piątek, 21 lutego 2014

Wystąpienia publiczne


Pieśń filologa staronordyjskiego

Jednym z najtrudniejszych do zdobycia białych tolkienowskich kruków jest oryginał książeczki Songs for the Phologists (więcej informacji na Elendilionie) zebranej na potrzeby Viking Club w Leeds przez J.R.R. Tolkiena i E. V. Gordona - do dziś zachowało się tylko około 14 egzemplarzy tego rzadkiego druku. Na szczęście mam jego kserokopię (którą dostałem kiedyś wraz z kopiami Tolkienowych Chaucer As A Philologist, Ancrene Wisse, Some Contributions to Middle-English Lexicography i Sigelwara Land) W związku z moimi ostatnimi staronordyjskimi fascynacjami poszukałem tam dzisiaj piosenki w języku Old Norse. Jest ich kilka, a ja wybrałem na dziś utwór zatytułowany "Icelandic Song" (który ma być śpiewany do melodii O'Reilly). Poszukałem w necie i okazało się, że pieśń nie jest dziełem duetu Tolkien/Gordon, a pochodzi ze zbiorów ludowych pieśni, które zapisał albo napisał w Islandii pastor Bjarni Þorsteinsson (1861-1938).

W zbiorze Tolkiena i Gordona wygląda ona tak (jest trochę inna niż wersja z islandzkich stron internetowych, którą podaję niżej):

Það liggur svo makalaust ljómandi' á mjer,
mjer líkar svo vel, hvernig heimurinn er,
mjer synist allt lífið svo ljómandi bjart
og langar að segja svo dæmalaust margt.
 

Æ dúli, æ dúli, a-da-la-la-la-la! (four times) 

Það skilst varla hjá mjer eitt einasta orð,
mjer allt synist hringsnúast, stólar og borð.
Minn hattur er tyndur og horfið mitt úr.
Jeg held jeg sje kominn á sjóðandi túr.


Æ dúli, æ dúli, a-da-la-la-la-la! (four times) 

Autorzy zbioru chcieli, żeby śpiewać ją do tej oto melodii (pieśń O'Reilly z czasów I wojny światowej):


A tu wersja z Islandii:

Það liggur svo makalaust ljómandi á mér,
mér líkar svo vel hvernig heimurinn er,
mér sýnist allt lífið svo ljómandi bjart
og langar að segja svo dæmalaust margt.
    Viðlag:
    Hæ, dúllía, dúllía, dúllía, dæ,
    hæ, dúllía, dúllía, dúllía, dæ.
    Mér sýnist allt lífið svo ljómandi bjart
    og langar að segja svo dæmalaust margt.
Það skilst varla hjá mér eitt einasta orð,
mér allt sýnist hringsnúast, stólar og borð.
Minn hattur er týndur og horfið mitt úr.
Ég held ég sé kominn á sjóðandi túr.
    Hæ, dúllía...
Samt líð ég hér áfram í indælis ró,
í algleymis dillandi löngunarfró.
Já, þetta er nú algleymi, ef algleymi er til
því ekkert ég man eða veit eða skil.
    Hæ, dúllía...

Heill og sæll!

Byłem na pierwszych zajęciach z języka staroislandzkiego (zwanego też u nas staronordyjskim). Prowadziła je lektorka z północnej Islandii, Þórdís Edda Jóhannesdóttir. Z językiem miałem już kontakt (nawet samodzielnie zacząłem się go uczyć), gdy kupiłem w Anglii podręcznik "An Introduction to Old Norse" E.V. Gordona (dedykowany Tolkienowi w czasach, gdy obaj pracownicy naukowi tworzyli w 1922 w Leeds "Viking Club"). Miło było wrócić do tej tematyki.

 Zmieniła się sala, a ja nie zauważyłem ogłoszenia na drzwiach na Wydziale Filologii w tym pięknym nowoczesnym budynku przy Grota-Roweckiego, więc spóźniłem się 10 minut, ale nie umknęło mi nic ważnego. Zajęcia były poświęcone wprowadzeniu historycznemu w tematykę staronordyjską, systemom zapisu tego języka (między innymi Þórdís mówiła o runach!), a potem - CZĘŚĆ NAJCIEKAWSZA - wymowie języka wikingów. Słyszeliśmy tę wymowę z ust córy wikingów, mogliśmy głośno powtarzać. Świetne praktyczne ćwiczenia. Można się też było przekonać, jak wiele podobieństw istnieje w rodzinie języków germańskich (dagr = day, langr = long, ár = year, bók = book, hér = here itp.). Na koniec Þórdís podała nam też kilka ciekawych zwrotów w tym języku... I dowiedzieliśmy się trochę o współczesnej kulturze Islandii, o tym, jak Islandczycy nie lubią formalizmu w kontaktach z innymi, jak szanują swoją średniowieczną litraturę, a jednocześnie, że nie mają w swoim własnym języku podręcznika do staronordyjskiego (takie prace wydawane są w Danii i Norwegii).

