W ciągu ostatnich kilku dni doszło do najpoważniejszego od 1988 roku kryzysu w relacjach między Bractwem Kapłańskim św. Piusa X (lefebrystami) a Stolicą Apostolską. 1 lipca 2026 r. w Écône w Szwajcarii Bractwo wyświęciło czterech nowych biskupów bez zgody papieża Leona XIV. Papież jeszcze przed uroczystością skierował do przełożonego Bractwa, ks. Davide Pagliaraniego, apel o odstąpienie od tego kroku, ostrzegając, że byłby to akt poważnie godzący w jedność Kościoła. Ponieważ Bractwo nie zmieniło decyzji, dziś Watykan ogłosił dekret stwierdzający, że konsekracje miały charakter schizmatycki. Biskupi udzielający święceń oraz nowo wyświęceni biskupi zaciągnęli ekskomunikę latae sententiae (następującą z mocy samego prawa). Stolica Piotrowa podkreśla, że konsekracje biskupów bez mandatu papieskiego są ciężkim naruszeniem prawa kanonicznego, duchowni Bractwa pozostają poza pełną jednością z Kościołem, jednocześnie Stolica Apostolska deklaruje gotowość do dalszego dialogu i powrotu do pełnej komunii.
![]() | |
|
Wiem, że wśród czytelników mojego bloga mam osoby, które uczestniczą w Mszach św. w kaplicach lefebrystów. Warto wiedzieć, jakie skutki niesie dla zwykłych wiernych ekskomunika ogłoszona 2 lipca b.r. Według opublikowanej przez Stolicę Apostolską noty wyjaśniającej konsekwencje dla wiernych są znacznie dalej idące niż po wydarzeniach z 1988 r. Najważniejsze skutki są następujące: (1) Uczestnictwo we Mszy św. – Msze odprawiane przez księży Bractwa są uznawane za ważne, ale sprawowane niegodziwie (czyli wbrew prawu kościelnemu). Sam udział we Mszy nie powoduje automatycznie ekskomuniki wiernego; (2) Spowiedź – zgodnie z nową notą Dykasterii ds. Nauki Wiary, rozgrzeszenia udzielane przez księży Bractwa są nieważne. Oznacza to, że osoba spowiadająca się wyłącznie u lefebrysty nie otrzymuje ważnego sakramentalnego rozgrzeszenia; (3) Małżeństwa – małżeństwa, przy których asystują księża Bractwa bez odpowiedniego upoważnienia Kościoła, są według noty nieważne; (4) Przynależność do Bractwa – osoby, które formalnie przystąpią do Bractwa i świadomie utożsamiają się z jego schizmą, mogą same popaść w bardzo poważne konsekwencje kanoniczne, włącznie z ekskomuniką. Samo okazjonalne uczestnictwo we Mszy nie jest z tym tożsame.
W praktyce oznacza to, że katolik pozostający w jedności z Kościołem powinien uczestniczyć we Mszy w parafii lub innym kościele pozostającym w pełnej komunii z papieżem; korzystać ze spowiedzi u kapłanów mających władzę do jej sprawowania; zawierać małżeństwo zgodnie z przepisami Kościoła katolickiego.
