sobota, 10 października 2026

Głos 37-letniego Profesora Tolkiena | "mazurek z Warszawy"!

Dziś coś niezwykłego! Na YouTube, na kanale Talking About Tolkien pojawiły się właśnie znane niektórym kolekcjonerom, ale nie szerokiej publiczności, nagrania dźwiękowe J.R.R. Tolkiena z 1929 roku. 37-letni naukowiec został zaproszony do nagrań lekcji języka angielskiego na płytach gramofonowych. Była to inicjatywa Linguaphone Institute, a autorem czytanych tekstów był prof. A. Lloyd James (profesor fonetyki, Uniwersytet Londyński). Na czerwono zaznaczyłem niespodziewany polski akcent! Profesor Tolkien mówi o "mazurku z Warszawy", które można usłyszeć w radioodbiorniku.
 
Lesson Twenty: "At the Tobacconist"

If anybody were to ask me which shop-windows I found the most interesting in London, I should find it very hard to answer. My wife, I know, would be all in favour of the drapers, the milliners, and the jewellers. My eldest son would be all for the sports shops, with their golf clubs, tennis rackets, cricket bats, and footballs. The children would vote for the toy-shops -- and I -- well, I must confess to a weakness for the tobacconist's window.

Not that I smoke a lot, but there's something fascinating about seeing the neat little piles of different coloured tobaccos, the beautifully polished briar pipes, the attractive boxes of cigars and cigarettes. If you smoke a pipe, you have the choice of dozens of excellent brands of pipe tobacco; if you are fond of cigars, then you can get them at any price you care to pay; and if you prefer cigarettes, then you may have Virginian, Turkish, or Egyptian, whichever you like. Virginian cigarettes are, of course, those made of Amerian tobacco.

Matches are good and cheap, and you'll find all kinds of articles for smokers such as tobacco pouches, cigar and cigarette cases and holders, lighters, and so on, in every tobacconist's window. Many tobacconists, especially in the suburbs, are at the same time newsagents, stationers, and booksellers, so that you can also buy books, magazines, newspapers, picture postcards, and other stationary -- notepaper, envelopes, and so on. 
 
The Customer [A. Lloyd James:]: Can you recommend me some pipe tobacco?

The Shopkeeper [J. R. R. Tolkien]: Certainly, sir; mild, medium, or full strength?

ALJ: Oh! -- er -- medium, please.

JRRT: I have a very good mixture of my own; would you care to try it?

ALJ: How much is it?

JRRT: It's a shilling an ounce, sir, and very cheap at the price. I just keep it for my regular customers.

ALJ: Well, give me two ounces, please.

JRRT: Have you a pouch, sir, or shall I pack it up?

ALJ: Put one ounce in the pouch and pack the other . . . thank you.

JRRT: Anything further, sir?

ALJ: Yes, let me have a box of fifty cigarettes.

JRRT: Virginian or Turkish, sir?

ALJ: Turkish, please.

JRRT: Now, this is a very good cigarette, sir. I think you'll like it. Six shillings for fifty.

ALJ: All right, give me fifty. And let me have some matches, too.

JRRT: Yes, sir. One box?

ALJ: Yes, one box. How much is that altogether?

JRRT: Let me see, that's 2/- [two shillings], 8/- [eight shillings], 8/1d. [eight-and-a-penny] in all, sir . . . thank you, sir. Good morning.
 

Po polsku:
 
Lekcja dwudziesta: „U sprzedawcy wyrobów tytoniowych”

Gdyby ktoś zapytał mnie, które witryny sklepowe w Londynie uważam za najciekawsze, miałbym wielki problem z odpowiedzią. Wiem, że moja żona zdecydowanie opowiedziałaby się za sklepami z tkaninami, za salonami kapeluszniczymi i jubilerami. Mój najstarszy syn byłby za sklepami sportowymi, pełnymi kijów golfowych, rakiet tenisowych, kijów do krykieta i piłek futbolowych. Dzieci głosowałyby za sklepami z zabawkami, a ja... cóż, muszę przyznać, że mam słabość do witryny sklepu z wyrobami tytoniowymi.

Nie żebym dużo palił, ale jest coś fascynującego w widoku starannie ułożonych, niewielkich kopczyków tytoniu o różnych barwach, pięknie wypolerowanych fajek wrzoścowych oraz atrakcyjnych pudełek cygar i papierosów. Jeśli palisz fajkę, masz do wyboru dziesiątki znakomitych marek tytoniu fajkowego; jeśli lubisz cygara, możesz je kupić w dowolnej cenie; a jeśli wolisz papierosy, możesz wybrać odmianę wirginijską, turecką lub egipską – co tylko zechcesz. Papierosy wirginijskie to oczywiście te wytwarzane z tytoniu amerykańskiego.

Zapałki są dobre i tanie, a w każdej witrynie sklepu tytoniowego znajdziesz wszelkiego rodzaju akcesoria dla palaczy, takie jak woreczki na tytoń, papierośnice i etui na cygara, lufki, zapalniczki i tak dalej. Wiele sklepów tytoniowych, zwłaszcza na przedmieściach, pełni jednocześnie funkcję kiosków z prasą oraz sklepów papierniczych i księgarni, dzięki czemu można tam również kupić książki, czasopisma, gazety, pocztówki i inne artykuły papiernicze – papier listowy, koperty itp.

