środa, 25 listopada 2020

Tata i Mama

Nasza szczęśliwa rodzinka

Jestem bardzo wzruszony. Przeglądając moją dziecięcą książeczkę zdrowia znalazłem dziś kartkę, którą zapisała moja Mama ponad rok po śmierci Taty (tato zmarł 22 marca 1988). Mama bardzo przeżyła śmierć Tatki. Tato mój zachorował nowotworowo i odszedł po bardzo szybkiej chorobie. Oto, co napisała mama:

 17 września 1989 r.

Kilka dni temu skończyłam 47 urodziny. Jest tych lat poza mną dużo, przeżyłam całą pełnię życia. Tylko tak potrafiłam żyć. Żyłam kochając lub nienawidząc. Taki jest los obdarzonych przez naturę duszą sangwinika, otwartą na świat, przyrodę. Najbardziej kochałam przyrodę, jej piękno stworzone przez Boga. Potrafiłam wzruszać się do łez pięknem otaczającego mnie świata. Jestem wrażliwa na zapachy przyrody, jej głosy, przemiany niesione przez pory roku. Jestem wrażliwa do ostatnich granic na piękno, sztukę tworzoną przez człowieka. Chyba zbyt wrażliwa, sama obdarzona talentem, lecz nie rozwijając, byłam z siebie wiecznie niezadowolona. Moja młodość to też interesowanie się płcią odmienną, gdy przyszła na to pora. Jedno mogę powiedzieć: nie chciałabym niczego zmieniać, każda znajomość i miłość coś nowego otwiera w kształtującej się osobowości. Ogromny wpływ na mnie miało oczywiście życie w bardzo katolickiej i kochającej się rodzinie. Aż przyszła pora, kiedy powiedziałam to słowo „tak”. Kiedy zawarłam związek małżeński ze Staszkiem. Był to mój szczęśliwy dzień, tak bardzo szczęśliwy. Wydawało mi się, że nikt nie był tak kochany i bezpieczny. Zaczęłam żyć dla kogoś, nasza rodzina powiększyła się o ukochanego syna.

Miałam ogromne problemy z urodzeniem go, ale może dlatego był dla mnie tak bardzo kochany. Marzyłam o tym, aby był piękny, dobry i mądry. I dziś, kiedy ma 17 lat, myślę, że moje marzenie się spełniło. Dla mnie jest najpiękniejszy, mądry i dobry.

Żyliśmy pięknie, mądrze i bardzo intensywnie. Mąż stworzył mi warunki, które bardzo mi odpowiadały. Uważałam się za kobietę szczęśliwą i tą, której się powiodło. Ja z mojej strony chroniłam to moje stadło jak mogłam, przed złem (…). Dawaliśmy sobie wzajemnie, a ja dawałam z siebie wszystko, co potrafiłam. Nie chciałam żyć aby tylko trwać. Potrzebowałam ciągłych zmian, wzruszeń, każde niepowodzenie w naszym pożyciu próbowałam naprawić jak najszybciej, bo szkoda było mi czasu. Uważałam, że życie jest zbyt krótkie na kłótnie.

Dziś zastanawiam się, skąd wiedziałam o tym, że przyjdzie nam się tak szybko rozstać. Że nie dożyjemy ze sobą starości, że będziemy musieli się pożegnać w czasie, gdy było nam ze sobą tak dobrze. Dorobiliśmy się coś niecoś, dziecko mieliśmy odchowane. Staś czekał na emeryturę. Kochaliśmy życie, świat, a czas był dobry, żeby zacząć go zwiedzać. Środki na realizację naszych planów były niewielkie, ale przy naszym małym sprycie i gospodarności wierzyliśmy, że nam się to uda. W czasie przygotowań do nowej podróży stało się coś strasznego. Zaczęły do mnie docierać symptomy nieszczęścia. 22 marca rozstaliśmy się na zawsze. Staś zmarł. W tym dniu wszystko się we mnie zmieniło. Serce rozerwane, podcięte nogi i skrzydła...

