami książęcymi.

    Wszystko wskazuje na to, że Jacob Tolkeimer (Tolkein, Tolkien), który przybył do Globuhnen z zewnątrz — prawdopodobnie z Tollkeim, wsi lokowanej na prawie chełmińskim — odegrał zasadniczą rolę w reorganizacji statusu prawnego Globuhnen. Na przełomie XVI i XVII wieku wieś została przeniesiona z prawa pruskiego na prawo chełmińskie (Kulmer Recht). Od tego momentu Jacob oraz jego potomkowie występują już w źródłach jako wolni sołtysi chełmińscy (frey und köllmscher Schulz). Proces ten, nazwiska i role poszczególnych mieszkańców Globuhnen możemy poznać z dokumentów Amtsrechnung z lat 1601-32 (patrz Ostpr. Fol. 2115 do 2145).

    Zmiana ta oznaczała znaczne rozszerzenie zakresu kompetencji urzędu. Wolny sołtys chełmiński zachowywał funkcje administracyjne, lecz przejmował również zadania o charakterze wojskowym i sądowym. Odpowiadał za przygotowanie wyznaczonych mieszkańców do służby wojskowej, organizację obrony lokalnej, wykonywanie zarządzeń mobilizacyjnych, przewodniczenie drobnym sprawom sądowym, ochronę bezpieczeństwa wsi, między innymi poprzez organizowanie walki z wilkami i innymi drapieżnikami, a także reprezentowanie wspólnoty wobec władz książęcych.

    Właśnie od początku XVII wieku można mówić o ukształtowaniu się wielopokoleniowej linii wolnych sołtysów chełmińskich z rodu Tolkienów, którzy przez ponad sto lat pozostawali jednymi z najważniejszych przedstawicieli lokalnej elity w okolicach Krzyżborka. Przemiana ta stanowiła zarazem ważny etap w dziejach rodziny, łącząc wcześniejsze tradycje dziedzicznego starostwa na prawie pruskim z modelem samorządu wiejskiego charakterystycznym dla prawa chełmińskiego.

    Pamietajmy jednak, że hipoteza o przybyciu Jacoba z Tollkeim oraz jego roli w przeniesieniu Globuhnen na prawo chełmińskie opiera się na analizie zachowanych źródeł (zmiany form nazwiska, dokumentów z lat 1581–1583 oraz późniejszych określeń frey und köllmscher Schulz) i stanowi najbardziej prawdopodobną rekonstrukcję.

sobota, 18 lipca 2026

Tolkien w Alpach (1911), ja w Alpach (2026)

W dniach 5-16 lipca 2026 przeżyłem jedną z podróży życia. Była to pielgrzymka do Szwajcarii. Pielgrzymka nie tylko katolicka. Dzięki odwiedzinom w Alpach Berneńskich oraz w górach obok miejscowości Zermatt (monumentalny Matterhorn!), była to też podróż literacka, pielgrzymka tolkienowska. Kolejna po Wyprawie Tolkienowskiej do Anglii i Walii w maju tego roku (tutaj jest moja relacja z tamtej Wyprawy). Najważniejszy był dla mnie dzień, w którym zaczęliśmy od wioski Grindelwald (zbieżność nazwy z nazwiskiem złego bohatera z Harry'ego Pottera zapewne nieprzypadkowa), wyjechaliśmy na bardzo wysoki Jungfraujoch, żeby podziwiać lodowiec Aletsch, szczyty Jungfrau, Eiger, Mönch oraz Silberhorn, a potem w cudownym świetle, w elfiej aurze zjechaliśmy koleją-zębatką do Lauterbrunnen - miasteczka z moich snów. Niech zostaną tu te zdjęcia (można kliknąć, żeby powiększyć):

Rysunek J.R.R. Tolkiena

Moje zdjęcie podczas zjazdu koleją z Kleine Scheidegg
 
Inne ujęcie Lauterbrunnental

Matterhorn jako Caradhras

Tutaj znajdziecie więcej zdjęć z tej pielgrzymki. 