Kolejne zajęcia poświęcone będą rzeczownikom (a więc pewnie też deklinacjom) oraz składni.

Zachęcam wszystkich miłośników Północy, którzy dobrze operują językiem angielskim (bo wykłady są w języku Szekspira). Już w środę w Katowicach zajęcia z tematyki sag, a konkretnie sagi o wikingach z Jómsborga (Wolina).
"Jómsvikinga saga and development of Old Norse literature" - w każdą środę, godz. 17.30, Wydział Nauk Społecznych, ul. Bankowa 11, 40-007 Katowice, sala 141.

"Introduction to Old Norse" - w każdy czwartek, godz. 17.00, Wydział Filologiczny, ul. Grota Roweckiego 5, 41-200 Sosnowiec, sala 2.1.
— z użytkownikiem Þórdís Edda Jóhannesdóttir w miejscu Wydział Filologiczny UŚ.

P.S. Oto mój mały dodatek z podstawowymi zwrotami w języku staronordyjskim:

PODSTAWOWE ZWROTY W STAROISLANDZKIM
(BASIC PHRASES IN OLD NORSE)

Hei - Cześć! (nieformalne); Hi! (informal greeting)

Heill - Pozdrawiam! (do mężczyny); Hello! (when addressing one male)
Heil - Pozdrawiam! (do kobiety); Hello! (when addressing one female)
Heilir - Pozdrawiam! (do grupy mężczyzn); Hello! (when addressing a group of males)
Heilar - Pozdrawiam! (do grupy kobiet); Hello! (when addressing a group of females)
Heil - Pozdrawiam! (do grupy osób obu płci); Hello! (when addressing a group of both sexes)

Sæll -
Pozdrawiam! (do mężczyny); Hello! (when addressing one male)
Sæl
-
Pozdrawiam! (do kobiety); Hello! (when addressing one female)
Sælir -
Pozdrawiam! (do grupy mężczyzn); Hello! (when addressing a group of males)
Sælar -
Pozdrawiam! (do grupy kobiet); Hello! (when addressing a group of females)
Sæl -
Pozdrawiam! (do grupy osób obu płci); Hello! (when addressing a group of both sexes)
Heill og sæll (Zdrowia i szczęścia!; English: healthy and happy) to popularne w społeczeństwie wikingów pozdrowienie, które przypomniano w czasie II wojny światowej, gdy norwescy narodowi socjaliści popularyzowali w okupowanym kraju pogańskie obyczaje.

Góðan dag/Góðan daginn - Dzień dobry! Dobrego dnia!; Good day!
Góðan morgin
- Dobrego poranka!; Good morning!
Góðan aptan - Dobrego popołudnia!; Good afternoon!
Gott kveld - Dobry wieczór!; Good evening!
Góða nótt - Dobranoc!; Good night!
Sof þú vel - Śpij dobrze!; Good night! (sleep well)

piątek, 7 lutego 2014

Bogactwo ukryte pod zasłoną codzienności...

Chcesz w życiu szczęścia? A umiesz jeszcze cieszyć się ze zwykłych zwykłości jak to dziecko z pierwszego w życiu deszczu?



Czytaj mity i baśnie. One pomagają widzieć czary świata wokół nas, bo jak napisał C. S. Lewis:
„Mit zbiera razem wszystkie znane nam rzeczy i przywraca im bogactwo znaczeń, które zostało ukryte pod zasłoną codzienności” (C.S. Lewis, październik 1955, wywiad w “Time and Tide”)

czwartek, 6 lutego 2014

Zachowanie na drodze świadczy o tym, jakim jesteś człowiekiem...