Moi Rodzice krótko przed chorobą Taty.
Pamiętam jak robiłem im to zdjęcie na naszej wsi
(wynajmowaliśmy dom w Kadłubie Wolnym k. Olesna)

Dodam do tego, że Mama całe życie prowadziła kroniki, dokumentowała swoje przeżycia. Wiedząc, że będzie musiała niedługo pożegnać tę stronę Życia, będąc już coraz bardziej chora na nowotwór trzustki, Mama napisała dla mnie ostatnią kronikę. Pomagałem jej w tym. Na stronie 19 tej księgi napisała:

Dużo podróżuję, kocham to, jak również wszystko, co związane jest z muzyką i sztuką.

Mam bardzo interesujące i intensywne życie - to coś jakbym przeżyła trzy życia. Próbuję zebrać myśli i wymienić, gdzie byłam.

Bo Mama po śmierci Taty nie zatrzymała się - postanowiła spełnić te wszystkie marzenia, jakie mieli razem. Oto lista miejsc, które Mama odwiedziła od 1992 roku (zacytuję znów jej kronikę):

1988 - statkiem po Dnieprze od Kijowa do Odessy

Norwegia, Szwecja, Dania 1992 [Mama marzyła o Norwegii, bo jej Ojciec, mój Dziadek służył tam w czasie wojny i przywiózł ze sobą z frontu wiele pięknych opowieści i wspaniałą książkę o Norwegii, którą mam do dziś]

Podróż po Europie jeszcze z namiotem - 1993: Wenecja, Werona, Padwa, Genua, Monako, Carcassonne, Nimes, Andora, Lourdes, Tours, Chartres, Ocean, Zamki nad Loarą, Paryż, Wersal, Bruksela, Aachen, Kolonia, Praga.

Niemcy u Teresy [to moja ciocia]

Ziemia Święta
Litwa 3 razy,
Ukraina i Krym,
San Marino, Włochy z Rzymem i Asyżem 2 razy
Bibione wiele razy
Szlak średniowiecznych bibliotek
5 razy Wielka Brytania - wszystkie wyprawy z synem Ryśkiem
2 razy Szkocja
2 razy Kornwalia [do Kornwalii zabrałem Mamę w naszą ostatnią wspólną podróż]
Irlandia
USA w 2004: Kalifornia, Arizona, Utah, Nevada (w tym Kanion Colorado i inne]
Paryż
Korea i Japonia w 2016
Grecja 2 razy
Turcja
Chorwacja aż do Albanii
Kreta
Sycylia
Hiszpania
Portugalia 2 razy
Czechy - głównie zamki
Austria
Szwajcaria
Emiraty Arabskie i Oman
Saksonia i Brandenburgia
Jezioro Garda i Włochy
St Petersburg
Targi adwentowe w kilku stolicach
Szlak Benedykta XVI w Niemczech

Kiedy Mama szykowała się do umierania, też nazywała to swoją podróżą, swoją Największą i Najważniejszą Podróżą...


Ostatnia kronika mojej Mamy


sobota, 21 listopada 2020

Silmarillion po latach

Wziąłem dziś online udział we wspaniałym spotkaniu z tolkienistami z całej Polski w ramach Tolkien dla dorosłych. Warszawskie Spotkania Tolkienistów. Omawialiśmy XII, XIII i XIV rozdział Silmarillionu Tolkiena (oczywiście! - choć tak naprawdę nie do końca jest to tak oczywiste...).

Być może wielu z Was ma swoje ulubione sceny albo zdania z tego Dzieła. Mnie od zawsze najbardziej porusza "Beren i Lúthien" (rozdział XIX), ale dziś zdałem sobie sprawę, że takie bardzo bardzo ważne dla mnie słowa w Silmarillionie, pochodzą z jednego z najkrótszych, i wydawałoby się z najmniej ważnego rozdziału – z XII. Brzmią one tak:

«Elfom nie jest wiadome, co się dzieje z duchami ludzi po śmierci. Jedni powiadają, że idą one w końcu także do Siedziby Mandosa, lecz czas oczekiwania spędzają w innych niż duchy elfów miejscach, i że – z wyjątkiem Manwego – tylko Mandos z woli Ilúvatara wie, dokąd odchodzą, gdy skończy się dla nich czas milczącego rozpamiętywania w pałacach Mandosa nad Morzem Zewnętrznym. Nikt nigdy nie wrócił z siedzib umarłych, oprócz Berena, syna Barahira, którego ręka dotknęła Silmarila, lecz Beren nie przemówił już potem ani słowem do śmiertelników.