Mam też dla Was coś niesamowitego, związanego z wyprawą 19-letniego Tolkiena do Szwajcarii w 1911 roku (przez Ostendę, Kolonię, Innsbruck do Interlacken i potem w góry). Oto Lucas Ritzel rok temu w pensjonacie Berggasthaus Obersteinberg w Stechelberg (John Garth uważa, że ta nazwa, "Spadzista Góra", ale też być może "Góra Ostrokrzewów", mogła zainspirować Hollin; w chacie można zamieszkać!) odkrył realny ślad tej wyprawy. Jest tam księga pamiątkowa z wpisem całej czternastki angielskich podróżników (w Hobbicie też przez Góry Mgliste przedziera się czternastka wędrowców: Gandalf, dwunastu krasnoludów i Włamywacz Bilbo). Lucas pisze przy swoim filmie na YouTube (tutaj):

Rozpoznajecie młodego Tolkiena? Był wyprawowym śmieszkiem. Na zdjęciu ma biały szalik.

"[...] Podczas wizyty w 2025 roku w historycznym Berggasthaus Obersteinberg, sfilmowałem oryginalną księgę pamiątkową, która odnotowuje obecność Tolkiena i jego towarzyszy podróży 5 sierpnia 1911 roku. Wpis wymienia członków brytyjskiej grupy alpejskiej, w skład której wchodzili sam Tolkien ("J.R.R.T. – Birmingham"), jego brat Hilary Arthur Reuel Tolkien, [ciocia Jane Neave] oraz kilku członków rodziny Brookes-Smith. Wpis został prawdopodobnie sporządzony przez ich towarzysza, Colina Brookes-Smitha, który udokumentował całą grupę w rejestrze górskiego zajazdu. Ten wpis do księgi pamiątkowej jest jednym z niewielu współczesnych dokumentów potwierdzających obecność Tolkiena w Alpach Szwajcarskich podczas jego formacyjnej podróży po Alpach w młodości. Tolkien miał wówczas zaledwie 19 lat i właśnie ukończył szkołę przed rozpoczęciem studiów w Exeter College w Oksfordzie.

Powszechnie uważa się, że podróż z 1911 roku przez Alpy Berneńskie i Valais wywarła głęboki wpływ na wyobraźnię Tolkiena. Wielu badaczy łączy jego doświadczenia w Szwajcarii z krajobrazami opisanymi później w Hobbicie i Władcy Pierścieni. Dramatyczna sceneria Alp Berneńskich, strome ściany doliny Lauterbrunnen i doświadczenie pokonywania niebezpiecznych, wysokich przełęczy górskich w małej grupie mogły pomóc ukształtować późniejsze opisy Gór Mglistych, ukrytej doliny Rivendell i poczucia wspólnoty niezbędnego do przetrwania w dzikich krajobrazach. Tolkien nie podróżował zbyt wiele za życia. Poza młodością i doświadczeniami wojennymi we Francji podczas I wojny światowej, większość życia spędził w Anglii. Ten kontrast między przemysłowymi krajobrazami wokół Oksfordu a zapierającą dech w piersiach przyrodą Alp Szwajcarskich mógł wywrzeć na nim trwałe wrażenie – takie, którego echa słychać w górach, dolinach i podróżach po Śródziemiu. Mój film dokumentuje zatem niezwykły ślad historyczny: moment, w którym młody podróżnik z Birmingham przemierzał Alpy, nieświadomy, że później stworzy jedną z najbardziej wpływowych mitologii literatury nowożytnej. Oto, co widzimy:

Kadr z filmu Lucasa Ritzela

1. E.B.S. 
= Elizabeth Brookes-Smith • Matka rodziny Brookes-Smith • Wdowa po pastorze Brookes-Smith • Organizatorka wakacji w Alpach. Związek z Tolkienem: Tolkien był bliskim przyjacielem jej syna i został zaproszony na wycieczkę jako gość.