Wielu polskich kierowców zachowuje się na drogach jak jacyś zakompleksieni frustraci. Zakute łby zakute w wielkie samochody, dla których to łbów nie istnieją żadne ograniczenia prędkości, żadne zasady dobrego wychowania, żadna współodpowiedzialność za bezpieczeństwo, zdrowie i życie innych użytkowników dróg. Tego nie zmienią drakońskie prawa i drogie fotoradary. To tkwi we wnętrzu tego postpańszczyźnianego społeczeństwa, które niecałe 200 lat wyrwało się od pługa, a teraz szlachetkuje sobie i sobiepani.

Są dwa pasy, ograniczenie do 70, tunel - na tyłku siedzi Ci dosłownie metr, półtora jakieś wielkie auto i mruga światłami. Skąd my to znamy - my, którzy nie wykraczamy poza przepisową prędkość więcej niż 10%? A już gdy jest teren zabudowany i jedziesz 55 km/h...? Spróbuj jeździć przepisowo w Polsce - przygotuj się na spektakl brawury, głupoty i złej woli...

Czy wiemy, że nieprzepisowe zachowanie na drodze to grzech przeciw życiu innych ludzi? Czy wiemy, że jesteśmy krajem, gdzie statystycznie najwięcej w EU ludzi ginie w wypadkach na drogach? Zróbmy coś z tym.

P.S. Nigdy nie dostałem zdjęcia z fotoradaru. Ostatnio za przekroczenie prędkości byłem zatrzymany przez policję jakieś sześć, siedem lat temu... Wiecie jaka to oszczędność?

sobota, 1 lutego 2014

Ryk Jelenia

Féth fíada to w irlandzkiej mitologii czarodziejska mgła albo magiczna zasłona, używana przez "elfi lud" Tuatha Dé Danann aby ukryć się przed oczami śmiertelników. Tajemnej mocy féth fíada mieli też używać chrześcijańscy święci, a szczególnie św. Patryk. Pogański król Lóegaire mac Néill chciał powstrzymać Patryka i grupę chrześcijan, której przewodził, od przekazania wiary w Chrystusa mieszkańcom Tary. Zagrożeni śmiercią chrześcijanie musieli uciekać przed jego najemnikami. Patryk zaintonował pieśń pełną mocy, piękną modlitwę, nazywaną Puklerzem Świętego Patryka. I nagle cała grupa uciekinierów stała się dla oczu prześladowców stadem jeleni i łań. Hymn św. Patryka nosi także inną nazwę - Fáeth Fiada, co tłumaczy się jako Ryk jelenia (ang. Deer's Cry). Ryk Jelenia to piękna modlitwa, która może dziś być hymnem każdego chrześcijanina.

Św. Patryk
RYK JELENIA

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego!

Zakładam dziś na siebie
potężną moc wezwania Imienia Trójcy,
moc wiary w Trzy Osoby,
moc wyznania Jedności Stworzyciela stworzeń.

Zakładam dziś na siebie
moc Chrystusowego narodzenia i chrztu,
moc Jego ukrzyżowania i złożenia do grobu,
moc Jego zmartwychwstania i wniebowstąpienia,
moc Jego zstąpienia na ziemię na ostateczny sąd przeznaczenia.

Zakładam dziś na siebie
moc miłości cherubinów,
moc posłuszeństwa aniołów,
moc posługi archaniołów,
moc nadziei na zmartwychwstanie i spotkanie z nagrodą,
moc modlitwy patriarchów,
moc nauki apostołów,
moc wiary wyznawców,
moc niewinności dziewic,
moc obecności w rzeczach małych i wielkich,
moc uczynków ludzi prawych,
moc Ducha Słowa odwiecznego.

Zakładam dziś na siebie
moc Niebios,
tajemnicę wschodu,
światłość słońca,
blask księżyca,
splendor ognia,
szybkość błyskawicy,
chyżość wiatru,
głębiny morza,
stabilność ziemi,
twardość skały.

Powstaję dzisiaj w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego!
Powstaję dzisiaj
Bożą mocą, która mnie prowadzi,
Bożą mocą, która mnie podtrzymuje,
Bożą mądrością, która mi przewodzi,
Bożym okiem, które na mnie patrzy,
Bożym uchem, które mnie wysłuchuje,
Bożym Słowem, które do mnie przemawia,
Bożą ręką, która mnie strzeże,
Bożą drogą, która ścieli się przede mną,
Bożą tarczą, która mnie osłania,
Bożymi zastępami, które mnie bronią
Przed zasadzkami złego,
Przed kuszeniem do złego,
Przed każdym, kto źle mi życzy
Z daleka czy z bliska,
Samotnie czy w tłumie.