Może pośmiertne losy ludzi nie zależą od Valarów i może nie wszystko zostało zapowiedziane w Muzyce Ainurów».

Według mnie czuć tu delikatny powiew z Nazaretu i widać poblask Gwiazdy z Betlejem... Kiedyś najbardziej niepozorna Śmiertelniczka z dalekiego Haradu powie ëa! – niech się stanie! I Autor wniknie w Swoje dzieło. A śmierć stanie się bramą do Życia...



Spójrz ze szczytu wieży! – Tolkien i alegoria


Spójrz z wysokości wieży, a może odkryjesz tajemnicę twojego życia? Może to właśnie będzie ważne dla twojego zbawienia?

To nieprawda, że Tolkien nie cierpiał alegorii. A kiedy sam od alegorii się tak stanowczo odżegnywał we wstępie do Władcy Pierścieni albo listach, to robił to z określonego powodu. Bo tak naprawdę kochał symbol, alegorię, przypowieść - we właściwym czasie, znaczeniu i funkcji. Nie cierpiał tylko, gdy ktoś jego Władcę Pierścieni – jego fantasy, "baśń", fairy-story, "mit" – uważał za alegorię. Bo Legendarium Tolkiena żadną miarą alegorią nie jest. To autonomiczny świat ze swoim własnym czasem, przestrzenią, metafizyką. Żaden tam "czas mityczny"! "Baśń" Tolkiena to próba takiego opanowania gatunku, żebyś w czasie lektury przeniósł swoją teraźniejszość, swoje pytania i troski do tego drugiego, wtórnego świata – i doznał tam uzdrowienia, dojrzał tam ukryte, głębokie znaczenia swojego życia.

Zaś alegorię znajdziemy w Tolkiena wykładach, w poezji, w Liściu, dziele Niggle'a - nie unikał tego gatunku... Moja druga ulubiona alegoria Tolkiena (po Niggle'u, który jest dla mnie podręcznikiem ars moriendi, sztuki umierania) to poniższy tekst (po polsku w przekładzie Tadeusza A. Olszańskiego i w angielskim oryginale):

«Pewien człowiek odziedziczył pole, na którym znajdowało się rumowisko starych kamieni, fragment starszego budynku. Część tych kamieni została użyta do budowy jego domu, w którym mieszkał ów człowiek, niedaleko starej siedziby jego przodków. Z pozostałej części wybudował on wieżę. Odwiedzający go przyjaciele od razu zauważyli (nie zadając sobie trudu, żeby wspiąć na schody), że kamienie użyte do budowy pochodzą ze znacznie starszej budowli. Z niemałym trudem zburzyli więc wieżę, poszukując ukrytych płaskorzeźb i napisów oraz chcąc ustalić miejsce, skąd dalecy przodkowie tego człowieka zdobywali budulec. Niektórzy podejrzewali, że pod ziemią rozciąga się złoże węgla, zaczęli więc kopać szyb, zapomniawszy o kamieniach. Wszyscy oni mówili: "Ta wieża jest nader insteresująca". Mówili też jednak (po jej zburzeniu): "W jakim strasznym jest stanie!". Nawet potomkowie tego człowieka, po których można by się spodziewać, że zastanowią się, o co mu chodziło, mruczeli ponoć pod nosem: "Jaki z niego dziwak! Użył starych kamieni do budowy wieży. Dlaczego nie odbudował raczej dawnego domu? Nie miał wyczucia proporcji". A ze szczytu wieży człowiek ów mógł oglądać morze».