 ________________________________________ 

2. E.J.N. 
= Emily Jane Neave, czyli ciocia Tolkiena, siostra jego mamy; pisze się, że tak wszystkimi się opiekowała, że mogła być pierwowzorem Gandalfa. Jest tam napisane, że mieszkała na famie Gedling

________________________________________ 

3. S.C.C. 
Jest to prawdopodobnie: S. C. Collingwood (odczyt niepewny) Możliwe, że kolejny przyjaciel rodziny Brookes-Smith. Charakter pisma sugeruje angielskie nazwisko z trzema inicjałami, typowe dla edwardiańskich ksiąg pamiątkowych. 

________________________________________ 

4. P.A.B.S. 
= Philip A. Brookes-Smith • Jeden z synów Brookes-Smith • Student i alpinista. Był jednym z głównych towarzyszy Tolkiena podczas wędrówki.

_______________________________________ 

5. D.E.B.S. 
= Dorothy E. Brookes-Smith • Córka rodziny Brookes-Smith • Członek grupy podróżniczej. Grupa składała się głównie z rodzeństwa. 

________________________________________ 

6. J.R.R.T. – Birmingham 
= J. R. R. Tolkien 
Wiek w tym momencie: 19 Doświadczenie w momencie podróży: • Student Exeter College w Oksfordzie • Właśnie ukończył szkołę King Edward’s School w Birmingham • Jeszcze nie rozpoczął studiów w Oksfordzie Ta alpejska podróż zainspirowała później krajobrazy Śródziemia, zwłaszcza przecięcie Gór Mglistych w Hobbicie

________________________________________ 

7. H.A.R.T. 
= Hilary Arthur Reuel Tolkien Brat Tolkiena. • Urodzony w 1894 • Rolnik w późniejszym okresie życia • Bardzo blisko związany z bratem. Również dołączył do apejskiej wyprawy.

_______________________________________ 

8. C.J.W.R. 
= Colin J. W. Brookes-Smith Jeden z najbliższych przyjaciół Tolkiena podczas podróży. Bardzo ważny historycznie, ponieważ: • Później spisał wspomnienia z podróży • Jego wspomnienia pomogły uczonym zrekonstruować trasę. 

________________________________________ 

9. C.H.W.B-S 
= Christopher H. W. Brookes-Smith Kolejne rodzeństwo Brookes-Smith. Dzieci Brookes-Smithów stanowiły trzon grupy podróżującej. 

Jedna osoba (prawdopodobnie Colin Brookes-Smith) napisała listę inicjałów całej grupy. To wyjaśnia, dlaczego pismo jest jednolite.

Zdjęcie z książki Tolkien Family Album - J.R.R. Tolkien siedzi na ziemi

 

Tolkien w nowym niemieckim atlasie nazwisk (2023)

Odkryłem coś wspaniałego. W 2023 roku w Niemczech wydano atlas nazwisk, który omawia m.in. nazwisko Tolkien! Moje badania na coś się przydają. Także w Niemczech. Wydawnictwo to to Kleiner deutscher Familiennamenatlas: Entstehung, Gebrauch, Verbreitung und Bedeutung der Familiennamen. Autorzy to Damaris Nübling oraz Konrad Kunze. Książka interesuje mnie nie tylko jako badacza genealogii Tolkiena. Interesuje mnie też, jako potomka Wolffów, Willerów, Schulzów, Schubertów czy głuchoniemieckich Heiderów/Kojdrów. Poniżej przedstawiam Wam tłumaczenie fragmentu o nazwiskach pruskich, w tym o nazwisku Tolkien. Niemieccy uczeni twierdzą dokładnie to samo, co od około 2010 r. ja sam. Szkoda tylko, że moje nazwisko nie znalazło się w bibliografii...