Wzywam dziś wszystkie te moce:
Stańcie pomiędzy mną a złem!
Stańcie przeciwko każdej okrutnej, bezlitosnej sile,
Co zagraża memu ciału i duszy,
Przeciwko zawołaniom fałszywych proroków,
Przeciwko mrocznym zasadom pogaństwa,
Przeciwko fałszywym prawom heretyków,
Przeciwko występkom bałwochwalstwa,
Przeciwko matrixowi komercji,
Przeciwko intrygom i kłamstwu,
Przeciwko ślepym przewodnikom ślepych,
Przeciwko pyszałkom i głupcom,
Przeciwko przeklinającym obraz tej Ziemi,
Przeciwko obłudzie wzniosłości ust przewrotnych,
Przeciwko każdej wiedzy, która znieprawia ciało i duszę człowieka.

Chryste chroń mnie dziś
Od trucizny, od spalenia, od utopienia, od zranienia.
Chroń mnie, póki nie nadejdzie ma nagroda w obfitości.

Chrystus ze mną,
Chrystus przede mną,
Chrystus za mną,
Chrystus we mnie,
Chrystus pode mną,
Chrystus nade mną,
Chrystus po mojej prawicy,
Chrystus po mojej lewicy,
Chrystus, kiedy tworzę,
Chrystus, kiedy biegnę,
Chrystus, kiedy się kładę,
Chrystus, kiedy siadam,
Chrystus, gdy powstaję!

Chrystus w sercu każdego, kto o mnie myśli,
Chrystus w sercu każdego, kto o mnie mówi,
Chrystus w sercu każdego, kto mnie widzi,
Chrystus w sercu każdego, kto mnie słyszy,
Jezu, Synu Maryi, Ty jesteś moim jedynym lekarzem.

Powstaję dzisiaj
potężną mocą wezwania Imienia Trójcy,
mocą wiary w Trzy Osoby,
mocą wyznania Jedności Stworzyciela stworzeń.
Zbawienie jest w Panu.
Zbawienie jest w Panu.
Zbawienie jest w Chrystusie.
Pozwól, o Panie, aby zbawienie było zawsze z nami.

Amen.

czwartek, 30 stycznia 2014

Dla tych, którzy idą Drogą

Polecam Wam zaprzyjaźniony blog pt. Droga na Górę Syjon. Prowadzi go Kamil i jego żona Lena, moi prawosławni przyjaciele z Krakowa - chrześcijanie, którzy zawsze mieli wielki wpływ na moje własne przemyślenia i ludzie, którzy dają wielkie wsparcie... Jeżeli tutaj szukam ewangelicznego katolicyzmu, to u Kamila i Leny znajduję ewangeliczne prawosławie. 

Znalazłem tam ostatnio niezwykłe 55 wskazówek dla chrześcijanina, które obok Evangelii Gaudium Papieża Franciszka, może być prawdziwym przewodnikiem dla człowieka w tych ciekawych czasach. Zacytujmy Drogę na Górę Syjon:
Na znakomitym serwisie Ancient Faith Radio o. Thomas Hopko, znany amerykański duszpasterz i były dziekan Seminarium Św. Włodzimierza, ma swój podcast, a na tym podcaście wspaniałe audycje. Wśród nich znajduje się nagranie Wielki Post - Dziesięcina roku (Lent - The Tithe of the Year), w którym o. Hopko opowiadając o postnym przygotowaniu do Paschy, przedstawia 55 rad dla chrześcijańskiego życia, o które został poproszony. Ponieważ rady te cieszą się niegasnącą popularnością i rzeczywiście wypływają z wieloletniego doświadczenia duchowego życia i jego zmagań, postanowiłem przetłumaczyć je na polski, by udostępnić je polskim czytelnikom. Dla znających j. angielski polecam inne audycje, artykuły i wykłady o. Hopko, tymczasem zaś zapraszam do lektury 55 wskazówek dla chrześcijańskiego życia.
Oto cały wpis z owymi wskazówkami: 


A ja wynotuję te, które dziś wydają mi się szczególnie ważne (choć bez wątpienia każda z tych porad stosuje się do życia chrześcijanina poza widzialnymi podziałami konfesyjnymi):

1. Bądź zawsze z Chrystusem. Ufaj Bogu we wszystkim. Nigdy nie zapominaj o Bogu.

7. Jedz dobre rzeczy z umiarem.

9. Ćwicz wyciszenie, wewnętrzne i zewnętrzne. Zwyczajnie siedź przez kilka minut dziennie w ciszy. Wyłącz wszystkie urządzenia. Otwórz się na Boga. Nie myśl o niczym. Obserwuj myśli, które się pojawiają i zwracaj je ku Bogu.