«A man inherited a field in which was an accumulation of old stone, part of an older hall. Of the old stone some had already been used in building the house in which he actually lived, not far from the old house of his fathers. Of the rest he took some and built a tower. But his friends coming perceived at once (without troubling to climb the steps) that these stones had formerly belonged to a more ancient building. So they pushed the tower over, with no little labour, and in order to look for hidden carvings and inscriptions, or to discover whence the man's distant forefathers had obtained their building material. Some suspecting a deposit of coal under the soil began to dig for it, and forgot even the stones. They all said: 'This tower is most interesting.' But they also said (after pushing it over): 'What a muddle it is in!' And even the man's own descendants, who might have been expected to consider what he had been about, were heard to murmur: 'He is such an odd fellow! Imagine using these old stones just to build a nonsensical tower! Why did not he restore the old house? he had no sense of proportion.'
But from the top of that tower the man had been able to look out upon the sea.»

– J.R.R. Tolkien, "Beowulf and the Critics" (Medieval & Renaissance Texts & Studies, Vol. 248), a także w książce Potwory i krytycy.

środa, 18 listopada 2020

Kto obowiązki nad życie przedkłada...

 
Jestem miłośnikiem dobrych seriali. Już od dawna wielkie wrażenie robi na mnie The Crown na Netfliksie (polecam też Od początku na HBO, który jest równie dobry jak Wielkie kłamstewka...). The Crown, żeby nie poddać się innej koronie... 
 
W drugim odcinku czwartego sezonu The Crown pani premier Margaret Thatcher (grana przez Gillian Anderson, znaną na przykład z Archiwum X) cytuje poetę Chalesa Mackaya. Jej słowa zrobiły na mnie wrażenie, bo przecież nie raz my, ludzie aktywni i nieobojętni na sprawy teraźniejszości, musimy walczyć, a to zyskuje nam nie tylko przyjaciół. A więc w rozmowie z królową Elżbietą II pani Thatcher mówi:

"Nie masz wrogów, powiadasz?
Nie ma czym się szczycić.
Kto obowiązki nad życie przedkłada,
za które odważnym przyszło się chwycić,
wrogów mieć musi.
Skoro nie masz ci wroga,
zasługa twa uboga.
Zdrajcy nie przyłapałeś,
kłamcy nie zdybałeś,
nie zmieniłeś w dobro zła,
w walce tchórzem byłeś wszak".

wtorek, 3 listopada 2020

Tolkien on Catholic Goths

«Ronald [= J. R. R. Tolkien] was maintaining with great vigour over the luncheon table that one of the greatest disasters of European history was the fact that the Goths turned Arian: but for that, their languages, just ready to become classical, would have been enriched not only with a great bible version but also, on Byzantine principles, with a vernacular liturgy, which would have served as a model for all the Germanic peoples and would have given them a native Catholicism which would never break apart. And with that he rose and in splendidly sonorous tones declaimed the Our Father in Gothic»
 ["A Tribute to Tolkien", The Tablet, 15 September 1973, pp. 879–80]
 

niedziela, 1 listopada 2020

Wszyscy Święci 2020

Gustav Doré

W ostatecznym rozrachunku «istnieje tylko jedna prawdziwa tragedia – nie być świętym»

‒ Léon Bloy

«Ostatecznie ludzie dzielą się tylko na dwie kategorie: tych, którzy mówią Bogu "bądź wola Twoja" i tych, do których Bóg powie na końcu 'bądź [samo]wola twoja".»

‒ C. S. Lewis, Podział ostateczny

czwartek, 29 października 2020

Tajemnica Życia i życia - ks. Paweł Sobierajski

Zdj. National Geographic
 
Ks. Paweł Sobierajski

Tajemnica Życia i życia

Gdy piorun trzaskał z każdej strony
Gdy trzęsły się światowe trony
Gdy zapłonęła błyskawica
I marszem poszła okolica

Gdy zatupały z gniewu nogi
Gdy przejść broniły hulajnogi
Gdy zgrozą zawyły policzki
I zmierzch bogaty był w potyczki 

Gdy zaryczały megafony
Gdy głos dobywał z krzykiem tony
Gdy podeptano święte bruki
I rozklejono przekleństw druki

Gdy śmierć w pandemii spowszedniała
Gdy u bram grodu trwoga stała            
Gdy poszły w ruch autorytety
I doradzały dla podniety

Życie za ludzi kiedyś dane
Życie przez człeka zabijane
Życiem znów chciało go ocalić
I zmartwychwstaniem zło oddalić  

Czas Życie życiu dać na nowo
Czas z podniesioną stanąć głową
Czas Życie bronić! Gdzie morderca?
Mieszka w  ludzkiego środku serca!