4.8 Tolkien, Wowereit, Valaitis: Nazwiska rodowe z języków bałtyckich

Nazwiska z języków bałtyckich występują obecnie przede wszystkim na Litwie i Łotwie. Historycznie występują one również w Prusach Wschodnich i częściach Prus Zachodnich, ponieważ oprócz tzw. języka prusko-litewskiego w północnych Prusach Wschodnich, język pierwotnych mieszkańców Prus, znany jako staropruski, który był bardziej rozpowszechniony dalej na południe do XVII wieku, również należy do języków bałtyckich. Pomimo podobieństw językowych, nazwiska te mają bardzo różny wygląd ze względu na odmienny rozwój historyczny regionów. Prusko-litewskie i staropruskie nazwiska, które stanowiły znaczną część inwentarza nazwisk Prus Wschodnich i Zachodnich, istnieją głównie w formie zgermanizowanej. Po 1945 roku duża liczba tych nazwisk, wraz z ich nosicielami, rozprzestrzeniła się na terytorium dzisiejszych Niemiec, szczególnie do północnych Niemiec i Zagłębia Ruhry. Nazwiska litewskie i łotewskie na terenie dzisiejszej Litwy i Łotwy zostały często uwolnione od obcych (niemieckich i polskich) nakładek graficznych i są na ogół dostępne w standardowej pisowni danego języka.

4.8.1 Staropruskie nazwiska rodowe

Brytyjski pisarz J.R.R. Tolkien mógł nie zdawać sobie sprawy ze staropruskiego pochodzenia swojego nazwiska. Niemniej jednak można przypuszczać, że w swojej słynnej na całym świecie powieści Władca Pierścieni włączył [może podświadomie] również legendarną historię bałtyckiego ludu Prusów, którzy przez wieki dzielnie bronili się przed przytłaczającą potęgą Krzyżaków, lecz ostatecznie zostali podporządkowani. Zwycięzcy przejęli pruskie dziedzictwo i przywłaszczyli sobie nazwę pokonanych. Dziś Prusy są uważane za uosobienie niemieckości.

Pomimo często brutalnych konfliktów z Krzyżakami, Prusowie nie zostali wytępieni. Żyli w ubóstwie, obok niemieckich osadników, i stopniowo się asymilowali. W XVI wieku język staropruski był nadal tak rozpowszechniony, że w okresie reformacji przetłumaczono również na ten język Mały Katechizm Lutra. Katechizmy te, opublikowane w trzech edycjach w Królewcu w latach 1545-1561, wraz z dwoma starszymi, mniej obszernymi słownikami, są dziś jeynymi źródłami świadczącymi o istnieniu tego języka.

Ponieważ nazwiska na terenie późniejszych Prus Wschodnich rozwinęły się w czasach, gdy język staropruski był jeszcze używany, wiele nazwisk o tym pochodzeniu przetrwało do dziś. Występują one jednak w silnie zgermanizowanych formach, które ledwo ujawniają ich cechy staropruskie. Silny wpływ języka niemieckiego i ograniczona znajomość języka staropruskiego utrudniają interpretację tych nazwisk. Ponieważ zachowało się zaledwie kilka słów staropruskich, w celu wyjaśnienia znaczenia tych nazwisk należy sięgnąć do materiałów językowych z pokrewnych języków: litewskiego i łotewskiego.

Nazwiska staropruskie łatwo rozpoznać po formach pochodzących od dwutematycznych imion bałtyckich i ich skróconych form. Stanowią one najstarszą warstwę nazwisk. Odpowiednie człony nazwisk są szczególnie dobrze znane dzięki porównaniu z nazwiskami litewskimi lub łotewskimi.

Nosiciele nazwisk Erbut(h) 21-37, Norgall 76 lub T(h)uleweit 73-20 mogą wywodzić swoje pochodzenie od pruskich przodków. Podobnie jak w przypadku porównywalnych imion germańskich i słowiańskich, bałtyckie imiona dwutematyczne pierwotnie wyrażały pragnienie dobra dziecka, co – nawet jeśli znaczenie poszczególnych członów imienia można ustalić – nie zawsze jest możliwe do odtworzenia.