16. Czytuj dobre książki, po trochu naraz. Nie pochłaniaj ich od razu. Nie czytaj ich po to, by móc powiedzieć „Przeczytałem ją”. Czytaj książki wolno. Czasami czytaj tą samą książkę dwa lub trzy razy – próbując wprowadzić w czyn to, o czym ona mówi.

18. Bądź zwyczajną osobą. Bądź jednym z ludzkiego rodu. Nigdy nie mów: „Dziękuję Ci, Boże, że nie jestem jak inni ludzie.” Staraj się być jak inni jak to tylko możliwe. Bądź zwyczajny. Jak rzekł rosyjski pisarz Czechow: „Wszystko poza tym, co zwyczajne, jest od Diabła.”

20. Zachowaj czystość i porządek w swoim domu. Bóg nie mieszka w bałaganie albo w brudzie i nieporządku. Oczywiście nie musimy być fanatykami zachowywania pedantycznej czystości, ale powinniśmy utrzymywać mądry porządek, przynajmniej w niektórych częściach domu, w których żyjemy, jadamy i zwłaszcza tam, gdzie się modlimy.

21. Posiadaj zdrowe hobby. Znajdź sobie coś, przy czym będziesz ćwiczył swój mózg dla samej radości z tego płynącej.

22. Ćwicz regularnie, musisz się ruszać.

23. Przeżywaj dzień, lub nawet część dnia, naraz. Nie żyj w przeszłości, nie żyj jutrem. Św. Benedykt powiedział: „Rób to, co robisz. Bądź obecny tam, gdzie jesteś.” Co Bóg chce, abym robił właśnie teraz – nie wieczorem, nie jutro rano, nie wczoraj, ale właśnie teraz?

24. Bądź zupełnie szczery – przede wszystkim z samym sobą. Największym grzechem jest kłamstwo, a największym kłamstwem jest kłamstwo dotyczące Boga i kłamstwo o mnie i Bogu. Bądź kompletnie szczery.

29. Bądź wdzięczny. Bądź wdzięczny w każdym położeniu. 
30. Bądź radosny. Zachowuj się pogodnie, nawet jeśli nie czujesz się tak, zwłaszcza w obecności innych.

31. Bądź prosty, ukryty, cichy i mały. Święci Ojcowie powiadają: „Jeśli chcesz być poznany przez Boga, nie staraj się być znany przez ludzi.” I znowu – to prostota, ukrycie, cichość, małość

32. Nigdy nie ściągaj ku sobie uwagi. Nigdy, świadomie, nie ściągaj uwagi ku sobie samemu. Gdziekolwiek jesteś, czyń, co czynią inni ludzie. To szczególnie ważne w Kościele. Gdy idziesz do Kościoła, rób to, co inni ludzie robią. To właśnie św. Ambroży powiedział św. Monice, matce św. Augustyna, gdy spytała: „Co powinnam czynić, gdy udam się do Rzymu?” Odpowiedział: „Rób to, co Rzymianie robią.” Pość, jak poszczą Rzymianie. Stój, jak Rzymianie stoją. Śpiewaj, jak Rzymianie śpiewają.

33. Słuchaj, gdy ludzie mówią do ciebie. Bycie uważnym wobec innych jest jednym z największych darów. Zachowuj umysł trzeźwym i zwracaj uwagę, gdy inni do ciebie mówią.

34. Bądź rozbudzony i bądź uważny. Bądź w pełni obecny tam, gdzie jesteś – trzeźwość, czujność, uważność.

38. Uciekaj przed tym, co cielesne, seksualne na sam jego widok. Nie możesz prowadzić dialogu z żądzą, porneią i niemoralnością cielesną. Ona zawsze wygrywa. Zawsze ma argumenty po swojej stronie. Uciekaj na sam jej widok.