Klient [A. Lloyd James]: Czy może mi pan polecić jakiś tytoń fajkowy?

Sprzedawca [J. R. R. Tolkien]: Oczywiście, proszę pana; łagodny, średni czy mocny?

ALJ: Och... hm... średni, poproszę.

JRRT: Mam bardzo dobrą mieszankę własnego wyrobu; czy chciałby pan jej spróbować?

ALJ: Ile ona kosztuje? JRRT: Szyling za uncję, proszę pana – i to bardzo korzystna cena. Trzymam ten towar tylko dla stałych klientów.

ALJ: W takim razie poproszę dwie uncje.

JRRT: Czy ma pan przy sobie woreczek na tytoń, czy mam to zapakować?

ALJ: Jedną uncję proszę wsypać do woreczka, a drugą zapakować... dziękuję.

JRRT: Czy życzy pan sobie coś jeszcze?

ALJ: Tak, poproszę paczkę pięćdziesięciu papierosów.

JRRT: Wirginijskie czy tureckie?

ALJ: Tureckie, poproszę.

JRRT: To bardzo dobre papierosy. Myślę, że przypadną panu do gustu. Sześć szylingów za pięćdziesiąt sztuk.

ALJ: Dobrze, poproszę pięćdziesiąt. I jeszcze zapałki.

JRRT: Oczywiście. Jedno pudełko?

ALJ: Tak, jedno pudełko. Ile to będzie razem?

JRRT: Niech pomyślę... dwa szylingi, osiem szylingów... razem osiem szylingów i pens... dziękuję panu. Do widzenia. 
 
____________
 
Lesson Thirty: "Wireless"

The Curious Friend [A. Lloyd James]: Well, how's your wireless going?

The Wireless Enthusiast [J. R. R. Tolkien]: Oh, not too badly, though I've had some difficulty lately in getting distant stations. I suppose it's the weather.

ALJ: What station are you trying to get now?

JRRT: I want to pick up Daventry if I can. Do you ever get any of the English stations?

ALJ: I do sometimes, but mine is only a three valve set, and not of the latest type either, so I'm not always successful in getting England.

JRRT: Sh! Here we are. Listen.

ALJ: What is he saying?

JRRT: This is London and Daventry calling the English Isles. He is going to tell us all about the weather, and then there will be a concert from the Queen's Hall.

ALJ: That ought to be very good.

JRRT: It is. Sh! Listen. Can you hear the orchestra tuning up? And now the applause as the conductor walks up to his desk.

ALJ: What are they going to play? Have you got the programme?

JRRT: Yes . . . Here they are as clear as anything. You know this, of course. The Tristan overture by Wagner.

ALJ: Isn't it marvellous? To think that we can sit here in comfort and listen to music hundreds of miles away!

JRRT: Yes, it's very wonderful indeed. Who would have thought it possible, say twenty-five years ago, that we should be able to hear, whilst sitting in our own room, a waltz played in Vienna, a mazurka played in Warsaw, chamber music from London, an opera from Berlin or Rome.

ALJ: And before long, I suppose, television will be as common as broadcasting is to-day.
 
 
Po polsku:
 
Lekcja trzydziesta: „Radio”

Ciekawski przyjaciel [A. Lloyd James]: No i jak tam twoje radio?

Entuzjasta radia [J. R. R. Tolkien]: Och, całkiem nieźle, choć ostatnio mam pewne trudności z odbiorem odległych stacji. Przypuszczam, że to przez pogodę.

ALJ: Jakiej stacji próbujesz teraz słuchać?

JRRT: Chcę złapać Daventry, jeśli się uda. Czy tobie zdarza się odbierać angielskie stacje?

ALJ: Czasami tak, ale mój odbiornik ma tylko trzy lampy i nie jest najnowszego typu, więc nie zawsze udaje mi się złapać Anglię.

JRRT: Ciii! Już jest. Posłuchaj.

ALJ: Co on mówi?

JRRT: To Londyn i Daventry nadają do Anglii. Zaraz opowie nam o pogodzie, a potem będzie koncert z Queen's Hall.

ALJ: To powinno być świetne.

JRRT: Jest. Ciii! Słuchaj. Słyszysz, jak orkiestra się stroi? A teraz oklaski, gdy dyrygent wchodzi na podium.

ALJ: Co będą grać? Masz program?

JRRT: Tak... Słychać ich doskonale. Znasz to oczywiście. Uwertura do „Tristana” Wagnera.

ALJ: Czyż to nie wspaniałe? Pomyśleć, że możemy siedzieć tu wygodnie i słuchać muzyki granej setki mil stąd!

JRRT: Tak, to doprawdy cudowne. Kto by pomyślał – powiedzmy, dwadzieścia pięć lat temu – że będziemy mogli, siedząc we własnym pokoju, usłyszeć walca granego w Wiedniu, mazurka w Warszawie, muzykę kameralną z Londynu czy operę z Berlina albo Rzymu.

ALJ: I pewnie niedługo telewizja będzie tak powszechna, jak dziś radio.