Bardziej powszechne są jednak nazwiska rodowe pochodzące od skróconych form dwutematycznych imion bałtyckich. Tworzone są one z jednego z dwóch członów imienia, zazwyczaj w połączeniu z sufiksem zdrobniałym. Często odpowiadające im pełne formy nie są zachowywane jako nazwiska rodowe. Oprócz Tuhlke 229 (por. T(h)uleweit), należą do nich nazwiska Darge 176 i Dargel 664, Laudien 333, Glandien 137 oraz Minuth 279.

Staropruskie formy imion chrześcijańskich są stosunkowo rzadkie w nazwiskach rodowych, ponieważ często ulegały germanizacji i dlatego nie da się ich już odróżnić od odpowiadających im nazwisk niemieckich. Wyjątkami są na przykład nazwiska Step(p)uhn 8-192 (Stephan), Anhut(h) 93+107 (Johannes) czy Petruck 82 (Peter).

Staropruskie nazwy zawodów i przezwiska są trudniejsze do zidentyfikowania ze względu na fragmentaryczny charakter naszej wiedzy o języku staropruskim. Nazwisko Tolk 128 prawdopodobnie wywodzi się ze staropruskiego słowa tolke „tłumacz”, które w tym znaczeniu zostało zaadaptowane do języka niemieckiego i odnosiło się do grupy zawodowej, która na przykład tłumaczyła kazania niemieckiego duchownego dla pruskiej wspólnoty podczas nabożeństw. Przodek brytyjskiego pisarza Tolkiena, od którego pochodzi to nazwisko, był prawdopodobnie synem tłumacza, ponieważ w języku staropruskim przyrostek -in oznacza potomstwo.

Materiał językowy staropruski jest również zawarty w nazwiskach pochodzenia odmiejscowego, które wywodzą się ze staropruskich nazw miejscowości, takich jak Quednau 531 (powiat Królewiec, część Królewca od 1939 r.), Runau 879 (Raunau, powiat Heilsberg [dziś Runowo pod Lidzbarkiem]) i Lettau 596 (powiat Mohrungen [Litwa pod Morągiem]). Są one stosunkowo powszechne w Niemczech, ale nie zawsze wskazują na pruskie pochodzenie ich nosicieli, ponieważ nazwisko pochodzenia mogło powstać później i poza staropruskim kontekstem językowym. Wyraźnie ilustruje to przykład nazwiska Tolksdorf 1196, które wywodzi się od nazwy miejscowości Tolksdorf, będącej hybrydą staroprusko-niemiecką.

Wiele nazwisk rodowych pochodzenia staropruskiego jest nie tylko zgermanizowanych fonetycznie, ale także brzmi całkowicie po niemiecku, jak np. Weißschnur 53, Arbeit 61 czy Tollkühn 209. Oprócz wariantów pisowni i brzmienia nazwisk rodowych (jak Weischnur 22 czy Tol(l)kien 23-28) lub dowodów historycznych, to przede wszystkim historyczne rozmieszczenie wskazuje na staropruskie pochodzenie tych nazwisk rodowych (por. rozmieszczenie nazwiska rodowego Tollkühn na ryc. 86a, o Naujoks/Naujokat patrz ryc. 86b i następny rozdział 4.8.2).

czwartek, 2 lipca 2026

Cnota lojalności | Tolkien po Soborze Watykańskim

W ciągu ostatnich kilku dni doszło do najpoważniejszego od 1988 roku kryzysu w relacjach między Bractwem Kapłańskim św. Piusa X (lefebrystami) a Stolicą Apostolską. 1 lipca 2026 r. w Écône w Szwajcarii Bractwo wyświęciło czterech nowych biskupów bez zgody papieża Leona XIV. Papież jeszcze przed uroczystością skierował do przełożonego Bractwa, ks. Davide Pagliaraniego, apel o odstąpienie od tego kroku, ostrzegając, że byłby to akt poważnie godzący w jedność Kościoła. Ponieważ Bractwo nie zmieniło decyzji, dziś Watykan ogłosił dekret stwierdzający, że konsekracje miały charakter schizmatycki. Biskupi udzielający święceń oraz nowo wyświęceni biskupi zaciągnęli ekskomunikę latae sententiae (następującą z mocy samego prawa). Stolica Piotrowa podkreśla, że konsekracje biskupów bez mandatu papieskiego są ciężkim naruszeniem prawa kanonicznego, duchowni Bractwa pozostają poza pełną jednością z Kościołem, jednocześnie Stolica Apostolska deklaruje gotowość do dalszego dialogu i powrotu do pełnej komunii. 