Żyć przeciw Życiu niepodobna
Żyć z łaską Życia to myśl godna
Życie co czerpie z Bożej Męki
Niechże nas zbawi od udręki!

Życie za życie - to Golgota.
Życie wbrew Życiu  - to sromota!
Życie bez Życia  - dola trupia
Żyjmy! Nie warto się wygłupiać!

Żyjmy więc, dbając wciąż o życie!
Żyjmy, mając głębokie bycie!        
Żyjmy po ludzku! Najpierw godnie
Następnie modnie i wygodnie.

Nie chcę ci życia ograniczać
Życia ci skąpić lub rozliczać.
Cienię twe życie jak me własne
O jedno proszę, zanim zgasnę

Żyj więc i dbaj o wartość życia
Do śmierci żyjąc od powicia
Żyj więc i pozwól żyć drugiemu
Chroń każde życie! Już wiesz czemu! 

Niech w krok za twym wolnym wyborem
W szczęścia, jak i nieszczęścia porę
Podąża Życie z wielką mocą
Chcesz je odrzucić? Czemu? Po co?  

To Życie kocha do ostatka.
Bardziej niż własny ojciec, matka.
Życia ci życzę w obfitości!
Bez Życia - śmierć! W Nim – moc Miłości!

[26.10.2020]

środa, 21 października 2020

The Tolkiens and the strength of genes

By courtesy of Charlaine E. Tolkien from the USA I can show you two photographs of two 4th cousins. I want to show you the strength of genes in the Tolkien family.

The first one (below) is Charles Woodrow Tolkien called "Woody" (1915 South Dakota, USA - 2004 California, USA). He is better known as Wilson Wood, an American character actor during the middle of the twentieth century (he played in the Breakfast at Tiffany's in 1961; for more see here). Woody is in a pose imitating J. R. R. Tolkien from a famous photo (see below). These were his parents, Charles Embury and Florence Tolkien, who received the previously unknown letter from J. R. R. Tolkien about the genealogy of his family (full letter by courtesy of the Tolkien family and The Tolkien Estate can be found on my blog - it is here).

Woody was Charles Embury Tolkien's son (1883 Ontario, Canada - 1961 California, USA), Charles Embury was Charles Edwin Cuthbert Tolkien's son (1852-1884, Ontario, Canada), Charles Edwin was James Tolkien's son (1800 London - 1855 Ontario, Canada), James was Daniel Gottlieb Tolkien's son (1746 Gdansk, Poland - 1813 London), and Daniel Gottlieb was Christian Tolkien's son (1706 Kreuzburg, Prussia - 1791 Gdansk, Poland).

Charles "Woody" Tolkien by courtesy of the Tolkien family in America

J. R. R. Tolkien (photo from the internet)

And the second cousin (above) is John Ronald Reuel Tolkien (1892 Orange Free State - 1973 England). His father was Arthur Reuel Tolkien (1857 Handsworth, England - 1896 Orange Free State). Arthur Reuel's father was John Benjamin Tolkien (1807 Pentonville London - 1896 King's Norton). John Benjamin was George Tolkien's son (1884 Pentonville London - 1840 St Pancras London). George was John Benjamin Tolkien's son (1752 Gdansk, Poland - 1819 London). And John Benjamin was Christian Tolkien's son (1706 Kreuzburg, Prussia - 1791 Gdansk, Poland). 

So the most recent common ancestor of J. R. R. Tolkien and Woody Tolkien was Christian Tolkien from Prussia and Poland, whose both sons emigrated to England in ca. 1770.