39. Nie narzekaj, nie gderaj, nie szemraj, ani nie jęcz. Narzekanie, myślenie, zwracanie uwagi na braki innych – pracujemy w trakcie Wielkiego Postu i przez całe nasze życie, by z tym skończyć. Skupiamy się na sobie.

40. Nie porównuj się z nikim. Sąd Ostateczny nie będzie od tego zależeć. Bóg nie porównuje nas ze sobą nawzajem. Każdy z nas zajmuje miejsce według tego, kim jest, co otrzymał, co zostało mu dane i co jest jego powołaniem.

41. Nie szukaj i nie oczekuj pochwały z niczyjej strony, ani użalenia się nad tobą przez kogokolwiek. Żadnego chwalenia, żadnego użalania się. Zawsze pragniemy, by ludzie myśleli: „Och, jaki ty jesteś wspaniały” lub by mówili: „O, ale ciężko pracujesz” albo „Ale cierpisz!” Musimy starać się uciekać przed litością i uciekać przed pochwałą innych.

42. Nie sądźmy nikogo za nic – bez względu na wszystko. To nie oznacza, że możemy po prostu powiedzieć: „Wszyscy są dobrzy i w porządku.” To nieprawda. Ale nie potępiamy ich. Nie wiemy, co nimi kieruje. Nie mówimy im cały czas, co mają robić. Pokazujemy ludziom, w co wierzymy, przez to, co czynimy. Ale nie osądzamy nikogo za nic, a jeśli osądzamy, to Pan osądza nas w taki sam sposób.

43. Nie próbuj przekonywać nikogo do niczego. Raz na zawsze powinniśmy przestać próbować pouczać innych ludzi. Nie próbuję was teraz pouczać, mam nadzieję. Próbuję po prostu powiedzieć wam o tym, co uważam za prawdę. Wtedy możecie zrobić z tym, cokolwiek chcecie. Ale nie może być moim pragnieniem przekonać was i zwyciężyć w dyskusji. Mogę tylko – by użyć słowa z Pisma – „składać świadectwo” lub „zaświadczać”. Ale nie mogę mieć za cel nawracania innych. I jest to prawdą nawet w kwestii ewangelizacji. Nie jesteśmy tutaj, by nawracać ludzi. Jesteśmy, by przynosić im radość ze zwycięstwa Boga w Chrystusie. Co z tym zrobią, to jest sprawa między nimi i Bogiem.

49. Miej na każdy dzień plan aktywności, unikaj zachcianek i kaprysów. Ponownie Święci Ojcowie pouczają nas, że brak rytmu, kapryśność, uleganie zachciankom jest przyczyną wszystkich naszych upadków. Potrzebujemy dyscypliny. Potrzebujemy mieć dla siebie regułę i próbować ją zachowywać. Oczywiście reguła nie jest jakimś żelaznym prawem. W pewnym sensie jest skazana na to, by ulegać modyfikacji lub złamaniu, ale musimy ją posiadać. Każdego wieczoru, gdy idziemy spać, powinniśmy powiedzieć sobie, jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień, a potem usiłować dotrzymać tej reguły. Różne rzeczy się wydarzą, ale powinniśmy próbować zachowywać regułę.

50. Bądź miłosierny dla siebie i innych. Oczywiście powinniśmy być miłosierni dla innych, ale musimy być miłosierni również względem samych siebie. Nie możemy osądzać samych siebie ostrzej, niż Bóg to czyni, a największym grzechem jest rozpacz. Powinniśmy zatem żyć przez miłosierdzie Boże w każdym czasie – biorąc odpowiedzialność za nasze życie, a nie wymyślając sobie albo mieszając siebie z błotem. Bóg tego nie pragnie. Nie ma w tym żadnej zasługi. Pokajanie jest tym, czego Bóg pragnie, nie samych wyrzutów sumienia albo jakiegoś samobiczowania.