Przy okazji tego wpisu przypominam, że w swojej encyklice Magnifica humanitas w rozdziale 213 Papież Leon cytuje Tolkiena (słowa Gandalfa z książki Władca Pierścieni)!

Wiem, że wśród czytelników mojego bloga mam osoby, które uczestniczą w Mszach św. w kaplicach lefebrystów. Warto wiedzieć, jakie skutki niesie dla zwykłych wiernych ekskomunika ogłoszona 2 lipca b.r. Według opublikowanej przez Stolicę Apostolską noty wyjaśniającej konsekwencje dla wiernych są znacznie dalej idące niż po wydarzeniach z 1988 r. Najważniejsze skutki są następujące: (1) Uczestnictwo we Mszy św. – Msze odprawiane przez księży Bractwa są uznawane za ważne, ale sprawowane niegodziwie (czyli wbrew prawu kościelnemu). Sam udział we Mszy nie powoduje automatycznie ekskomuniki wiernego; (2) Spowiedź – zgodnie z nową notą Dykasterii ds. Nauki Wiary, rozgrzeszenia udzielane przez księży Bractwa są nieważne. Oznacza to, że osoba spowiadająca się wyłącznie u lefebrysty nie otrzymuje ważnego sakramentalnego rozgrzeszenia; (3) Małżeństwa – małżeństwa, przy których asystują księża Bractwa bez odpowiedniego upoważnienia Kościoła, są według noty nieważne; (4) Przynależność do Bractwa – osoby, które formalnie przystąpią do Bractwa i świadomie utożsamiają się z jego schizmą, mogą same popaść w bardzo poważne konsekwencje kanoniczne, włącznie z ekskomuniką. Samo okazjonalne uczestnictwo we Mszy nie jest z tym tożsame.

W praktyce oznacza to, że katolik pozostający w jedności z Kościołem powinien uczestniczyć we Mszy w parafii lub innym kościele pozostającym w pełnej komunii z papieżem; korzystać ze spowiedzi u kapłanów mających władzę do jej sprawowania; zawierać małżeństwo zgodnie z przepisami Kościoła katolickiego

Czasem osoby popierające lefebrystów powołują się na autorytet J.R.R. Tolkiena, który, jak wiemy z jego biografii, sprzeciwiał się zmianom soborowym w Kościele i z niechęcią patrzył na zmiany liturgiczne. Warto jednak pamiętać, że choć Profesor przeżył tylko cztery lata w nowych kościelnych uwarunkowaniach, pozostał do końca wierny Ojcu Świętemu i Kościołowi. Pisze o tym ciekawie Holly Ordway w książce Wiara Tolkiena, w rozdziale "Cnota lojalności" (Wydawnictwo Esprit, s. 432, 434):

Ilustracje z książki Wiara Tolkiena (widać wnętrze kościoła Bożego Ciała, gdzie Tolkien służył jako lektor w Mszach Novus Ordo)

 

Gdy Tolkien był już na emeryturze, jednym z kościołów w Headington, do których uczęszczał, był kościół Bożego Ciała, w którym służył do mszy jako akolita i - co zaskakujące - jako lektor. Akolita asystuje księdzu podczas odprawiania Mszy Świętej; lektor, stojąc przy ambonie w prezbiterium, czyta wiernym lekcje z Pisma Świętego. Tolkien od chłopięctwa służył jako akolita, ale nie jako lektor, ponieważ do 1964 roku, kiedy do Mszy Świętej wprowadzono język ojczysty, lekcje z Pisma Świętego mogły być czytane wyłącznie przez księdza, diakona lub subdiakona. Osoba świecka czytająca lekcje z Pisma Świętego była swoistym novum, które wiązało się ponadto bezpośrednio z przejściem z języka łacińskiego na angielski. Nie wiemy, jak często Tolkien służył w tym charakterze w kościele Bożego Ciała, ale fakt, że w ogóle to robił, jest bardzo istotny dla oceny jego wyważonej reakcji na zmianę liturgii.