Both cousins share the same Y-DNA. According to my best knowledge they both belong to the "Baltic" and "Viking" East European SNP clad R1a > Z92 > YP270 > YP351? found recently in two Baltic Vikings, in their ancient DNA (see here):

Sample: VK64 / Gotland_Frojel-03504
Location: Frojel, Gotland, Sweden
Age: Viking 900-1050 CE
Y-DNA: R-BY58559
mtDNA: I1a1

Sample: VK156 / Poland_Bodzia B4
Location: Bodzia, Poland
Age: Viking 10-11th centuries CE
Y-DNA: R-Y9081
mtDNA: J1c2c2a

 

Vikings from Bodzia, Poland
 

See also at the oldest photos of the members of the Tolkien family which are in our collection: (1) Henry Tolkien (1814 Pentonville London - 1885 London), the brother of J. R. R. Tolkien's grandfather John Benjamin, and (2) Charles Edwin Cuthbert Tolkien (1852-1884, Ontario, Canada). Both men were Christian Tolkien's great-grandsons (1 - line of John Benjamin and 2 -line of Daniel Gottlieb).

(1) Henry Tolkien

(2) Charles Edwin Cuthbert Tolkien

Can you see any resemblance between these two cousins? Or East European features? (write about your observations in the comments!).

As far as I know the Tolkien family in England and in Germany did not do any DNA tests so far (I have the test results of the American Tolkiens, of Woody Tolkien's family). I know that this is very personal data. But it would be so interesting to find connection between all branches of the Tolkien family in Europe and in America. At the moment I am doing even bigger Tolkien Family Tree including all Tolkiens - also these living in Germany. Because according to genealogy, to the church books and other documents all Tolkiens seem to be one big family. But the DNA tests would confirm it and would give us deeper view of the ancestry of this famous family, they could connect all Tolkiens with the Old Prussians, Yotvingians, and Vikings.

Yeah! Vikings was so important to J. R. R. Tolkien!

Dear Tolkiens, I think that best option for your genetic genealogy would be full genome sequencing at FamilyTreeDNA - Big Y-700* or not so expensive YSEQ. We could confirm that all Tolkiens are one big family!

And this is how our friend, an artist Nimwen, sees the "London Brothers", Daniel Gottlieb Tolkien and Johann (John) Benjamin Tolkien:

Two Tolkien brothers born in Gdansk, Poland who died in London
- by Nimwen



niedziela, 18 października 2020

Tolkienowie z Sambii oraz wikiński wątek genetyczny...

Fest und Treu!
Wpis ten dedykuję moim Patronom

 

Kościół parafialny w Rudau w Sambii (ok. XVIII w.)
 

Jestem po ważnej wizycie w Tajnym Archiwum Państwowym w Berlinie (dziękuję za ufundowanie środków na tę wyprawę moim Patronom - jeżeli chcesz w tych trudnych czasach wesprzeć moje badania #TolkienAncestry, to wejdź na mojego Patronite albo PayPal.me i wesprzyj mnie choćby symbolicznym funduszem 5 zł). 

To była czwarta kwerenda. Tym razem poznawałem Tolkienów z Sambii (niem. Samland) w związku z moją hipotezą, że drugi ród Tolkienów, sambijskich Tolkienów (pisałem o nim tutaj), to jeden i ten sam ród, co nasi Tolkienowie z Krzyżborka, Gdańska, Londynu i Oksfordu. Wspólnym przodkiem dla obu gałęzi Tolkienów byłby bardzo mocno obecny w dokumentach z 1 poł. XVI w. Tewes Tolkien (Tewes to pruskie zdrobnienie imienia Mathaeus, Mateusz), mały wolny pruski na majątku w Legitten w Sambii. Niedługo opiszę całą hipotezę - w każdym razie wydaje mi się, że potomek Tewesa wżenił się w urząd sołtysa (czyli zarządcy) książęcej, folwarcznej wsi Globuhnen i stąd są nasi Tolkienowie. W tej hipotezie praojczyzną Tolkienów byłaby Sambia, okolice bogatych prehistorycznie Wiskiaut, czyli dawnego wikińskiego ośrodka Kaup.