55. I wreszcie – poproś o pomoc, gdy jej potrzebujesz, bez strachu i bez wstydu. Wszyscy potrzebujemy pomocy (...).

środa, 29 stycznia 2014

Moka i jej moc

Po co kupować drogie ekspresy do kawy, które kosztują tysiące złotych, gdy prostym, niewiele miejsca zajmującym dodatkiem do twojej kuchni może być kawiarka typu moka, czyli makinetka (od włoskiego macchinetta del caffè 'maszynka do kawy'). Makinetkę wymyślił i opatentował w 1933 Włoch, Luigi De Ponti dla firmy pana Alfonso Bialettiego. I do dziś firma Bialetti przoduje w produkcji tych jakże popularnych we Włoszech maszynek do kawy. Makinetka wykonana jest ze stopu stali lub aluminium (z doświadczenia widzę, że te ze stopu stali są lepsze, lepiej się rozgrzewają i lepiej doparzają kawę). Kawa z makinetki jest niezwykle aromatyczna, co potwierdzą odwiedzający mnie miłośnicy dobrej kawy (polecam tanią kawę z LIDL-a, która nazywa się "Espresso 100% Arabica" firmy Bellarom - w czarnej puszce za około 10,- zł, albo drogą kawę Illy!).



Jak wygląda proces zaparzania takiej kawy i jak ją potem pić? Oto garść zdjęć z mojej skromnej kuchni (u góry). I film z YouTube, który pokazuje bialettiego z serii Cuor di Moka (niżej).

Swoją pierwszą makinetkę kupiłem podczas ferii zimowych w alpejskim Piancavallo około roku 2007 (na 3 filiżanki espresso; cena to około 50,- euro). Był to mocny, stalowy bialetti z serii Cuor di Moka (jak na filmie). Kawa z tej moki jest perfekcyjna, ale niestety wszystko się zużywa i dziś mój stary bialetti jest już naprawdę stary. Nie zawsze wypływa z niego kawa, bo czasem się blokuje. I urwała mi się kiedyś jego silikonowa rączka. Podczas ostatniego pobytu w Anglii znalazłem dużą makinetkę na 12 kaw espresso o nazwie Brasil z firmy Gnali & Zani (Włochy). W angielskim TK Maxx kosztowała ona tylko 10,- funtów (czyli około 50 zł!). Właśnie ją wypróbowuję (pokazuję ją na zdjęciach) i kawa smakuje całkiem całkiem.

Gdy kawa się zaparzy, warto pić ją na kilka sposobów. Ja sam najczęściej robię café latte po swojemu, wlewając do ładnej filiżanki lub kubka jedno espresso i zalewając je spienionym mlekiem w taki sposób, żeby mleko zabarwiło się kawą (gwałtownie wlewasz mleko), ale żeby na koniec zaakcentować biel mleka. I doprawiam specjalną przyprawą z kawałkami cukru cynamonowego (firmy Kotanyi). Mleko spieniam w specjalnym ręcznym spieniaczu (widzicie tę prostotę? - żadnych elektrycznych urządzeń, tylko manufaktura!), który kupiłem we Włoszech (cena to około 10,- euro). Mleko trzeba rozgrzać do temperatury około 60ºC, a potem około 20 sekund ubijać. Chwilkę odczekać, żeby uleciało trochę pary, a wtedy piana jest tak twarda, że można na niej oprzeć łyżeczkę. 

Latem nie rozgrzewam mleka i spieniam je na zimno. Taka piana jest mniej trwała, ale gdy przyprawisz ją cynamonem, smakuje zabójczo rozkosznie.

W dni postne piję samo espresso (trzeba uważać, bo kawa z makinetki jest wyjątkowo mocna - mocniejsza niż z elektrycznych ekspresów!), a czasem robię sobie hiszpańską kawę cortado, zalewając espresso maleńką ilością spienionego mleka.

Polecam Wam ręczne przygotowywanie swojej kawy. To cały piękny rytuał, który może stać się elementem codziennej medytacji i rozkoszowaniem się chwilą. Zapraszam na kawę!

wtorek, 28 stycznia 2014

Cynefin

Walijskie słowo cynefin (czyt. kaniwyn) trudno jest przetłumaczyć na inne języki. Jego przybliżone znaczenie, znaczenie zastosowane w naukach o środowisku naturalnym i o społeczeństwie, to 'habitat' albo 'środowisko'. Cynefin to miejsce, gdzie istota żywa żyje jak 'ryba w wodzie'. Człowiek w swoim cynefin ma poczucie, że żyje tam, gdzie żyć powinien, że jest po prostu na swoim miejscu. Cynefin to też miejsce, gdzie natura cię otaczająca jest przyjmowana z radością. Słowo to przypomina nam, że wszystkie ludzkie interakcje są zdeterminowane naszymi doświadczeniami, że wpływają na nie nasze przeżycia - indywidualne i społeczne, np. muzyka, literatura.

Czy masz swoje cynefin?