Być może był to rozmyślny akt posłuszeństwa bądź pokory. Być może jego postępowanie należy odczytać jako oznakę, że pomimo bólu przeżywanego z powodu usunięcia łaciny z liturgii pogodził się z koniecznością czytania Pisma Świętego w języku angielskim w tej nowej epoce, w której łacina nie była już nauczana jako drugi język w szkołach, jak to było przez wiele stuleci [...].

W tym okresie - w 1972 roku - Novus Ordo wszedł w życie. Tolkien mógł wykorzystać swój wiek i chroniczne problemy zdrowotne jako wymówkę, by przestać chodzić do kościoła, ale tego nie zrobił. Bez względu na to, co myślał o liturgii, w każdą niedzielę uczestniczył we Mszy Świętej. 

Pomimo całego rozczarowania spowodowanego zmianami wprowadzonymi w Kościele za jego życia, nigdy nie rozważał opuszczenia Łodzi Piotrowej i wycofania się w sferę prywatnej duchowości. „Nie ma dokąd pójść!" - wykrzyknął w liście do swojego syna Michaela, powtarzając niejako słowa św. Piotra: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego" (J 6, 68). Wzburzone wody są nieodłącznym elementem podróży morskich i tylko szczur lądowy uznałby je za nie do zaakceptowania. Tolkien - w tym okresie już dość posunięty w latach marynarz - zaakceptował je, zachowując wierność Kościołowi, do którego należał od ósmego roku życia: „Myślę, że zostało nam tylko modlić się za Kościół, za Chrystusowego wikariusza i za nas samych, a tymczasem praktykować cnotę lojalności, która dopiero wtedy staje się cnotą, kiedy człowiek znajduje się pod presją, by ją porzucić".

Holly Ordway podsumowuje:

Doświadczenia Tolkiena z Novus Ordo u św. Antoniego nie oznaczały jedynie ćwiczenia się w uciążliwym obowiązku, ale stanowiły część jego nieustająco gorliwego życia duchowego. Jego biograf Humphrey Carpenter podsumowuje to w ten sposób: „Nawet jednak podczas angielskiej mszy w surowym współczesnym kościele w Headington, do którego chodził, będąc na emeryturze, gdzie czasami irytował go dziecięcy chór i płacz niemowląt, gdy przyjmował komunię, doznawał głębokiej duchowej radości, stanu zadowolenia, którego nie mógł osiągnąć w żaden inny sposób".

Warto wiedzieć, że uczestnictwo w Mszy trydenckiej (Mszy w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego lub tradycyjnej liturgii łacińskiej) samo w sobie nie oznacza wejścia w schizmę. Kluczowe jest to, kto ją celebruje i czy pozostaje w pełnej komunii z papieżem. Można bezpiecznie uczestniczyć w Mszach sprawowanych przez kapłanów i wspólnoty pozostające w jedności z Kościołem, takie jak:

  • Bractwo Kapłańskie Świętego Piotra – zgromadzenie założone za zgodą Stolicy Apostolskiej po wydarzeniach z 1988 r., celebrujące wyłącznie tradycyjną liturgię.
  • Instytut Chrystusa Króla Najwyższego Kapłana – również w pełnej komunii z papieżem i odprawiający liturgię według ksiąg z 1962 r.
  • Instytut Dobrego Pasterza – wspólnota erygowana przez Stolicę Apostolską.
  • Diecezjalnych księży, którzy mają zgodę swojego biskupa na celebrację tradycyjnej liturgii.