Z dokumentów wynika, że przodkiem Tewesa Tolkiena był siedzący w XV w. na włókach pruskich w Legitten i Klaussiten Hans Tolkeyn, o którym pisałem już wcześniej (patrz tutaj).

Tewes Tolkien z Legitten wystepuje w dokumentach z 1528, 1536 i 1540
 
Nazwisko Tolkienów - pierwotnie w formie Tolkeim(er), co wiemy z zapisów z pocz. XVII w. - wiązałoby się z wsią Dollkeim w Sambii (a nie z karczmą Tollkeim w Natangii, jak do tej pory myślałem). Zobaczcie, jak Dollkeim nazywało się w dokumencie z 1536:

Wieś Dollkeim w Ostpr. Fol. 130 (Heberolle, 1536 Sambia)

A wiecie, że miejscowość Dollkeim (dziś rosyjskie Kovrovo) jest miejscem ważnych wykopalisk z epoki żelaza (kultura Dollkeim-Kovrovo) ale też są  tam Wiskiauty (zobacz!), wykopaliska wikińskiego ośrodka o podobnym znaczeniu jak Truso!
 
 
Czas przejść do części genetycznej tego raportu z badań.
 
Na podstawie dostępnych mi danych z testu żyjącego w Stanach prapraprapraprawnuka gdańszczanina, Christiana Tolkiena, zrobiłem Tolkienom w specjalnej aplikacji analizę STR-ów z predyktorem ich genetycznego "klanu" SNP. Wychodzi R1a > Z92 > YP270, czyli prawdopodobnie YP350*, a zatem...

Víkingr frá Esthland!


Wikingowie z Estlandu, z Prus! Jedyne archeologiczne przykłady tego klanu to Wikingowie wschodniobałtyccy, polska Bodzia (VK156), Gotlandia (VK64) - zobacz YFull. A dziś mają te geny prawdopodobni męscy potomkowie bałtyjskich Wikingów (m.in. rody polskie wywodzące się od pruskich nobilów, zwanych wityngami i również Wasz sługa uniżony, Galadhorn zwany Yngvarem Stanisleifsonem - o mojej historii genetycznej przeczytasz tutaj). Jednak najważniejsze żeby przekonać Tolkienów do poważnych, dużych badań genomu męskiej linii tego rodu. Mogą pojawić się ciekawe wątki!

Dollkeim na mapie Schroettera z XIX w. wygląda trochę
jak Hobbiton z Pagórkiem w tle

 

Dollkeim na mapie sztabowej - kilka kilometrów na północ jest Bałtyk!

Czyli ogólnie w badaniach robi się coraz ciekawiej. A będzie tego więcej! Obiecuję...

Galadhorn-Ingvar pozdrawia z Berlina!
Koszulka firmowa - każdy Patron może podobną mieć!


Ryszard Yngvar Derdziński
(R1a-Y42738, autosomy słowiańskie, bałtyjskie, wikińskie i scytyjskie)


piątek, 9 października 2020

Czego szukam...?

 

Gdybym miał wyrazić, czego szukam w sztuce, muzyce, dobrej książce, ... w życiu, to tutaj o tym mówią i to pokazują. Proszę obejrzeć z otwartym sercem...

Tolkien napisał w jednym z listów:

Jest jednak oczywiste, że jeśli chce się przemawiać do "dorosłych" (a w każdym razie do ludzi dojrzałych umysłowo), to należy pamiętać, że nie będą zadowoleni, podekscytowani ani wzruszeni, jeśli całość lub poszczególne wydarzenia nie będą sprawiały wrażenia, że mówią o czymś wartym zastanowienia, o czymś więcej niż np. samo niebezpieczeństwo i ucieczka; musi pojawić się jakieś odniesienie do "ludzkiej sytuacji" (wszystkich epok). Zatem w tekście nieuchronnie będzie zawierało się coś z własnych przemyśleń i „wartości" autora. To nie to samo, co alegoria.