Czasem osoby popierające lefebrystów powołują się na autorytet J.R.R. Tolkiena, który, jak wiemy z jego biografii, sprzeciwiał się zmianom soborowym w Kościele i z niechęcią patrzył na zmiany liturgiczne. Warto jednak pamiętać, że choć Profesor przeżył tylko cztery lata w nowych kościelnych uwarunkowaniach, pozostał do końca wierny Ojcu Świętemu i Kościołowi. Pisze o tym ciekawie Holly Ordway w książce Wiara Tolkiena, w rozdziale "Cnota lojalności" (Wydawnictwo Esprit, s. 432, 434):
| Ilustracje z książki Wiara Tolkiena (widać wnętrze kościoła Bożego Ciała, gdzie Tolkien służył jako lektor w Mszach Novus Ordo) |
Gdy Tolkien był już na emeryturze, jednym z kościołów w Headington, do których uczęszczał, był kościół Bożego Ciała, w którym służył do mszy jako akolita i - co zaskakujące - jako lektor. Akolita asystuje księdzu podczas odprawiania Mszy Świętej; lektor, stojąc przy ambonie w prezbiterium, czyta wiernym lekcje z Pisma Świętego. Tolkien od chłopięctwa służył jako akolita, ale nie jako lektor, ponieważ do 1964 roku, kiedy do Mszy Świętej wprowadzono język ojczysty, lekcje z Pisma Świętego mogły być czytane wyłącznie przez księdza, diakona lub subdiakona. Osoba świecka czytająca lekcje z Pisma Świętego była swoistym novum, które wiązało się ponadto bezpośrednio z przejściem z języka łacińskiego na angielski. Nie wiemy, jak często Tolkien służył w tym charakterze w kościele Bożego Ciała, ale fakt, że w ogóle to robił, jest bardzo istotny dla oceny jego wyważonej reakcji na zmianę liturgii.
Być może był to rozmyślny akt posłuszeństwa bądź pokory. Być może jego postępowanie należy odczytać jako oznakę, że pomimo bólu przeżywanego z powodu usunięcia łaciny z liturgii pogodził się z koniecznością czytania Pisma Świętego w języku angielskim w tej nowej epoce, w której łacina nie była już nauczana jako drugi język w szkołach, jak to było przez wiele stuleci [...].
W tym okresie - w 1972 roku - Novus Ordo wszedł w życie. Tolkien mógł wykorzystać swój wiek i chroniczne problemy zdrowotne jako wymówkę, by przestać chodzić do kościoła, ale tego nie zrobił. Bez względu na to, co myślał o liturgii, w każdą niedzielę uczestniczył we Mszy Świętej.
Pomimo całego rozczarowania spowodowanego zmianami wprowadzonymi w Kościele za jego życia, nigdy nie rozważał opuszczenia Łodzi Piotrowej i wycofania się w sferę prywatnej duchowości. „Nie ma dokąd pójść!" - wykrzyknął w liście do swojego syna Michaela, powtarzając niejako słowa św. Piotra: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego" (J 6, 68). Wzburzone wody są nieodłącznym elementem podróży morskich i tylko szczur lądowy uznałby je za nie do zaakceptowania. Tolkien - w tym okresie już dość posunięty w latach marynarz - zaakceptował je, zachowując wierność Kościołowi, do którego należał od ósmego roku życia: „Myślę, że zostało nam tylko modlić się za Kościół, za Chrystusowego wikariusza i za nas samych, a tymczasem praktykować cnotę lojalności, która dopiero wtedy staje się cnotą, kiedy człowiek znajduje się pod presją, by ją porzucić".
Holly Ordway podsumowuje:
Doświadczenia Tolkiena z Novus Ordo u św. Antoniego nie oznaczały jedynie ćwiczenia się w uciążliwym obowiązku, ale stanowiły część jego nieustająco gorliwego życia duchowego. Jego biograf Humphrey Carpenter podsumowuje to w ten sposób: „Nawet jednak podczas angielskiej mszy w surowym współczesnym kościele w Headington, do którego chodził, będąc na emeryturze, gdzie czasami irytował go dziecięcy chór i płacz niemowląt, gdy przyjmował komunię, doznawał głębokiej duchowej radości, stanu zadowolenia, którego nie mógł osiągnąć w żaden inny sposób".
Warto wiedzieć, że uczestnictwo w Mszy trydenckiej (Mszy w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego lub tradycyjnej liturgii łacińskiej) samo w sobie nie oznacza wejścia w schizmę. Kluczowe jest to, kto ją celebruje i czy pozostaje w pełnej komunii z papieżem. Można bezpiecznie uczestniczyć w Mszach sprawowanych przez kapłanów i wspólnoty pozostające w jedności z Kościołem, takie jak:
